HeMajewski HeMajewski
120
BLOG

Złoty sedes w Iranie

HeMajewski HeMajewski Polityka Obserwuj notkę 0

Kiedy w 2017 roku administracja Donalda Trumpa zwróciła się do Muzeum Guggenheima z prośbą o wypożyczenie obrazu Vincenta van Gogha „Krajobraz ze śniegiem” do prywatnych apartamentów prezydenta w Białym Domu, ówczesna kuratorka muzeum odmówiła i zaproponowała w zamian instalację włoskiego artysty Maurizio Cattelana „Ameryka”, symbol nadmiernego konsumpcjonizmu i kpina z ostentacyjnego bogactwa, wykonany ze 103 kg 18-karatowego złota – sedes.

Zarówno prezydent Trump, jak i rzecznicy Białego Domu się do sprawy nie odnieśli, uderzenie było zbyt mocne, więc przyjęto prawicową taktykę: przemilczeć by zapomnieć, żeby nie pobudzać dyskusji o tym, że prawicowa oligarchia to są odhumanizowani, pozbawieni kulturowego i filozoficznego obycia technokraci, dla których jedynymi wartościami „wyższymi“ są pieniądze i własne bogactwo.

Pomimo, że Trump milczał, o sprawie było w USA jakiś czas dość głośno, ale Trumpowi w zdobyciu władzy nie zaszkodziło i został prezydentem atomowego mocarstwa.

I dzisiaj mamy to co mamy: (tłumaczenie automatyczne)

Oto co się dzieje, gdy polityczny dyletant rozpoczyna wojnę.

Golfista, który nie interesuje się światem, faktami i nauką, rządzi najpotężniejszym krajem na świecie niczym autokrata. Jego natura „rób, co chcesz” przywodzi na myśl Putina. Ale gdy tylko Donald Trump napotyka przeciwników, którzy, podobnie jak on, lekceważą prawo międzynarodowe i zasady humanitaryzmu, sytuacja staje się dla niego beznadziejna.

To, co dzieje się w głowie Donalda Trumpa – wynik jego samouwielbienia – jest dziś powszechnie znane: niezwykle banalne. Jego Sekretarz Prawdy, Karoline Leavitt, oficjalnie rzeczniczka rządu USA, ujawniła zaledwie kilka dni po ataku na Iran, że jej szef, kierując się intuicją – opartą na „intuicji opartej na faktach” – decyduje, czy wysłać swój kraj na wojnę (czy nie). Jego prosty umysł musiał dojść do wniosku: Wenezuela była bułką z masłem i przyniosła mi i armii USA (tej ostatniej zasłużony) szacunek, więc Iran będzie kolejnym oczywistym wyborem. To właśnie tego rodzaju złudzenie towarzyszy ignorancji faktów, nauki i doświadczeń innych, a wiara w prawdy alternatywne.

Rezultat tej mieszanki lekceważenia i błędnych deklaracji jest dobrze znany: globalny kryzys gospodarczy i polityczna katastrofa dla Trumpa i Stanów Zjednoczonych, ku uciesze ich najpotężniejszego przeciwnika, Chin. /.../

/.../ Wszystko, co od dawna podejrzewano, zostało potwierdzone przez Trumpa podczas wojny z Iranem: obnażył swoje intelektualne i strategiczne słabości niczym bankrut ujawniający swoją sytuację finansową podczas rozprawy upadłościowej. Dobre przeczucie co do tego, czego chcą masy, nie wystarczy, aby wojna stała się trwałym zwycięstwem, niezależnie od tego, jak wielka jest przewaga militarna. Trump nie ma żadnego śmiałego planu, ani w ogóle żadnego planu. Jedyne, co go napędza, to generowanie nagłówków, aby każdego dnia dominować w wiadomościach i potwierdzać swoje błyskotliwe przywództwo. /.../

/.../ Prowadzenie wojny z Iranem bez uwzględnienia jego końca, Cieśniny Ormuz czy ogólnych konsekwencji gospodarczych jest nie tylko głupie, ale wręcz skrajnie nierozsądne. Trump nie zdołał nawet pojąć, że NATO jest sojuszem obronnym, a nie koalicją wspierającą wojny prowadzone przez potencjalnego autokratę, by zapisać się w historii jako rozjemca i laureat Nagrody Nobla.

To, co prezydent USA może uważać za strategię, to nic innego jak to, co robi budzący postrach szkolny łobuz, ktoś, kto zna swoją siłę fizyczną. Grozi pobiciem każdemu, kto stanie mu na drodze i nie zrobi tego, czego chce – a jeśli to konieczne, po prostu uderza. Nie potrzeba do tego krzty inteligencji. Idiotyzm Trumpa byłby do zniesienia; w polityce jest mnóstwo idiotów. Ale doradcy ich powstrzymują. Jednak pierwszy człowiek w Białym Domu odpędził lub uciszył niezliczonych doradców, ponieważ byli coraz mniej skłonni powiedzieć mu to, co chciał usłyszeć.

Doniesienia z USA, że urzędnicy wywiadu i wojskowi nie śmią już przedstawiać prezydentowi ustaleń i faktów niezgodnych z jego programem, wydają się wiarygodne. Ci, którzy to robią, są zwalniani – to jedna z wielu analogii do szefa Kremla, Władimira Putina, wzoru do naśladowania Trumpa. Obaj są otoczeni przez lokajów i pochlebców, którzy mówią to, co ich pan chce usłyszeć. Amerykański „sekretarz obrony” Pete Hegseth jest prototypem tych absurdalnych postaci. Jego wystąpienia i wylewne pochwały Trumpa są tak absurdalne, że nie sposób ich odróżnić od satyry.

Trumpa i Putina łączy również akceptacja wojny jako środka do realizacji interesów politycznych. Prezydent USA podziwia rosyjskiego dyktatora, ponieważ żaden parlament, żaden sąd ani żadna presja ze strony ulic nie są w stanie go powstrzymać. Amerykanin z pewnością chciałby postępować tak jak władca na Kremlu, ale musi być nieustannie korygowany i powstrzymywany przez sędziów i autentyczną opozycję, która, w przeciwieństwie do swojego rosyjskiego odpowiednika, nie musi obawiać się gułagu.

Wojna z Iranem pokazała, jak trudne staje się dla Trumpa spotkanie z przywódcami, którzy, podobnie jak on, żyją w równoległym świecie i działają z tym samym brakiem empatii i bezwzględnością. Nie obchodzi ich, czy ludność cywilna cierpi, czy ginie. Mają tylko jeden cel: zapewnić sobie władzę. I bez skrupułów wykorzystują wszystko, co mają do dyspozycji, aby to osiągnąć. Gdyby Trump miał choć odrobinę empatii dla ludzi spoza swojego elektoratu, wiedziałby o tym. Ale nie wie. Ma tylko swoje wojsko i pewność, że może nim dowodzić i wysyłać je, gdziekolwiek zechce. Ale superpotęga militarna to nie wszystko. Nie da się zbombardować intelektualnych niedostatków prostaka.

Trump wpakował się w kłopoty, zmuszony do negocjacji z najgorszymi islamistami w sprawie otwarcia „pieprzonej Cieśniny Ormuz”. To, że Irańczycy wiedzą teraz, jak skuteczna jest blokada cieśniny, zawdzięcza prezydentowi USA. Pomysł pobierania opłat za przejazd przez cieśninę razem z tymi „szalonymi draniami” to coś rodem z komedii – facet naprawdę oszalał.

Zwycięzcą tego fiaska są Chiny, wraz ze swoimi sojusznikami – Rosją i Iranem. Stany Zjednoczone nie zdołały skoordynować swojej wojny z prozachodnimi państwami Zatoki Perskiej, zagrażając tym samym ich modelowi gospodarczemu. Rząd w Pekinie wydaje się bardziej racjonalny i wiarygodny – pogląd podzielany przez kraje Bliskiego Wschodu. Chiny podobno przygotowują się do wysłania do Iranu naramiennych pocisków przeciwlotniczych. Trójstronny sojusz Chin, Rosji i Iranu, wspierany przez Koreę Północną i ściśle powiązany gospodarczo z Indiami, stanowi wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych. Jednak Trump i jego poplecznicy nie potrafią tego pojąć.

Wojna z Iranem pokazała, jak łatwo można pokonać prezydenta USA. Wystarczy, by podbić ceny ropy – a Iran teraz zrobi to samo. Na giełdzie funkcjonuje już na to określenie: TACO: „Trump always chickens out“ („Trump zawsze tchórzy“).

Iran bardzo szybko to zrozumiał i wdrożył w życie. Inne kraje zrobią to samo. To sprawi, że świat stanie się jeszcze bardziej niepewny. Bo odstraszanie działa inaczej. Ale Trump też tego nie zrozumie. Jest po prostu zbyt uproszczony.


Całość - https://www.n-tv.de/politik/politik_kommentare/Das-passiert-wenn-ein-Polit-Dilettant-Krieg-fuehrt-id30705229.html



********************************
From Confederation to Federation
https://federalists.eu/wp-content/uploads/2025/05/From-Confederation-to-Federation-3.png

Unia Europejskich Federalistów (UEF)
https://federalists.eu/
********************************


-----
P.S.
Google AI, pisownia oryginalna

Donald Trump słynie z zamiłowania do przepychu, a jego styl wnętrzarski, często porównywany do estetyki Wersalu i epoki Ludwika XIV, opiera się na profuzji złota i pozłacanych elementów. Choć większość mebli nie jest wykonana z litego kruszcu, są one pokrywane szczerym 24-karatowym złotem płatkowym lub wykonane z pozłacanego brązu (vermeil).

Oto najsłynniejsze elementy jego „złotej” kolekcji:

Trump Tower (Nowy Jork)
Penthouse Trumpa na 66. piętrze jest niemal w całości skąpany w złocie:
Meble w stylu Ludwika XIV: Fotele i sofy o rzeźbionych, bogato pozłacanych ramach.
Drzwi i detale: Główne drzwi do apartamentu są inkrustowane złotem i diamentami.
Stoły i akcesoria: Stoły jadalniane z mahoniu wykończone paskami złota płatkowego oraz złote kandelabry i naczynia marki Tiffany & Co.
Wykończenia: Złote sufity, gzymsy i listwy przypodłogowe.

Gabinet Owalny (Biały Dom – stan na 2025/2026)
Po powrocie do urzędu Trump znacząco odmienił wystrój Gabinetu Owalnego, wprowadzając liczne złote akcenty:
Złote orły: Stoliki boczne wsparte na podstawach w kształcie pozłacanych orłów.
Figurki i ozdoby: Zbiór figurek z pozłacanego brązu (vermeil) na kominku oraz złote cherubiny nad drzwiami.
Lustra rokokowe: Ornatne lustra w złotych ramach zawieszone nad wejściami.
Medaliony i aplikacje: Złote medaliony na marmurowym kominku oraz liczne złote listwy i ornamenty na ścianach.
Przedmioty codziennego użytku: Pozłacane podkładki pod napoje ("Trump 47"), złote puchary w oknach, a nawet pilot do telewizora owinięty pozłacaną powłoką.

Mar-a-Lago (Floryda)
Rezydencja na Florydzie, znana jako „Złoty Dom”, również obfituje w takie elementy:
Sala balowa: Ozdobiona złotem o wartości szacowanej na 7 milionów dolarów.
Armatura łazienkowa: Słynne pozłacane umywalki i baterie (choć – co warto zaznaczyć – prawdziwy „złoty sedes” był jedynie propozycją muzeum, o której rozmawialiśmy wcześniej).

Trump często sprowadza swojego własnego „specjalistę od złoceń” z Florydy, aby ręcznie nakładał złoto płatkowe na meble i elementy architektywne w jego rezydencjach
“.


.

HeMajewski
O mnie HeMajewski

nic

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka