Film Harrisa do historii kina nie wnosi nic nowego. Nie zastosowano ani nowatorskiej narracji, ani zaskakującego sposobu prowadzenia kamery. Sama historia przypomina wiele różnych opowieści o mężnych ludziach, które przyszło nam już oglądać. „Dzieci Ireny Sendlerowej” nie są filmem wybitnym. Odtwórczyni głównej roli, z największego atutu produkcji, stała się jej największą wadą. Montaż i konstrukcja akcji budzą niekiedy wątpliwości. Brak dobrze skonstruowanego rysu psychologicznego czyni z bohaterki postać enigmatyczną, a wypowiadane przez nią hasła brzmią jak slogany.
Więcej:histmag.org/




Komentarze
Pokaż komentarze