Opublikowana przeze mnie notka „O pułapkach antyislamizmu” wywołała reakcje, których warto nie zostawiać bez komentarza. Co prawda nie są to reakcje, których nie przewidywałem, a część z nich - uprzedziłem w swojej notce - warto jednak w odpowiedzi na nie dać pewne wyjaśnienie.
Na wstępie należy zacząć, iż przedmiotem mojego tekstu nie był w pierwszej kolejności Islam, ale kultura europejska. Pisałem nie o Nich, lecz o Nas. Nie zajmowałem się muzułmanami jako takimi, lecz europejską reakcją na muzułmanów. I moja teza – może nie dosyć wyraźnie zaakcentowana brzmiała – konflikt europejsko-muzułmański w dużej mierze spowodowany jest kryzysem kultury Zachodu i odejściem jej od swoich chrześcijańskich korzeni. Kontakty Europy ze światem Islamu przez wieki – mimo konfliktów – nacechowane były wzajemnym zrozumieniem, a przynajmniej jakąś wspólną płaszczyzną. Dopiero postmodernizm, ideologia liberalnodemokratyczna i laicyzm spowodowały powstanie pomiędzy tymi obiema kulturami przepaści. Atak na Islam w Europie jest w dużej mierze atakiem na religię, jako taką. Walce z minaretami towarzyszy walka z jasełkami w szkołach czy promocja Season’s Greetings na święto Narodzenia Pańskiego. To nie ja wymyśliłem zestawienie chust z krzyżami, ale sami Francuzi. Nie jest też wymysłem fakt, iż w jednym z krajów Zachodu wyrzucono pielęgniarkę, bo się modliła za chorego.
W rezultacie powyższego postawiłem tezę, iż to kultura zachodu odeszła od swoich prawdziwych korzeni. To ona próbuje podciąć gałąź na której siedzi (swoje religijne i tradycyjne korzenie) i myśli, że jak to zrobi, to drzewo oderwie się i odpadnie, zaś odcięta gałąź będzie lewitować na swoim miejscu. Oszustwem jest natomiast utożsamianie obecnej kultury europejskiej z tym, co w historii nazywane było tym mianem albo mianem cywilizacji zachodu. Jest to równie prawdziwe, co hasła bolszewików w roku 1920 wzywające białogwardzistów do wstępowania do Armii Czerwonej w imię obrony „Matki Rosji”. I tak samo jak gen. Brusiłow, w sieć wpada wiele osób, które chcąc bronić prawdziwej cywilizacji europejskiej nie dostrzegają, że jej już dawno nie ma, zaś atakując muzułmanów de facto włączają się w walkę z każdą religią i tradycją. Nie trzeba być nadto przenikliwym by – obserwując to, co się dzieje w Republice Francuskiej, w zapaterystowskiej Hiszpanii a nawet w propozycjach SLD czy Palikota w Polsce – dostrzec, iż mamy do czynienia z walką z religią, jako taką i – w konsekwencji – z walką z rzeczywistymi korzeniami cywilizacji europejskiej. Jeśli dziś dopuścimy do wyparcia z przestrzeni publicznej Islamu, to nic nie uratuje chrześcijaństwa (zwłaszcza katolicyzmu), które jest następne w kolejności.
Po tym wstępie mogę przejść do systematycznego odniesienia się do argumentów moich Szanownych Oponentów (piszę to bez krztyny ironii, gdyż uważam, że motorem rozwoju Myśli, jest dyskusja).
Panu Witoldowi Reptowiczowi:
1. Lewactwo w imię multi-kulti wspiera islamizm i antysemityzm (skrywany pod eufemizmem "antysyjonizmu")
Istotnie lewactwo promuje ideologię multi-kulti, ale tylko pod warunkiem, iż owi przedstawiciele wielokulturowości zrezygnują ze swoich religii i tradycji. Ideologia multi-kulti ma doprowadzić do zniszczenia jakichkolwiek różnic kulturalnych i ukształtować nowego człowieka, tyle że o różnych kolorach skóry.
