Ludzie mówią. Używają błyskotliwych argumentów. Kłócą się. Zajmują stanowiska.
A Kościół zamknął rozdział pt. lustracja. Oczywiście, na pewno wszyscy biskupi byli ubekami i to dlatego... <ironia> Czemu nie przyjąć - nawet nie w imię miłosierdzia, tylko zwykłego ludzkiego wątpienia - że pewnych rzeczy nie da się załatwić dobrze? Nie da się powiedzieć jednoznacznie. W pewnych (nielicznych) sytuacjach prawda jest czymś niesłychanie plastycznym. To żaden moralny realtywizm, po prostu - jak napisał mi dziś Nazgul - rzeczywistość obiektywna nie istnieje. W pewnych nielicznych przypadkach. Ale zasada, prawo ma dotyczyć całości.
Tam gdzie nie da się znaleźć narzędzia dość dobrego, lepiej zaniechać, jeśli można sobie na to pozwolić. Lepiej zostawić niektóre sprawy sumieniu. Sumienie wydaje się czasem tworem sztucznym, sprzecznym z ludzką naturą, bo natura podpowiada: drowij skurwysyna. Ale przecież kultura (która cała jest "sztuczna")zawsze stała wyżej niż natura.
Kościół nie jest typową instytucją, choć instytucją bywa nazywany. Nawet mając tylko jednego sprawiedliwego, wciśniętego gdzieś między niegodziwców, zawsze będzie stał po jego stronie. A w każdym razie powinien. Hasło "Bóg rozpozna swoich" nie obowiązuje, nie powinno.
To jest moja ogólna zasada wszystkiego. Bo, na przykład, również zgadzam się z panem Terlikowskim, że nie należy rozmawiać o eutanazji w kontekście prawa. Nasze prawo ma coś takiego jak domniemanie niewinności - domniemanie niewinności to jest właśnie ludzkie wątpienie. Nie jesteś pewien, nie potrafisz czegoś udowodnić, powiedzieć jednoznacznie - zostaw, puść wolno, zamknij kwestię. Pozostaw sumieniu tych, których to dotyczy. Te ciągle nieliczne przypadki odłączania od aparatury zostawiłabym sumieniu osób, których dotyczą najboleśniej. Na pewno nie wolno robić z nich prawa.
Ech... a ja właśne wypiłam z mężem, ojcem i bratową butelkę wina z Kampanii, pewnego endemicznego szczepu rosnącego na stokach Wezuwiusza, który udało się winiarzom odtworzyć po 200 latach. Kto tam będzie pamiętał za sto lat, o co się ludzie kłócili na początku XXI wieku. A dobre wino - nawet po dwóch stuleciach jeszcze inspiruje ;-), słowem to co ważne, czas przechowa. In vino veritas ;-))))



Komentarze
Pokaż komentarze (2)