4 obserwujących
99 notek
104k odsłony
1356 odsłon

Upadek Berlina - Bunkier

Wykop Skomentuj5

Generał artylerii Wasilij Kazakow postanowił 23 kwietnia 1945 roku użyć do bombardowania centrum Berilna działa o kalibrze 600 mm, którego pocisk ważył pół tony. Najlepsze schronienie przeciwko takim pociskom można było znaleźć w bunkrze znajdującym się przy głównym dworcu kolejowym Anhalter Bahnhof, którego ściany miały grubość do 4.5 metra, a sufit do 3.8 metra. Oczywiście bunkier ten był przepełniony – liczba jego mieszkańców przekraczała 12 tys. ludzi, mimo że projektanci zakładali, że schronienie znajdzie tam około 3.5 tys. berlińczyków. Na m2 przypadało pięć osób. Z powodu niedostatecznej wentylacji temperatura dochodziła do 60 stopni Celsjusza. Ludzie jednak godzili się na przebywanie w takich warunkach, ponieważ zwiększało to ich szanse na przeżycie.

W znajdującym się półtora kilometra dalej pod Kancelarią Rzeszy bunkrze Führera warunki były znacznie bardziej komfortowe. Mogło się w nim pomieścić 200 osób, które były chronione nie tylko przed nalotem samolotów bombardujących czy ostrzałem artyleryjskim, ale również przed atakiem gazowym. Na początku liczył tylko 22 m długości, ale później został rozbudowany na rozkaz Hitlera. Ciekawe czy rozkaz wynikał z obaw wodza III Rzeszy zamieszkania w bunkrze na stałe? Tak czy inaczej Hitler i jego ludzie mieli dostęp do wody pitnej i elektryczności przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Także łączność ze światem zewnętrznym była utrzymywana permanentnie – Führer mógł wydawać rozkazy nie opuszczając podziemnego budynku. Jednak wojna, którą prowadził od prawie sześciu lat, dobiegała końca.

Feldmarszałek Wilhelm Keitel zmierzał tego dnia do kwatery XX Korpusu Armijnego w Wiesenburgu, znajdującej się zaledwie 30 km od czołówek pancernych armii amerykańskiej w Zerbst. Wojska gen. Köhlera składały się z rekrutów, którzy przeszli tylko podstawowy trening, więc feldmarszałek nie mógł liczyć, że będą stanowiły poważne wzmocnienie w walce. Następnie Keitel ruszył do kwatery głównej 12. Armii gen. Wencka, gdzie zaczął pouczać dowódcę na temat konieczności wzięcia przez niego udziału w ostatecznej bitwie z Armią Czerwoną. Podobno podczas pompatycznego przemówienia wymachiwał swoją buławą marszałkowską. Wenck nie mógł nie wykonać rozkazu przyjścia z odsieczą Berlinowi, ale postanowił, że zamiast brać udział w bezsensownej walce w obronie stolicy, stworzy „korytarz” dzięki któremu jego żołnierze wraz z cywilami przedostaną się na zachód, by poddać się Amerykanom.

Hitler po zamachu z 20 lipca 1944 roku nie wierzył już generałom. Miał zresztą ku temu powody, ponieważ nie wszyscy podzielali jego pragnienie walki do samego końca. Postanowił więc wydać gen. Wenckowi rozkaz, używając do tego radia. Nie był to pierwszy taki przypadek podczas tej wojny. Gen. Tadeusz Bór-Komorowski 14 sierpnia 1944 roku wydał rozkaz jednostkom AK spoza Warszawy, aby te przyszły z pomocą stolicy Polski. Skutki rozkazu „Bora” były odwrotne od zamierzonych – powstańcy pomocy nie uzyskali, a jednostki AK próbujące przebić się do Warszawy toczyły równie bezsensowne walki z Niemcami z jednej strony, a z drugiej były wyłapywane przez NKWD na rozkaz Stalina. Hitler, w przeciwieństwie do dowódcy Komendy Głównej Armii Krajowej, miał możliwość wydać zaszyfrowany rozkaz. Nie zrobił tego, ponieważ chciał wywrzeć presję na dowódcy 12. Armii, aby ten nie próbował znaleźć pretekstu do opóźnienia jego wykonania. Poza tym liczył się także efekt propagandowy – stworzenie wrażenia, że Niemcy doszli do porozumienia z Amerykanami i walki na froncie zachodnim dobiegły końca. Było to w pewnym sensie prawdą, ponieważ akurat tego dnia Amerykanie wstrzymali atakowanie swoim lotnictwem znajdującej się po drugiej stronie Elby 12. Armii. Wenck był w stałym kontakcie z dowódcą 9. Armii, dlatego postanowił skierować większość sił nie na Berlin, ale na południowy-wschód od miasta, by połączyć się z wojskami gen. Busse.

Tego samego dnia (23 kwietnia 1945 roku) dowódca LVI Korpusu Pancernego gen. Weidling zadzwonił do bunkra Hitlera, by powiadomić go o wycofaniu jego wojsk do Berlina. Odebrał gen. Krebs, który poinformował Weidlinga, że ten został skazany na śmierć za tchórzostwo. Weidling, który nie wycofał swojej kwatery głównej na zachód od miasta – co było mu zarzucane – zażądał spotkania z Führerem. Był to jedyny sposób na uniknięcie plutonu egzekucyjnego. Hitler był pod takim wrażeniem siły charakteru generała, że mianował go dowódcą obrony Berlina. Czyli wyznaczył mu kolejne zadanie bez szans na jego realizację. Do ataku ruszyła 8. Gwardyjska Armia gen. Czujkowa i 1. Gwardyjska Armia Pancerna gen. Katukowa, które wkrótce wdały się w walkę z dywizją SS „Norwegia” na lotnisku Tempelhof. Miasto było przez cały czas ostrzeliwane przez artylerię gen. Kazakowa, która do końca bitwy miała wystrzelić 1.8 mln pocisków.

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura