Czy jest sens manifestować w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce? Moim zdaniem tak, wbrew zapewnieniom licznych komentatorów, którzy chcieliby spoglądać wyłącznie w przyszłość. Owszem, od ponad 20 lat żyjemy w wolnym kraju, do którego tęskniły trzy pokolenia Polaków skazanych na PRL, ale ten wolny kraj, przez dwie dekady, nie był w stanie rozliczyć okresu Polski Ludowej. Nie osądzono autorów stanu wojennego, który wprowadzono z pogwałceniem obowiązującej wówczas konstytucji (abstrahuję od moich własnych opinii na temat stanu wojennego, o czym pisałem w poprzednim wpisie), nikt nie poniósł odpowiedzialności za ofiary grudnia 1970 i za śmierć górników zastrzelonych w Kopalni Wujek. Bezkarni pozostali sprawcy zabójstwa Grzegorza Przemyka i Stanisława Pyjasa. Zamiast lustracji i odpowiedzialności za własne czyny zaproponowano grubą kreskę i odpuszczenie grzechów. Do dzisiaj mści się brak bilansu otwarcia. Trudno nie zauważyć w tym ułomności systemu politycznego powstałego w wyniku porozumień zawartych przy okrągłym stole. Niezgoda na taki stan rzeczy piętnowana jest etykietką oszołoma. W efekcie, przedstawiciele dawnego aparatu represji urządzili się w wolnej Polsce znacznie lepiej niż ich ofiary. Mało tego, niektórych z nich pasowano na ludzi honoru. Żal patrzeć, jak wyświechtało się to pojęcie od czasu Kodeksu Boziewicza.
545
BLOG
Marsz, którego nie było
Taka sytuacja kłóci się z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Trudno się dziwić, że zrodziła frustrację wielu ludzi. Trudno się dziwić, że w rocznicę stanu wojennego chcą zademonstrować swój sprzeciw. Szkoda tylko, że to nie te sprawy przyświecały idei marszu 13 grudnia. Szkoda, że ta demonstracja stanowiła manifest polityczny PiS-u.
Jarosław Kaczyński jest kiepskim rzecznikiem każdej słusznej sprawy. Mieszanie historycznych haseł z bieżącą polityką tworzy jakiś dziwaczny pomost między Jaruzelskim, a aktualnymi występami Sikorskiego i osłabia przekaz każdego z tych tematów. Podporządkowując historię aktualnym celom politycznym pokazuje hipokryzję, cynizm i nieszczerość intencji. Z drugiej strony, wpisuje się w retorykę, w myśl której alternatywą dla koncepcji daleko idącej federacji Sikorskiego są wyłącznie marsze protestacyjne. Styl uprawiania polityki przez prezesa PiS, szkodzi sprawie, o którą zabiega.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)