Udzielający dziś wywiadu premier pękał z dumy. Podobnie pękali dziennikarze. I w ogóle wszyscy zaraz pękniemy. A wszystko przez Euro.
Od kilku dni w mediach nie słychać o niczym innym. A to przyjeżdżają drużyny, a to kibice. Tutaj kończą przygotowania, tam kończą wylewać asfalt. A każdy koniec jest jednocześnie początkiem! Telebimy, stadiony, piłki, koszulki. Wszystko w atmosferze radosnego karnawału i dumy. Przy tym kataklizmie szczęścia chowa się nawet nasza, pożal się Boże, prezydencja, o której nikt już nie pamięta.
Równolegle do eksplozji radości przetacza się eksplozja nacjonalizmu. No, normalnie to byłby dla naszych salonów właśnie nacjonalizm. Bo jak na co drugim samochodzie w Lublinie powiewają biało-czerwone chorągiewki, to czy to czasem dla środowiska, dajmy na to, Wyborczej, nie był to niedawno faszyzm? Doprawdy, straszne! Biało-czerwone! Jak na Marszu Niepodległości! I może jeszcze wibrujące agresją „Bóg-Honor-Ojczyzna”? Czysty faszyzm, doprawdy… No, ale Euro, tak jak średniowieczny karnawał, wszystko stawia na głowie. Dziś warto być patriotą. Bo jak tu nie być, skoro cały naród grilluje? A poza tym niedawno jeden z polityków PO stwierdził, że ma nadzieję, że Euro obudzi w Polakach patriotyzm. Jak widać Polacy posłuchali.
I wszystko żeby świat zobaczył jaka Polska jest piękna i kolorowa. Jak jeden wielki przystanek Woodstock, co nie? I przyjadą ci wszyscy Europejczycy i na własne oczy zobaczą, na własne uszy usłyszą, własnymi palcami dotkną. I przekonają się, że wcale nie jesteśmy antysemitami, nacjonalistami, ultrakatolikami, hydraulikami i szeroko rozumianą wsią. Że białe niedźwiedzie u nas nie występują, a wozy drabiniaste dawno wyszły z użytku. I że Rosjan nawet lubimy. No. Serio. I nawet pozwalamy im maszerować, w przeciwieństwie do sekty smoleńskiej i PiS-u. No, patrzcie jak ich lubimy. A jak kibice wyjadą, to przyjadą inwestorzy. Bo Europa cała zobaczy jak bardzo u nas jest nowoczesny i otwarty kraj, więc inwestorzy sami przygnają. Setki… Nie! Tysiące inwestorów przybywać będą do kraju nad Wisłą po niedawno wybudowanych „tuskówkach”.
Aż się dziwię, ile to może zmienić w kraju jedno głupie Euro. Przecież nie byliśmy w stanie zrobić tego wszystkiego (łącznie z drogami) przez ostatnie dwadzieścia lat. Aż przyszło Euro i świat stał się lepszy. A wszystko dla Drogich Gości… Nie to, żeby to jakieś tam kompleksy, czy postkolonializm… Nie! Co to, to nie! Bo Euro to powód do dumy. Bo Polacy to gościnny naród i wszystko dla gości zrobią. Nawet igrzyska na miarę XXI wieku.
A tak by the way, łyżka dziegciu do tych hektolitrów miodu. Wczoraj kolega zakomunikował mi, że niedługo wyjeżdża za granicę. Na dłużej. Kilka lat, najpewniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)