Ogólnopolska akcja w obronie Jacka Smykała, relegowanego ze szczecińskiej Pomorskiej Akadami Medycznej, nie byłaby możliwa bez wsparcia jezuity ojca Huberta Czumy, kierującego jednym ze szczecińskim Duszpasterstw Akademickich.



Za bezpośrednią przyczynę powstania KOR ( Komitetu Obrony Robotników) uznawane są represje wobec robotników Radomia i Ursusa w 1976 roku. Przeprowadzanie przez opozycję sprawnej akcji pomocy poszkodowanym przez działania władz pozwoliło na sprawdzenie w praktyce swoich możliwości i okrzepnięcie nieformalnych struktur. Były jednak dwa wydarzenia, które poprzedziły „Czerwiec”. Pozwoliły skrystalizować koncepcje działania opozycji, głównie warszawskiej grupie inteligencji i umożliwiły w przybliżeniu ocenić skalę ewentualnego poparcia dla niej. Były to, według Jana Józefa Lipskiego, ruch protestu wobec zmian konstytucyjnych, które zostały przeprowadzone w 1975 roku oraz ogólnopolska akcja obrony studenta Jacka Smykała relegowanego ze szczecińskiej Pomorskiej Akadami Medycznej w tym samym roku. Wydaje się, iż wyjątkowa postawa Jacka Smykała i ogólnopolska akcja w jego obronie nie byłaby możliwa w takiej formie, w jakiej się dokonała, bez wsparcia kierującego jednym ze szczecińskim Duszpasterstw Akademickich jezuity ojca Huberta Czumy.
Podpisany przez Władysława Gomułkę w 1970 roku układ między PRL a RFN, uznający wspólne granice na Odrze i Nysie Łużyckiej, został ratyfikowany przez stronę zachodnioniemiecką dopiero w maju 1972 roku. Oznaczało to zakończenie etapu tymczasowości polskiej administracji kościelnej na „ziemiach odzyskanych”. Już 28 czerwca 1972, mocą buli papieskiej, ustanowione zostały cztery diecezje: opolska , gorzowska, koszalińsko – kołobrzeska i szczecińsko – kamieńska. Ingres biskupa diecezji szczecińsko – kamieńskiej Jerzego Stroby w obecności Kardynała Wyszyńskiego odbył się 8 października 1972 roku. Nowy Biskup dynamicznie rozbudowuje instytucje kościelne w tym Duszpasterstwa Akademickie. Jedno z nich kierowane jest od 1973 roku przez jezuitę ojca Huberta Czumę. Ojciec Czuma kapłan Zakonu Chrystusowego był duszpasterzem akademickim w Łodzi, Lublinie. Za swą działalność, pod naciskiem władz PRL, był z tych miast usuwany. Jednak również część hierarchii kościelnej przeciwna była „radykałom”, do których zaliczano o. H.Czumę wraz z o. Ludwikiem Wiśniewskim czy o Bronisławem Sroką.
Po podpisaniu układu polsko – zachodnioniemieckiego w ciągu trzech lat liczba ośrodków D.A wzrosła w Szczecinie z czterech do dziesięciu. Najprężniej działa D.A przy parafii św. Andrzeja Boboli, kierowane przez O. H. Czumę wiązanego z powstającą legendą „Ruchu” . Uczestnikiem kościelnych spotkań młodzieży akademickiej był m.in. Jacek Smykała - student PAM pochodzący z Zielonej Góry. Na spotkania organizowane pod auspicjami o. H. Czumy przyjeżdżali do Szczecina min. Leszek Moczulski, ks. Adam Boniecki, Andrzej Wielowiejski, Władysław Bartoszewski a po wyjściu z więzienia również Andrzej Czuma, młodszy brat jezuity i zarazem jego chrześniak. S.B twierdziło w tym czasie, że o. Hubert Czuma jest „głównym ideologiem najbardziej wrogich wobec państwa elementów” W 1975 roku Student III roku Wydziału Lekarskiego PAM Jacek Smykała, na zajęciach z podstaw nauk politycznych, zachęcany do swobodnych wypowiedzi przez prowadzącą zajęcia dr Danutę Jabłońską wygłaszał krytyczne sądy wobec PRL. W wyniku donosu T.W. „Michał” SB podjęła działania, w wyniku których, po pewnym czasie, Jacek Smykała został relegowany z uczelni. W tym czasie był on aktywnym uczestnikiem D.A. W grudniu S.B. postanowiło przeprowadzić rozmową ostrzegawczą ze Smykałą. 23 latek był do niej bardzo dobrze i szczegółowo przygotowany przez o. H. Czumę, który udzielił mu praktycznych porad jak zachowywać się podczas przesłuchania. W czasie spotkania z S.B. Smykałę najpierw próbowano zwerbować, potem zastraszyć. Na zakończenie rozmowy funkcjonariusze powiedzieli, że „zrobią mu prezent na gwiazdkę”. Rektor PAM profesor Erwin Mozolewski podjął decyzję o relegowaniu studenta. 23 grudnia Jacek Smykała, przebywający w Zielonej Górze w związku ze Świętami Bożego Narodzenia, został wezwany telefonicznie do dziekanatu PAM , gdzie wręczono mu dokument mówiący, iż decyzja o relegowaniu „została podjęta w związku z popełnieniem przez obywatela czynów o szczególnej szkodliwości społecznej, które to w oczywisty sposób naruszają interesy PRL”. Jak pisze historyk Marcin Stefaniak badający tą sprawę mimo, iż Smykała został usunięty z PAM, „nadal uczęszczał na zajęcia. Działał także nadal w Duszpasterstwie Akademickim o H. Czumy. Duszpasterstwo odbierało doświadczenia Smykała, tj. działania SB i władz szczecińskich uczelni, jako uderzenie we wszystkich członków wspólnoty”. Szczecińscy studenci wysyłają listy poparcia dla relegowanego kolegi do rektora PAM Ojciec Czuma pisze zaś do episkopatu list, w którym prosi o udzielenie pomocy Smykale, następnie kontaktuje go ze Stanisławem Stommą z koła poselskiego „Znak”. Studenci D.A z całej polski rozwieszają na macierzystych uczelniach decyzję Rektora PAM. Wkrótce ukazuje się ona w paryskiej „Kulturze”, sprawa staje się głośna. Studenci i młodzi pracownicy naukowi zaczynają organizować listy podpisów w obronie Smykała w Lublinie, Warszawie, Gdańsku i Krakowie. Szczególnie silna reakcja nastąpiła w Warszawie, gdzie z inspiracji Jana Józefa Lipskiego i Adama Michnika został wysłany list protestacyjny do przewodniczącego Rady Państwa prof. Henryka Jabłońskiego, podpisany przez 700 osób. Środowiska opozycyjne skwapliwie zaangażowały się w akcję obrony studenta i rozszerzały pole swojej aktywności na środowisko akademickie. Aktywność opozycji w tej sprawie stała się „przyczyną swoistej rywalizacji , która doprowadziła do powstania linii podziału pomiędzy późniejszymi sympatykami KOR i ROPCiO” - twierdzi dr Marcin Stefaniak, dyrektor szczecińskiego IPN. Samemu Smykale, który w tym czasie pracował jako sanitariusz w szpitalu Bielańskim, mocno pomagał kościół. Spotkał się z nim m.in. ks. Kardynał Karol Wojtyła, który zaproponował mu pomoc w zakończeniu studiów we Włoszech. Ostatecznie 28 wrzenia 1977 r., dzięki znajomości matki studenta z Wandą Wiłkomirską - żoną M. Rakowskiego, kara została zawieszona.






Komentarze
Pokaż komentarze (2)