Z reguły wszelkiego rodzaju tezy, że wszechświatową rewolucję należy rozpocząć od zmian w języku jakim się posługujemy są charakterystyczne dla lewicy. A jednak…
Od marszu w obronie Telewizji TRWAM w prawicowych mediach pojawia się istny wysyp sformułowań w stylu „dyskryminacja” czy „mowa nienawiści”. Dziś popłynęły z ust samego pierwszego jastrzębia PiSu, Antoniego Macierewicza. Do tej pory podobny język cechował raczej lewicową nowomowę, której nie rozumie zazwyczaj nikt, kto nie pija kawy od Starbucks’a. W prawicowej narracji takie zwroty pojawiały się raczej rzadko i sezonowo, np. na krótko po atakach na demonstrujących na Krakowskim Przedmieściu.
Czemu zawdzięczamy ten linguistic turn? Z narastaniem świadomości rewolucyjnej? Niektórzy twierdzą, że złowrogi PiS knuje po kątach i szykuje się do zbrojnego zamachu stanu. Wysyła swoje bojówki na szkolenia do Al-Kaidy… Kupuje broń za szmuglowane zza zielonej granicy narkotyki… Urabia masonerię, żeby wsparła przewrót… No, gdy elitarne jednostki „Moherowych Beretów” zgrupują się w rejonie Rembertowa, to będzie się można na serio obawiać puczu. Ale na razie tylko maszerują, więc można spokojnie gęgać. A tak na poważnie: Nasza prawica ma trochę dosyć bycia chłopcem do bicia i nie dość, że wychodzi z kąta i poprawia okularki, to jeszcze zaczyna się stawiać. Jak widać – coraz skuteczniej.
Można by sądzić, że środowiska prawicowe oddają w tym wypadku lewicowcom przysługę promując wypaczone przez nich terminy i sprawiając, że na stale zagnieżdżą się w naszej świadomości. Jednak one od dawna już w niej tkwią. I kiełkują. Wehrmacht bardzo szybko zaadaptował czeskie rozwiązania techniczne rozwijając swoją osławioną potęgę pancerną. Sowieci ukradli Finom suomi i przerobili na pepeszę, a następnie skopiowali Schturmgewehra i, po drobnych przeróbkach, uczynili z niego ikonę – kbk AK. Nie byłoby amerykańskich „wojen gwiezdnych”, gdyby obie strony nie skorzystały z dorobku niemieckiej myśli wojskowo-technicznej. „Kto mieczem wojuje…”


Komentarze
Pokaż komentarze