Instytucja tematów zastępczych ma w naszym kraju długą tradycję. Niechlubną, rzecz jasna. „Afera taśmowa” wydaje się w nią doskonale wpisywać.
Nie twierdzę bynajmniej, że jej wybuch nie jest sprawą priorytetową. Ale zastanówmy się chwilę: Od jej wybuchu nie słychać o niczym innym. Ten się tłumaczy, tamten się tłumaczy, ów może czuć się zagrożony. Czy zaszkodzi to koalicji? Czy podbuduje opozycję? Kto na tym skorzysta? Czyja głowa jeszcze poleci? Media rzuciły się na PSL-owców jak wygłodniały pies na ociekający tłuszczem kawał mięcha. I nie ma co się dziwić, bo od dawna wiało nudą. Ile można chwalić Tuska i jeździć po Kaczyńskim? A teraz… To, co tygryski lubią najbardziej. Kasa i układy. Brakuje tylko seksu i temat byłby idealny. Nagle zniknął gdzieś kryzys. Prawa gejów zjechały tak jakby na drugi plan. Pies z kulawą nogą nie zainteresuje się bankructwem tej czy innej firmy budującej autostrady, z których do niedawna byliśmy tak dumni. Co prawda jest z tuzin tematów, które całkiem niedawno zniewoliły media w stu procentach, ale należy przyznać, że spośród zagadnień politycznych na razie nie mówi się o niczym innym.
Tylko co tak naprawdę odkryliśmy? Że PSL to partia kolesi? Przecież o rozbudowanych więziach klientelistycznych ludowców wiadomo od dawna. Ten wątek pojawiał się w opiniach dziennikarzy, publicystów i specjalistów przed każdymi wyborami. I czy to naprawdę może dziwić w kraju, w którym pracę można dostać z reguły po znajomości? Wpychanie ciotków i pociotków na wszelkie możliwe stanowiska to nic nowego. A tu nagle ni stąd ni z owąd… Szok! Niby dlaczego? Bo są taśmy? A jak wszyscy szepczą po kontach, to jest ok? Wszystko jest dobrze, jeśli afera jest tajemnicą poliszynela?
Największym beneficjentem jest oczywiście Platforma. Bo któżby inny? Walenie w Kaczyńskiego trochę się już przejadło, a tu nagle z nieba spadł nowy chłopiec do bicia. Politycy PO już poczuli krew! I nie ma co się dziwić, bo czekają ich same profity. Premier ma kogo strofować, a wyborcy mogą w spokoju wrócić do przekonania, że albo Platforma, albo czyste zło. Pawlak też w najbliższym czasie im nie podskoczy i nie będzie próbował budować wizerunku swojej partii kosztem Platformy. Jeśli teraz Partia Miłości odpowiednio dociśnie obcas wgniatając panów od czterolistnej koniczynki w zaorane pole, to będzie mieć pełnię władzy w koalicji. Opozycja na razie jej odpuści, bo jest zajęta ludowcami w nadziei, że zaszkodzi tym samym całej koalicji. Nic bardziej mylnego!
Dopóki nie znajdą się taśmy na Platformę premier Tusk może spać spokojnie. Co prawda tu i ówdzie ktoś tam pohukuje, że i PO ma coś na sumieniu (kto z nas nie słyszał o kolonizacji kolejnych spółek przez platformersów?), ale nie ma powodów do niepokoju. Dziennikarze nie zawiodą. Tak jak nie zawiedli po aferze hazardowej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)