Horatius Horatius
641
BLOG

Jaka władza, taka prezydencja

Horatius Horatius Polityka Obserwuj notkę 3

Przez media przelewa się fala entuzjazmu związanego z rozpoczynającą się prezydencją. Tylko co MY tak naprawdę o niej wiemy?

 
Że „będzie zaje…”. Właściwie w tym można by streścić całe nastawienia mediów do rozpoczynającej się jutro polskiej prezydencji. Prestiż, wizerunek, duma. Tylko tyle kojarzy nam się z niezwykle odpowiedzialnym zadaniem, które stoi przed naszym państwem, a konkretniej rzecz biorąc – przed naszą warstwą polityczną. Jak sobie damy z tym radę?
 
Sądząc po pierwszych, medialnych sygnałach – kiepsko. Bo co tak na dobrą sprawę mówią nam telewizyjne materiały? Pokazują nam prezydencję w wersji light: Tradycyjna polska kuchnia, logo, gadżety, nowy trójwymiarowy filmik promocyjny, młodzi wolontariusze… Jednym słowem: wizerunek. No, może jeszcze dobra zabawa. (Jak przystało na kraj, w którym sportem narodowym jest grillowanie.) Wśród haseł politycznych jedyną kwestią, na jaką media łaskawie raczyły zwrócić uwagę jest partnerstwo wschodnie. Rzekomo ma to być nasza największa szansa. Dzięki temu będziemy mogli wpłynąć na politykę Wielkiej Europy i odcisnąć swoje piętno w jej szlachetnej historii.
 
„(…) tak by się nam serce śmiało/do ogromnych, wielkich rzeczy/a tu pospolitość skrzeczy (…).” Rzeczywistość nie wygląda już tak kolorowo. Oprócz partnerstwa wschodniego raczej nie mamy innych pomysłów. A idea poszerzenia Unii Europejskiej na Wschód jest raczej nieco przebrzmiała. Czasy niespokojne. Grecja się wali i strajkuje, w Hiszpanii podobnie. Euro się chwieje, chcą zamykać granice przed imigrantami, za miedzą interwencja z którą tak na dobrą sprawę nie do końca wiadomo co zrobić. Co my będziemy Europie głowę zawracać jakimiś tam wschodnimi zaściankami złaknionymi dobrobytu, jak opływający w dostatki Hellenowie odkopują wojenną machairę i grożą bankierom i burżujom. I jeszcze jak jakiś Janosik, czy (bardziej po europejsku) Robin Hood chcą zabierać bogatym i dawać… Mhm… Um… Yhm… Bogatym, bo w sumie to do biednych ich jeszcze zaliczyć nie można.
 
Unia ma teraz ważniejsze sprawy na głowie niż powiększanie się o kolejne ubogie państwa, które zapewne będą chciały istnej rzeki pieniędzy z europejskiego skarbca. Na to zachodni podatnicy zapewne nie chcą teraz łożyć. A my? My już się wzbogaciliśmy i siedzimy przy grillu. Co nas to obchodzi? Woli politycznej u nas od dłuższego czasu w tej kwestii nie ma. Po śmierci Lecha Kaczyńskiego egzystuje ona raczej w sferze deklaracji niż realnych działań naszego rządu. Nie potrafimy się dogadać z Litwinami, którzy wygrażają nam zza płota, a co mówić o jakichś odległych, egzotycznych krajach? No, z krajami Orientu to już nie idzie nam się w ogóle dogadać, co udowodnili nam niedawno Chińczycy. Za to przyjaźń polsko-rosyjska ostatnimi czasy wręcz kwitnie. Kosztem naszych relacji z innymi wschodnimi państwami. Nasze oczy skierowane są w stronę Zachodu, krainy mlekiem i miodem płynącej z którą chcemy mieć jak najlepsze relacje. Partnerstwo wschodnie pozostaje więc, a zapewne pozostanie też w przyszłości, propagandową mrzonką.
 
Czy jednak w ogóle stać nas na samodzielną politykę? Wysoce wątpliwe. Od dłuższego czasu nie potrafimy nawet obronić własnych interesów na arenie międzynarodowej, począwszy od Smoleńska, a skończywszy na pakietach klimatycznych wszelkiej maści. Jesteśmy uwięzieni w postkolonialnych kajdanach i najzwyczajniej w świecie nie stać nas na samodzielne kierowanie ociężałym europejskim galeonem. Zapewne w trzymaniu koła sterowego będzie musiał pomóc słabowitemu sternikowi-Polsce jeszcze bosman-Niemcy, nawigator-Francja i pierwszy oficer-Anglia. Biorąc pod uwagę, że od pewnego czasu staramy się Zachodowi jak najbardziej przypodobać to raczej będziemy się wykazywać umiejętnością pracy w zespole niż instynktem przywódczym. Nasza prezydencja będzie jak wszystko u nas: Na ostatnią chwilę, prowizorycznie i „jakoś to będzie”. Zero strategii, czysta taktyka.
 
Od pewnego czasu cieszymy się, że jesteśmy średnim krajem europejskim. Bo to wygodne, bo nie trzeba się zmagać z problemami wielkich, jak to musiała czynić rozdęta przez narodową tradycję II Rzeczpospolita. No. To teraz nam ta pośledniość bokiem wyjdzie.
 
 
 
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka