Horatius Horatius
439
BLOG

Perception is reality czyli jak to jest z tym paleniem TVNów

Horatius Horatius Polityka Obserwuj notkę 1

Marcin_KK zwrócił ostatnio uwagę na facebookową akcję pt. „Zwalniamy Jarosława Kuźniara z TVN24”. Mam wrażenie, że nie postawił jednak kropki nad i. Bo czy naprawdę chodzi tu akurat o Kuźniara albo TVN?

 
Porównanie Kuźniara z Jokerem było nadzwyczaj trafne. Choć śmiem twierdzić, że bardziej adekwatnym do tej roli byłby Wojewódzki. No, może się nie znam… Nie za często oglądam TVN, a gdyby mi postawić Kuźniara przed nosem, to bym go nie rozpoznał. Niemniej jego rola to klasyczne bycie błaznem. Takim, jak to przedstawiono w ekranizacji „Krzyżaków”, gdy na uczcie u tytułowych rycerzy-zakonników cała banda karłowatych trefnisiów płata figle gościom. Tutaj zwędzi mięsiwo z talerza, tam pożongluje pochodniami, temu z kolei nas… na talerz. Ot, błazeńskie sztuczki. A zły medialny błazen, taki, który uprawia „czarny PR” to wykapany Joker. Nie wiem czy ktoś pamięta, ale komiksowy Joker często wykorzystywał telewizję. Bo mimo wszystko wciąż jest ona tym massmedium, które najszybciej i najsprawniej bombarduje widzów newsami i… Emocjami.
 
A emocje nami rządzą. Wielu zawodowych dumaczy zajmuje się dzisiaj na wyintelektualizowanych parnasach nauki „duchem dziejów” dzisiejszej epoki. I wielu dochodzi do wniosku, że człowiek naszych czasów polega przede wszystkim na emocjach i doznaniach estetycznych. Ja bym to raczej nazwał zdziecinnieniem. Bo jak nazwać stan, w którym nie liczymy się z rozumem, etyką, religią, filozofią, ideologią czy innymi tego typu trywializmami. Nie, gdzie tam, na pierwszym miejscu naszych zainteresowań jest wyszukiwanie w Internecie zdjęć słodkich kociaków. Estetyka w miejsce etyki.
 
Myślicieli zajmuje również zagadnienie świadomości i zachowywania się tłumów, mas. Wydawałoby się, że od czasów Ortegi y Gasseta opisano już wszystko, a doświadczenie autorytaryzmów, totalitaryzmów i demokracji (sic!) w kontekście zachowań zbiorowości ludzkich już zostało przemyślane na wszystkie strony. I wychodzi na to, że na masy najlepiej działają właśnie emocje. Oczywiście, można by dumać dalej jak to się ma do globalizacji, mediatyzacji życia społecznego i innych tego typu zagadnień. Ale to nie jest ważne. Liczy się efekt tych przemian.
 
Ich skutkiem jest właśnie m. in. Jarosław Kuźniar. Tłumy chcą się bawić. Lud chce chleba i igrzysk. Kuźniar serwuje to drugie. A nic nie sprawia, że bawimy się tak dobrze, jak nabijanie się z innych. Jaką oglądalność mają filmiki o „Maciusiu z Klanu”? Nabijanie się z upośledzonych czy łajzowatych ludzi jest w Internecie normą. Każdy w szkole chciał mieć jakiegoś kozła ofiarnego, z którego dobrze się ponabijać, rzucić niego papierowym samolocikiem, czy zrobić mu głupi kawał. W czasach gdy wszyscy jesteśmy dziećmi klasą jest cały świat. I tu właśnie wychodzi rola błazna, który jako pierwszy wskazuje z kogo by się tu pośmiać. Chcemy igrzysk, ale chcemy też i chleba. A chleb zapewnia nam państwo. Im więcej błyszczących monet, które cezar rzuca w tłum tym bardziej go kochamy. No, jak przestaje, to inna sprawa. Ale dopóki to robi to jest lubiany. Gdy Tusk przypisywał sobie zasługi za wzrost gospodarczy i względny dobrobyt to grzecznie maszerowaliśmy do urn, żeby na niego zagłosować. (Uprzedzając głupie komentarze: Sam się nie wybrał.)
 
