z góry i pod górę
Piszę także na: http://przysposobienie.blogspot.com
39 obserwujących
1084 notki
1140k odsłon
  1418   9

Szkoła to nie jest biuro podróży

Chyba każdy z nas ma jakieś wspomnienia z wycieczek szkolnych. Ja też takie mam... I są to w moim wypadku miłe wspomnienia.

Ale od czasów gdy jako dzieciak uczestniczyłem w takich wycieczkach (mowa o tych kilkudniowych) upłynęło już sporo czasu i... Sporo się zmieniło.

Zmieniły się realia społeczno-ekonomiczne, nawet ustrój państwa się zmienił ;)

Ale zmieniliśmy się przede wszystkim my jako ludzie. Nie chce mi się porównywać dzisiejszej młodzieży do tej sprzed lat bo wyjdę na zgreda, który to potrafi tylko mówić, że: Za moich czasów...

Za moich czasów dinozaury nie biegały po parku, a dzieci też potrafiły brykać. Ale rodzice jakoś inaczej je wychowywali. A nauczyciel też miał inną pozycję w tej hierarchii.

A dziś?

Cóż... Niedawno usłyszałem głos rodzica, który na zebraniu domagał się aby nauczyciel płacił za swój udział w wycieczce szkolnej. Dokładnie takie same koszty ponosił jak uczniowie na nią jadący.

I to jest imo proszę państwa świetny pomysł.

Tak... Nauczyciele nie powinni organizować wycieczek. Niech robi to biuro podróży. I niech ono zapewnia opiekę nad dzieciakami i gronem pedagogicznym podczas wycieczki. Niech nauczyciel wypoczywa razem z dziećmi, a nie dźwiga jeszcze garba opieki nad nimi.

A tak już na poważnie.

To nie są już czasy gdy dzieci ze wsi nigdy nie zobaczyłyby Warszawy, Gdańska lub Krakowa jakby nie pojechały na wycieczkę szkolną. Zbyt wiele się zmieniło.

Dla dzieciaków przyzwyczajonych do ferii w Alpach i wakacji na Teneryfie wycieczka do Czarnolasu lub zielona szkoła w Szklarskiej Porębie to żadna atrakcja.

A MEN powinien poważnie się zastanowić się nad tym czy rzeczywiście budżet resortu jest od tego aby rodzicom finansować darmową opiekę nad dziećmi podczas wycieczek szkolnych.

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo