Pan red. Tomasz Lis zaprasza nieraz ciekawe, majace COS do powiedzenia na tematy aktualne osoby. Taka sytuacja to jednak nie standart tej audycji, niestety: np. zaraz po katastrofie np. "WYSTEPOWALY" u niego - jak kroliki z kapelusza (nie wiadomo po co) -dinozaury z PRL typu pan Ciosek . Ok. Ale staram sie ogladac w miare moznosci jego program, choc uwazam, ze styl w jakim readktor Lis prowadzi te swojej "PRZEPYTYWANKI" jest POWIERZCHOWNY i skierowanty tylko na to, aby uwypuklic (czasem skutecznie) BLYSKOTLIWOSC PROWADZACEGO. Niestety , aby ten cel byl realizowany, redaktor LIS zbyt czesto UCIEKA od sedna omawianych spraw i zadowala sie RZUCANIEM efektownych acz powierzchownych hasel i sloganow " NA ZADANY TEMAT". To samo robi ze swoimi rozmowcami: NACIAGA ich na wyklepanie PARU ustalonych z gory i popoularnych w srodowiskach lewicy i PO (to przeciez TO SAMO) HASEL , i ucina temat natychmiast, gdy sie czuje ze oto wlasnie moglaby sie wywiazac AUTENTYCZNA dyskusja. Przykladem moze byc tu ta wspomniana w mojej poprzedniej notce SRODOWA (NOMEN OM EN?) Audycja w dn. 12.05. (na Polonii).
Moja uwage zwrocila proba NAWIAZANIA DIALOGU z Pania Sroda przez Posla Girzynskiego: ten mlody czlowiek mowil w sposob uprzejmy, wywazony i wychodzacy na przeciw. Za to pani prof. Sroda nie pozwalala mu dojsc do slowa, a JESLI doszedl, TO poprzez NIEUSTANNE MIEDLENIE i BUCZENIE tych samych, wczesniej juz wypowiedzianych (na JEJ czasie, gdy nikt jej nie przeszkadzal!) zdan - ZAGLUSZALA NON STOP wypowiadane przez niego KWESTIE, niby ruska maszyna z czasow "Wolnej Europy".
Widze i obserwuje, ze w TYM programie nie moze sie zdarzyc zadna przypdakowa wypowiedz, ktorej tresc nie pasuje do UKUTEJ wczesniej przez pana Redaktora LISA tezy. Aby ten efekt uzyskac, pan Redaktor pozwala na wczesniejsze poparcie tej swojej TEZY jaks anekdotka "Z ZYCIA".. Wczoraj te role LISOWEGO GAWEDZIARZA dosc miernie grala wlasnie pani prof. Magdalena Sroda: oprocz dyzurnego juz wyrzekania na Pospieszalskiego, non stop kwekala na temat "strasznego i niebezpiecznego TLUMU na Krakowskim Przedmiesciu" . Pani profesor, jak przystalo na wybitnego naukowca, - powinna sie byla moze najpierw ZASTANOWIC nad przyczynami tego zjawiska i wyciagnac wnioski, a nie uskarzac sie jak (za przeproszeniem) wysmiewany przez Lisa i PO, TYPOWY (wg ich recepty) MOHER?
Klaniala sie tu co chwile wyraznie stosowana przez DINOZAUROW PRL-U ale tez i Pana Redaktora III RP taktyka, polegajaca na przerwaniu dyskutantow w miejscu, w ktorym mogla by sie zaczac POWAZNA WYMIANA ZDAN na jakis temat. Poza tym obrazony nieustanny KWIK pani Profesor w kierunku Jana Pospieszalskiego wrecz budzil groze: na moje wyczucie nalezy sie spodziewac PODJECIA dalszych krokow KNEBLOWANIA LUDZIOM UST przez srodowisko gloryfikujacej Putina i jego rezim lewicy i PO( to przeciez TO SAMO).
Za tematy aktualne rozumiem wszystkie ISTOTNE z punktu widzenia istnienia i rozwoju Panstwa sprawy , ktore nurtuja spoleczenstwo. Oczywiscie ze te ISTOTNE SPRAWY i aktualne tematy sa wymieniane najczesciej takze i na pierwszych stronach "gazet" czy w roznej masci "AUDYCJACH DNIA", ale przeciez i nie tylko: SPOLECZENSTWO NURTUJA takze SPRAWY, KTORE NIE ZAWSZE MAJA ZASZCZYT TRAFIC NA PIERWSZE STRONY W MEDIACH,i tu wlasnie PIES PO-grzebany,Towarzyszu Redaktorze Prowadzacy LIS:
Jak mowi zwiazana z Wasza profesja ETYKA ZAWODOWA, to TO wlasnie POWINNISCIE wylapywac i drazyc, aby w ten sposob wychodzic naprzeciw Spoleczenstwu, zadnemu wiedzy o otaczajacej go rzeczywistosci. Na tym wlasnie powinna polegac WASZA, sowicie OPLACANA z podatkow tego spoleczenstwa SLUZBA na rzecz demokracji, informacji i edukacji. NO i tu Towarzysz Redaktor Prowadzacy mnie nieslychanie ZAWIODL.
A na deser, oprocz Goscinnego Srodowego wystepu Pani Srody pan red. Lis zaserwowal nam niebywala, niespodzianke w postaci WATKU EROTYCZNEGO. Rozwinal sie on szczegolnie w I czesci PROGRAMU, o ktorej juz czesciowo napisalam w popdrzedniej notce. Jego glowna atrakcja byl Gosc w postaci (nie za bardzo swietej ) TROJCY , tzn Marszalko-KANDYDATO-PO-ZYRANDOLA , ktoremu mialam za zle, ze miedlil przez wieksza czesc swego czasu antenowego na rozne sposoby slowo " ZALOBA, ZAWLASZCZANIE, ZALOBA, WYKORZYSTYWANIE" i tak w KOLKO Macieju, zamiast zajac sie waznymi i adekwatnymi TEMATAMI, ktore przykladowo wymienilam w poprzedniej notce. Wg mnie byl to KLINICZNY OBJAW NEKROFILLI MEDIALNEJ ze strony PARTII ZIONACEJ MILOSCIA WSZELAKA.
Szczegoly tej taktyki, opartej na baardzo NIEZDROWYCH elementach erotyzmu politycznego znajda sie za chwile w nastepnej notce.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)