Dawniej istniał sojusz Tronu i Ołtarza. Bo władza lubi media, a początkowo najskuteczniejszym medium była ambona. Tam odczytywano edykty i ukazy. Poprzez sympatie duchownych można było kształtować opinie wiernych. Dziś religia nie jest tak hołubiona przez władzę, bo mamy massmedia. I to właśnie z nimi trzeba trzymać sztamę. Tusk ma najlepsze układy z większością dziennikarzy – Tusk wygrywa wybory. Kaczyński idzie na wojnę z mediami robiąc z nich (słusznie czy nie) „czarnego luda” – przegrywa wybory po raz wtóry.
 
Percetion is reality. To, jak coś postrzegamy staje się rzeczywistością. No, przynajmniej w naszych oczach. Jeśli nazwę kozę kaczką to nie sprawi to, że polubi pływanie w rzece. Ale to nie jest ważne. Weźmy na przykład na tapetę Antoniego Macierewicza. Ma on wizerunek fightera, ostrego zawodnika, a w oczach przeciwników „jaskiniowego oszołoma”. A prywatnie to podobno całkiem wrażliwy, miły człowiek. Tylko co to kogo obchodzi? Postrzeganie staje się rzeczywistością. Massmedia kreują wizerunek polityków. Dla nas liczą się głównie doznania estetyczne, a medialny przekaz definiuje nam którzy politycy są klasowymi lamusami, a którzy nie. Sam znam kobietę, która głosowała na Kwaśniewskiego „bo ma ładne oczy”. O ile zwiększyło się grono wyborców Kaczyńskiego, gdy przeciwstawił się on swojemu medialnemu wizerunkowi prymitywa i obciachu roku?
 
Ale motłoch bynajmniej wcale nie jest taki tępy i kierując się własnym interesem potrafi sam wybrać, kto jest aktualnie chłopcem do bicia. To właśnie spotkało ostatnio Tuska. I to na przekór hagiografizującemu medialnemu przekazowi. Nie ma dnia, żeby w Sieci nie wylądował demot pokazujący go jako chciwego, pozbawionego empatii i upośledzonego egoistę. Zupełnie tak jak wcześniej Kaczyńskiego. Co ciekawe, nie oznacza to, że wizerunek Kaczora (wiem, wiem, nie można tak pisać o Prezesie…) się zmienił. Dalej jest w świadomości zbiorowej po prostu innym rodzajem zła. I to właśnie spotkało Kuźniara. Nagle stwierdziliśmy, że warto jest pośmiać się z błazna. Z resztą sam lekkomyślnie dostarczył nam do tego powodu. Rzucił wyzwanie w najgorszym możliwym momencie, gdy po anty-ACTA-owskich protestach gawiedź wciąż czuje swoją siłę i jest w rewolucyjnym nastroju. Chce odejść? Odejdzie. Jak obwieszcza jeden z internetowych memów: Challenge accepted.
 
Nawet jeśli zniknie jeden Kuźniar, to pojawi się inny. Bo tam, gdzie jest popyt jest i sprzedaż. Może do łask powróci wzgardzony Wojewódzki? Może zjawi się ktoś inny. Nie ważne. Show must go on. Igrzyska muszą trwać. I nie chodzi tu akurat o Kuźniara, czy o TVN. Tu chodzi o zabawę.
 
I tu wychodzi na wierzch cały problem. „Nie palcie TVN-ów. Zakładajcie nowe!” – nawołuje Marcin_KK. I co później? Stworzymy sobie własnych błaznów? Własnych Jokerów? Clownów wypuszczanych z naszych własnych pudełek? Szczerze wątpię. Mam wrażenie, że strona PiS-owsko-prawicowa nie rozumie reguł gry. (A szkoda.) Dla nich wciąż polityka do res publica, dobro wspólne, racja stanu… A dla tłumu to po prostu polityczny „Taniec z Gwiazdami”. Dlatego ani nie spalimy TVN-u, ani nie założymy nowego. Chociaż to może i lepiej.
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka