0 obserwujących
236 notek
68k odsłon
  826   0

Lech M. Nijakowski: Większość Ślązaków uważa się za Polaków

Sprawa narodowości śląskiej i ataku, jaki poczuwających się do niej Ślązaków przypuścili politycy Prawa i Sprawiedliwości, od kilku dni nie schodzi z czołówek medialnych doniesień. Czym jest śląska tożsamość i świadomość historyczna? Na nasze pytania odpowiadał socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Lech M. Nijakowski.

dr Lech M. Nijakowski (1977) − ukończył socjologię (2001) i filozofię (2003) na Uniwersytecie Warszawskim w ramach Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych. W 2005 roku uzyskał na Uniwersytecie Warszawskim stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w zakresie socjologii. Obecnie jest adiunktem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wykłada także w Collegium Civitas. Stały doradca Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu RP (od 2001 r.). Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Bezpieczeństwo i Ochrona”. Autor, współautor i redaktor naukowy 18 książek i podręczników oraz ponad 90. artykułów naukowych i popularnonaukowych. Laureat nagrody im. Stanisława Ossowskiego przyznawanej przez Polskie Towarzystwo Socjologiczne za rok 2007 za książkę Domeny symboliczne. Konflikty narodowe i etniczne w wymiarze symbolicznym. Stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej (2004-2005). Członek Rady Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” (od 2008 r.).

 

Tomasz Leszkowicz: Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości w raporcie „O stanie Rzeczypospolitej” nazwała śląskość „zakamuflowaną opcją niemiecką”. Czyżby nowy „dziadek z Wehrmachtu”?

 

Lech M. Nijakowski: Postępowanie Prawa i Sprawiedliwości nie powinno dziwić politologów. Powtarza ono sprawdzone metody politycznej mobilizacji. „Oskarżenie” Donalda Tuska w czasie poprzedniej kampanii prezydenckiej o to, że jego dziadek służył w Wehrmachcie okazało się bardzo skuteczną strategią. W przededniu wyborów partia ta zatem ponownie nakreśla granicę między etnicznie „swoimi” a „obcymi” i stara się rozbudzić wśród wyborców strach przed knowaniami obcych – w tym przypadku Ślązaków o identyfikacji innej niż polska. PiS od dawna jest biegły w uprawianiu „polityki strachu”. Zamiast rozmawiać o rzeczywistych problemach Śląska, co wymaga kompetencji, można pławić się w kliszach, które każdy zna.

Czym śląska wspólnota pamięci różni się od niemieckiej z Opolszczyzny?

Pamiętajmy, że mówimy tu o jednej historycznej krainie – Górnym Śląsku, którego historyczną stolicą jest Opole. Podział Śląska, którego skutki społeczne do dziś obserwujemy, między II Rzeczpospolitą a Republikę Weimarską, dokonał się w wyniku plebiscytu (1921) i trzech powstań śląskich (1919, 1920, 1921) po I wojnie światowej. Nieunikniona presja nacjonalistyczna w obu państwach (w tym zwłaszcza ze strony szkolnictwa powszechnego) sprawiała, że coraz więcej Ślązaków w II RP uważało się za Polaków, a w Niemczech – za Niemców. Coraz bardziej rozchodziły się trajektorie Ślązaków po obu stronach. W czasie II wojny światowej Ślązacy, będący obywatelami polskimi, zostali w znacznej mierze Volksdeutschami, zaś mieszkańcy ziem pozostałych przy Niemczech byli Reichsdeutschami. W całym regionie młodzi Ślązacy musieli zatem służyć w Wehrmachcie, a po wojnie dotknęły ich represje Armii Czerwonej, w tym wywózki do ZSRR. To przede wszystkim ci rdzenni mieszkańcy Śląska Opolskiego, których poddano po II wojnie weryfikacji, utworzyli po 1989 roku ruch mniejszości niemieckiej. Obie wspólnoty różnicuje zatem przede wszystkim pamięć okresu II RP oraz wojny i okupacji.

Ostatnio z dużym rozmachem upamiętniono rocznicę Tragedii Górnośląskiej, czyli wywózki Ślązaków do ZSRR tuż po wojnie. Czy można mówić o ofensywie tamtejszej polityki pamięci?

Pamięć o wywózkach była żywa wśród Ślązaków. Nie można było mówić o niej oficjalnie w PRL, ale trwał przekaz rodzinny. To tragedia wielu rodzin z Górnego Śląska. Łączy ludzi niezależnie od identyfikacji narodowej czy opcji politycznej. Oczywiście, w czasie wojny na Śląsku dochodziło do masowych zbrodni przeciw ludzkości oraz zbrodni ludobójstwa. Wszystko wymaga zatem przyjęcia słusznej miary, także w upamiętnianiu. Nie ulega jednak wątpliwości, że śląscy autonomiści traktują Tragedię Górnośląską jako jeden z kluczowych symboli tragicznych losów Ślązaków.

Czy w śląskiej wizji historii dominują tylko wątki antypolskie?

*Oczywiście, że nie. Większość Ślązaków uważa się za Polaków lub Polaków-Ślązaków. Wiele środowisk kultywuje pamięć powstań śląskich czy działalności Związków Polaków w Niemczech. W społeczności tej, jak w każdej grupie pogranicznej, działało jednak „prawo tła”, o którym pisał Stanisław Ossowski. Ślązacy, będący często dwujęzyczni, w granicach państwa niemieckiego odczuwali obcość wobec Niemców, z którymi nie potrafili się utożsamić oraz idealizowali Polskę, a w granicach państwa polskiego zachodził proces odwrotny. Stąd i w pamięci zbiorowej zdarzało się często, że ludzie idealizowali przeszłość lub liczyli, że wraz z emigracją zamieszkają w krainie mlekiem i miodem płynącej. Wielu Ślązaków emigrujących z Polski jako Niemcy, u zachodniego sąsiada, czując się obcy i pogardzani, wrócili do identyfikacji polskiej.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale