O próbie samobójczej prokuratora płk Przybyła dowiedziałem się tuż przed zajęciami. Pierwsze, co przyszło mi do głowy: To nie możliwe! Zaraz jednak pojawiła się jednak wątpliwość: Niby dlaczego?
No bo niby czemu dzisiejsza próba samobójcza (niemalże) w świetle reflektorów może kogokolwiek dziwić? Żyjemy w państwie gdzie media zgodnym chórem potwierdzają, że nie było afery hazardowej i gdzie strzela się do polityków opozycyjnych. (To drugie już chyba z wolna staje się precedensem.) Do tego wcale nie tak dawno rozbił się samolot z polską reprezentacją, a większa część z nas po prostu to olała.
W przyszłości historycy będą mieli naprawdę ciekawy materiał do prowadzenia badań. Każdy miesiąc jest w stanie przynieść ze sobą coś tak nieprawdopodobnego, że aż dziw bierze, że jesteśmy w stanie przejść nad tym do porządku dziennego. Mało tego, przychodzi nam to bardzo łatwo. Biją się na placu Konstytucji? Co tam, mam naczynia do umycia. Partia rządząca kolonizuje kolejne spółki skarbu państwa? Co mnie to obchodzi, skoro w pracy mam masę zaległych terminów? Prokurator strzela sobie w głowę? Przecież to mnie nie dotyczy… Niebo może w każdej chwili zawalić się nam na głowy, a my nic. Jakby nigdy nic pochłonięci jesteśmy codziennością. Cenimy własną wygodę bardziej niż cokolwiek innego. Z wolna staliśmy się idealnymi poddanymi – dla pracy i ciepłej wody w kranie chętnie zrzekamy się wszelkiego współudziału w sprawach publicznych. Dobro prywatne ponad dobro wspólne. Ja ponad my.
Właśnie pewnego dnia obudzimy się w rzeczywistości w której już nie będzie „my”. Pozostaniemy tylko „ja”. Tylko gdzie tu miejsce na państwo? Społeczeństwo? Cokolwiek? I jak wtedy zareagujemy? Będziemy bić w wielki dzwon jak szlachta w końcu XVIII w.? Zaczniemy wysilać się nad reformami starając się panicznie odrobić stracony czas? Albo rozpoczniemy spóźnioną pracę u podstaw jak społecznicy przełomu XIX i XX w.? A może jest jedno, bardziej prawdopodobne wyjście? Po prostu nas to nie będzie obchodzić.
Sądzę, że już wkrótce uodpornimy się na podobne newsy. Bo skoro takie kurioza mnożą się na ekranach telewizorów i komputerów jak króliki, to nie ma po co zwracać na nie uwagi. A w dodatku nie różnią się od podobnych, katastrofalnych wiadomości ze świata. Szaleniec zastrzelił tyle a tyle osób, zamieszki w Londynie…
Żyjemy w ciekawych czasach. Ciekawych, ale nie najlepszych.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)