Humbug.pl dotarł do sensacyjnych zeznań japońskiego turysty. Według wyjaśnień złożonych bhutańskiej służbie bezpieczeństwa, himalaista podczas trekkingu w Himalajach miał odebrac poród samicyYeti.
Według raportu przygotowanego po przesłuchaniu turysty, Japończyk Hikaru Nakamura odłączył się od grupy, z którą podróżował. Poszukiwania nie dały rezultatu, turysta przepadł jak kamień w wodę. Na domiar złego rozpętała się burza, która uniemożliwiła dalsze poszukiwania. Jakież było zdziwienie towarzyszy, gdy Nakamura cały i zdrowy pojawił się dwa dni później.
Co wydarzyło się podczas tych dwóch dni?
- Chciałem zrobić jeszcze jedno ujęcie z góry - zeznawał później turysta - i odłączyłem się od grupy. Podczas wspinaczki pośliznąłem się i zjechałem dobre kilkadziesiąt metrów. Na szczęście nic sobie nie połamałem, jednak wskutek uderzenia straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem było już ciemno. Krzyczałem, jednak burza, która się rozpętała tłumiła moje wołania. Zacząłem szukać schronienia przed burzą. Po krótkim poszukiwaniu wypatrzyłem wejście do jaskini. Wejście było nisko, trzeba było pełzać. Gdy wpełznąłem do środka, usłyszałem jęki. Myślałem, że zemdleję ze strachu! Za zakrętem korytarzyka, którym się poruszałem ujrzałem włochatego stwora. Chciałem uciekać, jednak zrozumiałem, ze są to jęki bólu. Wróciłem do stwora i zobaczyłem, że to samica podczas porodu!
- Spojrzała na mnie błagalnie, w ogóle nie była agresywna i widać było, że bardzo cierpi. POstanowiłem zostać i jej pomóc. Poród był ciężki i trwał prawie całą noc, ale wszystko się udało. Gdy przecinałempępowinę małegoYeti, byłem prawie tak dumny, jakbym był jego ojcem. SamicaYetinie potrafiła mówić, ale udało nam się porozumieć na migi. Bardzo mi dziękowała. Gdy poród dobiegł końca, postanowiłem odejść. Niestety, podczas upadku popsuł mi się aparat i nie mogłem zrobić zdjęcia. Ostatnim obrazem, który pozostał mi w pamięci, była śpiąca samicaYetiz małym Yeti w ramionach.
- Po wyjściu z jaskini błąkałem się jeszcze przez kilkanaście godzin, aż zostałem znaleziony przez partyzantów maoistowskich, którzy za "drobną" opłatą odprowadzili mnie do obozu.
Czy zeznania japońskiego turysty są prawdziwe? Niestety, nie mamy możliwości ich zweryfikowania, jednak pokrywają się one z innymi świadectwami, więc mozna założyć ich prawdziwość. Tylko założyć, gdyż stuprocentowe potwierdzenie istnienia Yeti będzie możliwe dopiero po złapaniu żywego okazu. Obecnie pozostaje nam wiara, że legendarny "Człowiek śniegu" faktycznie istnieje.
yeti, kryptozoologia , Człowiek śniegu , legendarne potwory , dziwne zwierzęta , zdjęcia Yeti , niewiarygodne , poród Yeti


Komentarze
Pokaż komentarze (14)