hipokrytes hipokrytes
225
BLOG

ZLew

hipokrytes hipokrytes Polityka Obserwuj notkę 5

Od czasu do czasu chodzą słuchy, że Aleksander Kwaśniewski zamierza pomajstrować przy montażu ZLewu, czyli objąć patronatem projekt zjednoczenia lewicy. Zarówno SLD, jak i Ruch Palikota zwisają mi kalafiorem, mogę więc chłodnym okiem przyjrzeć się tej inicjatywie. Z Kwaśniewskim sprawa jest prosta. To taka cyniczna gra na osłabienie groźnego konkurenta SLD, ale co z tego politycznego mezaliansu miałby mieć Janusz Palikot?

Fundamentem sukcesu Palikota jest świeżość, jaką jego ruch wpuścił w zatęchłą atmosferę polskiej sceny politycznej. Radykalne hasła obyczajowe i antyklerykalne, pociągająca młodzież bezkompromisowość, formuła politycznego happeningu czerpiąca pełnymi garściami z dorobku Pomarańczowej Alternatywy, antyestablishmentowość i mit wejścia spoza układu politycznego. Nawet sam Janusz Palikot, jako wieczny kontestator rzeczywistości, jest postrzegany w ten sposób mimo, że odcisnął wyraźne piętno w polityce, często głosząc poglądy sprzeczne z tymi, które dzisiaj wypisane są na sztandarach jego partii. To co może zaoferować SLD, to zneutralizowanie wszystkich wymienionych atutów. Partia z wyraźnym stygmatem na czole, która nigdy nie zdołała pozbyć się piętna formacji komunistycznych aparatczyków. Ugrupowanie przegrane, obciążone błędami sprawowania władzy, skompromitowane aferami, nie wyraziste i bez pomysłu na siebie, które próbuje licytować się na europejskość z Platformą Obywatelską. Ekipa, za którą czają się zmartwychwstałe upiory przeszłości: Dyduch, Janik, Waniek, Oleksy et consortes. Zamiast paktowania, przydałby się tu raczej osinowy kołek. Alians z tą wesołą czeredą to kierunek samobójczy. Doprowadziłby jedynie do zamazania różnic między tymi ugrupowaniami. Znacznie lepszą strategią jest przejęcie niektórych działaczy SLD, ale tutaj też trzeba uważać, żeby dawka nie okazała się zbyt ciężko strawna i nie odbiła się czkawką

Czyżby więc Palikot, z kimś się na łby pozamieniał nie odrzucając tej oferty? Nie sądzę. Kupić, nie kupić pohandlować można. ZLewu się nie sklei, ale przy okazji można będzie przytulić trochę dobrego piaru. Przede wszystkim, udział w okrągłym stole lewicy (warto zwrócić uwagę, że Kwaśniewski i Miller znają się na meblach w tym kształcie jak mało kto) legitymuje Palikota, jako lidera lewicy i męża opatrznościowego tej formacji. A to nie jest takie psińco, bo dzisiaj często kwestionuje się lewicowość sztukmistrza z Lublina, właśnie na lewicy. Po drugie, zawsze dobrze jest okazać szczere chęci, wolę współpracy i otwartość na nowe koncepcje licząc, że w tym kontekście uda się podkreślić własne atuty i obnażyć mizerię dzisiejszego SLD. Po trzecie, zmiana patrona z Jerzego Urbana na Aleksandra Kwaśniewskiego ma jednak spory walor natury estetycznej. No i w końcu ewentualna, luźna koalicja w opozycji niewiele kosztuje, a zawsze może się przydać do szachowania Donalda Tuska.
 
Tyle powodów politycznych. Nie wiem, ile naszym lewicowym ascetom zostało nieruchomości, gotowizny na prawych i lewych kontach, czy innego majątku, więc analizę pod tym kątem pozostawiam osobom lepiej poinformowanym.
 
hipokrytes
O mnie hipokrytes

Kiedy słucham polityków trafia mnie szlag! Zamiast kląć przed telewizorem, napiszę co o tym myślę.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka