Nie dajmy niszczyć porządnych ludzi, szczególnie zasłużonych dla Kościoła i Polski. Oni są naszym dobrem narodowym, naszymi braćmi i reprezentantami - walczącymi o najwyższe wartości i prawa ludzkie, a w tym – naszą wolność.
Gorąco pozdrawiam ojca Tadeusza Rydzyka !!. Zapewniam o mojej solidarności i otaczam modlitwą.
Podczas kazania ojciec Rydzyk poskarżył się na prześladowania, jakim poddawani są duchowni. Jednocześnie - wskazując na fakt, że księża też są słabymi ludźmi, popełniającymi grzechy - powiedział: „“To, że ksiądz zgrzeszył… No zgrzeszył. A kto nie ma pokus? Niech się pokaże.”
No i się zaczęło. Rozległ się dziki wrzask mediów i przeróżnych GWnianych autorytetów, także duchownych: Jak to ujął pewien ksiądz z KAI: „Słowa bagatelizujące takie przestępstwa i grzechy zadają kolejne cierpienia tym, którzy w ten sposób zostali skrzywdzeni, tak przez duchownych jak i gdziekolwiek w społeczeństwie. Tego rodzaju wypowiedź wprowadza zamieszanie i zgorszenie we wspólnocie Kościoła i poza nią.”
–Czy rzeczywiście “bagatelizują”?... A może odnoszą się do szczególnego aspektu całej sprawy? O tym nie tylko można, ale i należy mówić; tego wymaga nie tylko elementarne, ludzkie prawo do obrony, ale i obowiązek, bowiem „Kto nie zaprzecza, ten potwierdza”. Chodzi o reputację duchownych; przeciwdziałanie lewicowej propandzie, zmierzającej do wyeliminowania Kościoła z procesu wychowywania młodego pokolenia – co przez tysiąclecia było misją Kościoła.
Oceniając wypowiedź ojca Tadeusza, należy wziąć pod uwagę ogrom nienawiści, rozpętany przez lewicowe media. Niewielka skala pedofilii wśród duchowieństwa została przez lewactwo rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów, a w związku z tym atakowani są wszyscy duchowni; z każdego próbuje się robić pedofila. Odbywa się brutalny medialny lincz. Przecież o ludzkiej winie nie może decydować lepiej lub gorzej sklecony reportaż filmowy, ale niezależny sąd po wnikliwym rozpatrzeniu sprawy. Ilu niewinnych księży poszło siedzieć np. w USA czy Australii (ze znakomitym przykładem kardynała Pella)? Zostali skazani tylko na podstawie zeznań rzekomych ofiar, a zauważmy, że w grę wchodziły milionowe odszkodowania dla ofiar. (Śledziłam m.in. aferę z Mount Cashel w N.L.) Byli skazywani na podstawie zeznania jednaj strony. Poruszyła mną historia księdza, odbywającego wyrok za pedofilię. Zmarł w więzieniu, i jeszcze na łożu śmierci świadczył, że jest niewinny. Co było charakterystyczne; we wszystkich podobnych przypadkach – publiczną obronę domniemanych sprawców traktowano jako haniebną próbę rozmycia winy i zadawanie cierpienia ich rzekomym ofiarom.
Faktycznie chodzi o czyny popełniane w 90% przez homoseksualistów w sutannach! Nawet nie księży - pedofilów, bo ksiądz doskonale rozumie, jakie kary wg Prawa Bożego grożą duchownym za podobne czyny – wiekuiste potępienie! Istotą problemu jest zaburzenie psychiczne - homoseksualizm, ale o wszystko oskarża się Kościół, który - jako jedyne środowisko (o wiele mniej dotknięte problemem!) - systemowo walczy z patologią. To nic innego jak złośliwe przerzucanie ogólnoludzkiego i społecznego problemu na Kościół.
- Przede wszystkim nawiązał do ewangelicznej historii z upadłą kobietą; przypomniał słowa Chrystusa: „ «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień».”
Chodzi więc o sprawę przebaczania, co jest istotą chrześcijaństwa. (Wg StT, nie było Sprawiedliwego, który by wcześniej nie grzeszył.)
(Nb. to ich ofiarami byli księża: Popiełuszko, Suchowolec, Niedzielak itd. Czy pamiętamy ofiarę duchownych w Dahau itd.?)
Brzydzi mnie taka reakcja episkopatu i innych "kościelnych" wrażliwców, którzy tańczą do muzyki tęczowej międzynarodówki. Pamiętacie Państwo jak zaczęła się historia z Jackiem Międlarem? –Był młodym księdzem - pełnym wiary i entuzjazmu. Na kazaniu nie powiedział tego, o co został oskarżony i perfidnie zgnojony właśnie przez hierarchów! Stwierdził to sąd, który trudno jest posądzić o życzliwość dla Międlara. Dla postronnych było to oczywiste od samego początku.
Co zrobili z ogromnym kapitałem duchowym i moralnym, nagromadzonym przez wielkich poprzedników - prymasa Wyszyńskiego i św. Jana Pawła II?...
W tym miejscu na myśl przychodzi biblijna historia Józefa, prześladowanego przez braci właśnie z zawiści. To jemu - jak i dziełu o. Tadeusza - Bóg błogosławił; był też szczególnie kochany przez ziemskiego ojca. Dlatego jako dziecko został przez braci sprzedany wędrownym handlarzom i dostarczony do Egiptu - nb. "kraju Chama", gdzie – wg źródeł żydowskich – służył jako niewolnik seksualny(!). Co za symbolika.
*
Jakże krótka jest pamięć ludzka. Przecież to media ojca Rydzyka rozmodliły Polskę, prowadząc do duchowego ożywienia milionów Polaków. Wierni otrzymali najlepszej jakości posługę duszpasterską; nauki i katechezy, które dały duchową pociechę szczególnie ludziom starym i wszystkim znękanym życiem. Podczas spotkań radiowych odbywała się ta upragniona „modlitwa wielu”, zawsze wysłuchiwana przez Stwórcę. Potęga! Tu chodzi o miliony odbiorców – adresatów, ale i współuczestników dzieła ojca Tadeusza. Należy też pamiętać o Jego ogromnych zasługach dla Polski, co wymaga osobnego opracowania.
Zawistni członkowie episkopatu - autorzy wielu osobliwych opinii - mogliby nosić za ojcem Tadeuszem jego teczkę i parasol.
Odezwał się nawet Niedorzecznik Praw Dziecka. Jako osoba bystra stwierdził, że słowa o. Rydzyka „są haniebne. Nie powinny paść nigdy i nigdzie”. – No cóż... Ten pan niewątpliwie zasłużył sobie na dymisję, co przekazuję pod osąd jego mocodawcom.
Szaleństwo trwa. Niedługo znane harpie - promotorki zboczeń i aborcjonistki znowu pofruną do Rzymu na skargę, a następca św. Piotra będzie przed nimi klękać i całować po rękach. Może zabiorą ze sobą pupilkę mediów, Lempart, co nada odpowiedniej wagi tej szczególnej interwencji.
*
Co nam pozostało? –Ufna modlitwa i walka. Bo dłużej klasztora niźli przeora. Nas nie można „wypisać” z Kościoła katolickiego. Wiemy, że w końcu - jak zwykle w takich sytuacjach - pojawi się Anioł z solidną miotłą.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)