Horatius Horatius
393
BLOG

Prawica laicka jak piwo bezalkoholowe

Horatius Horatius Polityka Obserwuj notkę 1

Jaki Janusz Korwin Mikke jest – każdy widzi. Więc czemu wciąż króluje na prawicowych portalach?

 
Od dawna przestałem się interesować tym, co właśnie palnął JKM. Nie widzę sensu przebijania się przez jego chaotyczne wywody ani śledzenia niekonsekwencji w stosunku do tego, co powiedział lub napisał wcześniej. Tym samym ostatnio naraziłem się na krytykę kolegi-korwinisty: „Krytykujesz coś, czego nawet nie znasz.” Cóż, może i tak, ale gdybym chciał śledzić wypowiedzi JKM na bieżąco, to i tak nie dałbym rady. Nie mam cierpliwości do tropienia jego kolejnych wolt. Nie przeczę, że pod niektórymi opiniami JKM-ości bym się podpisał. (To stały argument zwolenników Korwina: „Ale gdy mówi to a tamto to ma rację…”) Niemniej tylko wtedy, gdyby wyrwać je z kontekstu – czyli z całej tej charakterystycznej retoryki, która przypomina zwerbalizowanie teorii chaosu.
 
Jak wspomniałem mam kilku kumpli, którzy są miłośnikami Korwina-Mikkego. Głupota to przywilej ludzi młodych. I wraz z młodością przemija. Nawet anarchiści z czasem zamieniają się (w większości przypadków) w najbardziej twardogłowych tłumicieli rewolucji. A później cytują jak jeden mąż Bismarcka, czy coś podobnego. Stąd i ja cierpliwie ich znoszę (cóż innego mi pozostało?) i czekam aż błędy korwinizmu wywietrzeją z ich głów. Sam JKM, niestety, nie dojrzał do dziś, co bynajmniej nie przeszkadza mu brylować po prawicowych mediach. A te chętnie przytaczają jego kolejne wypowiedzi. Tylko po co? Chyba wyłącznie dlatego, że ubarwia prawicową (i, nie ukrywajmy, czasami nudnawą) retorykę stanowiąc coś na kształt medialnego folkloru. Dziś portal Fronda.pl opublikował jego tekst z 2010 r.* Rzekomo wciąż aktualny. Spróbujmy zgłębić go na tyle, na ile pozwala nam nasze zdrowie psychiczne.
 
I, jak zwykle, pomieszanie z poplątaniem. JKM należy do „prawicy laickiej”, ale docenia rolę religii. No i na tym moglibyśmy poprzestać, bo logika nagle zerwała się z łańcucha i uciekła. Typowe dla Korwina: Przykryć inteligentny skądinąd wywód krzykliwymi hasłami, które zakładają coś zupełnie przeciwstawnego i sprowadzić ostatecznie wszystko do absurdu.
 
Problem polega na tym, że niektórzy wywody JKM biorą sobie nie wiedzieć czemu do serca. Wszyscy pamiętamy jakie nadzieje wzbudził Kongres Nowej Prawicy. Ten sam, którego szczątki właśnie dogorywają na marginesie sceny politycznej. Bo Człowiek z Muszką to wieczny teoretyk. Kto by się przejmował takimi fanaberiami jak rzeczywistość? Niejeden młody czytelnik bierze sobie jednak takie bzdury do serca. I tu pojawia się szkodliwy aspekt działalności JKM. Bo Nowa Prawica to faktycznie była dobrą ideą. Do której nikt już nie wróci. I tak to właśnie działa! JKM coś rąbnie, cała prawica wypisze to na sztandarze drąc się „Hej, kto Polak…” i ostatecznie wszystko się posypie. Pomachamy szabelkami dla dodania sobie animuszu i pospolite ruszenie rozejdzie się do domów nie nacierając nawet na kurnik. Nie można zatem (niestety!) wykluczyć, że bredząc o „laickiej prawicy” JKM powoła nam do życia potwora.
 
Co jest odkrywczego w ględzeniu o rozdziale Kościoła od państwa? Przecież to oczywista oczywistość i banalny banał. Sojusz Tronu i Ołtarza na dłuższą metę sprzyjał wyłącznie Tronowi, który traktował partnera jako narzędzie do uzyskania rządu dusz. Często ze szkodą dla tego drugiego. Dlatego każdy szanujący się konserwatysta, któremu zarówno dobro Kościoła, jak i państwa leży na sercu, powinien wyznawać tą zasadę. Niby proste, ale patrząc na to, jak nasi prawicowi politycy lepią się do sutanny można dojść do przeciwnych wniosków. Nic nie jest lepszym medium niż ambona. Do XIX w. ogłaszano na niej akty prawne. Dziś wielu chętnie wykorzystuje parafialne salki, które powinny aktywizować lokalną społeczność, w partyjne mównice. Dlatego np. sojusz PiS-u i Radia Maryja może się odbić polskim katolikom podobną czkawką, jaką dziś odbija się nam związanie kleru z endecją.
 
I tu z wolna rodzi się problem. Bo od lat to zjawisko skutecznie zraża wiernych do Kościoła. Szczególnie młodych. I jaką możemy mieć gwarancję, że jakiś młody człowiek, zrażony fałszem podobnej, prymitywnej agitacji wyborczej, faktycznie nie wpadnie na pomysł powołania „prawicy laickiej”? Z resztą podobne obawy już się przecież pojawiały.** Tylko czy coś takiego ma rację bytu? Niektórzy widzą w tym wielką szansę.*** Ja nie. To jak piwo bezalkoholowe z dodatkiem bezalkoholu. Albo krystalicznie czysta biel z widocznym odcieniem czystej czerni. Prawą ręką z lewymi palcami nie podniosę nawet szklanki wody, żeby się napić. Jeśli uznać, że istnieje coś takiego jak „prawica laicka”, to można by zaliczyć do prawicy również faszyzm, nazizm czy, dajmy na to, „Zadrugę”. Prawica pozbawiona swojego kręgosłupa musi niechybnie stać się tradycyjną mutacją lewicy czy liberalizmu, tak jak stało się to z prawicą na Zachodzie. Wyobraża ktoś sobie osobę, nazywającą się prawicowcem, która akceptuje aborcję, eutanazję, in vitro czy legalizację związków homoseksualnych? Ja, niestety, tak.
 
JKM potrafi wyrządzić więcej złego niż dobrego. Hołubienie przez media człowieka, który utopił już niejeden ciekawy pomysł w imię swojego medialnego wizerunku może przynieść więcej szkód niż pożytku. Albo wbić gwóźdź do naszej trumny.
 
__________________________
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka