Szczyt szczytów dobiegł końca. Słucham rozmaitych ekspertów i wśród koszmarnego bicia piany nie mogę doszukać się najważniejszych ustaleń. Spójrzmy na to racjonalnie. To co ustalono, czy też to co zamierzano ustalić na tym szczycie w żaden sposób nie może wpłynąć na sanację strefy euro, bo dotyczy wyłącznie przyszłych regulacji prawnych, a nie dzisiejszych problemów. Zamiast jakiegokolwiek planu ratunkowego jest pomysł jak utopić kolejne 200 mld EUR (w tym 50 mld EUR pochodzące od państw spoza unii walutowej), z czego jakiś kawałek ma solidarnie utopić Polska. Ciekawe jaki. Mówi się wciąż o unii fiskalnej, nie tłumacząc co ona oznacza. Polityka fiskalna to znacznie więcej niż kontrola poziomu deficytu budżetowego. Zapewne więc się okaże, że za tym hasłem kryje się również unifikacja podatkowa, co byłoby bardzo niekorzystne dla polskiej gospodarki. Niski podatek CIT jest dzisiaj czynnikiem wpływającym pozytywnie na konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Wszelkie działania zmierzające do zmniejszenia konkurencyjności wewnątrz UE godzą w interes Polski, ponieważ utrwalają bieżącą sytuacją, w której polska gospodarka charakteryzuje się niższym poziomie rozwoju w stosunku do państw starej unii.
I tylko można ubolewać nad wypowiedziami niektórych polityków. Leszek Miller najwyraźniej pragnie zapisać się złotymi zgłoskami w księdze głupoty polskiej. Ostatnio domagał się od rządu planu wejścia do strefy euro, teraz komentując ustalenia szczytu raczył był powiedzieć: „Nie znamy szczegółów, ale ponieważ zmiany idą w dobrym kierunku, to SLD poprze ratyfikację”. Nie zna szczegółów a już popiera. Brawo. Właśnie w ten sposób popierało się kiedyś inicjatywy Związku Radzieckiego.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)