2. Zachód „odzyskał" filozofie grecka w ten sam sposób w jaki Arabowie ja "zdobyli" w wyniku wojny a nie pokojowej wymiany kulturalnej.
Czasem ten odzysk był wynikiem wojny, czasem wymiany pokojowej. Tak czy inaczej – nastąpiło to za arabskim pośrednictwem. Papież Sylwester II (Gerbert d’Aurillac) studiował na arabskich uczelniach, zaś Hiszpanie w Toledo tłumaczyli arabskie księgi (często greckich autorów). I nikt w Europie nie miał przed tym jakichkolwiek oporów.
3. Saladyn nigdy nie był żadnym wzorem rycerza, był krwawym i bezwzglednym wodzem a "wzór rycerza" z niego powstał dopiero w II poł. XX w. dzięki lewackiej propagandzie multi-kulti.
Że Dante czy Boccaccio byli lewakami to jeszcze mogę zrozumieć, ale zgodnie z moją wiedzą nie dożyli oni II poł. XX w.
4. Przez 500 lat polscy muzulmanie nie mieli kontaktow z Bractwem Muzulmanskim i wahabitami - teraz mają.
I czy coś z tego wynika? Polscy Tatarzy są lojalnymi obywatelami RP i deklarują się jako Polacy. Nie jest mi znane także jakiekolwiek wrogie polskiej kulturze działanie muzułmanów innych narodowości.
5. Kontusz nie ma nic wspólnego ani z Krymem ani z Turcja tylko z Persja Safawidów.
Użyłem skrótu myślowego, który teraz tłumaczę: kontusz przyszedł do Polski za pośrednictwem krajów tureckich. Polska nie miała w zasadzie bezpośrednich kontaktów z Persją. Zresztą, tak czy inaczej – kraje muzułmańskie (tyle, że Persja szyicka).
6. Kultura muzułmańska nie jest oparta na żadnych "solidnych podstawach filozoficznych" - cala cywilizacja islamska pasożytował na spuściźnie dwóch kultur które podbiła i przetrawiła - grecko-bizantyjskiej oraz perskiej. Jak strawa się wyczerpała to nadszedł kryzys jak widać dzisiaj i został juz tylko fundamentalizm. A najwybitniejsi filozofowie świata islamu raz ze nie byli Arabami a dwa tacy z nich byli muzułmanie ze byliby dzisiaj ukamienowani za bluźnierstwa przez Bractwo Muzułmańskie, Al Kaidę czy innych fanatyków salafitow czy wahabitów.
To jest ocena, moim zdaniem niesprawiedliwa, bo pomijająca nowożytny dorobek np. Persji, muzułmańskich Indii czy krajów arabskich. Ale poza tym można ją odnieść i do Europy. Są głosy, iż np. w filozofii czy estetyce nie nastąpił żaden postęp od czasów antycznych. Jednak mówienie, że w świecie muzułmańskim pozostał tylko fundamentalizm jest równie prawidłowe, co mówienie, że w Europie pozostał jedynie socjal-liberalizm.
7. Że niby napór islamu na Europę nie miał charakteru religijnego? Taaa... Arabowie i Turcy nie kierowali sie agenda religijna? co pan za bzdury wypisuje.
Oczywiście napór Islamu był uzasadniany religijnie (tak zresztą, jak i rekonkwista), jednak główne podłoże miał polityczno-ekonomiczne. W każdym razie nie miał on charakteru „wojny cywilizacji”. Dość powiedzieć, że Kalifat Kordobański czy Turcja Osmańska była o wiele bardziej tolerancyjna dla swych chrześcijańskich mieszkańców, niż Hiszpania, Francja czy Szwajcaria dla swoich muzułmańskich obywateli.
8. Jak się imigrantom kultura europejska nie podoba i chcą duchowo kamienować "cudzołożnice" i gejów to niech sobie wypadają z ta duchowością do siebie. Po co się tu pchają jak im się nie podoba? A to czy np. kultura holenderska jest warta obrony zostaw Pan Holendrom - wyborcy Wildersa myślą inaczej wiec niech się ci którym się to nie podoba a nie urodzili się w Holandii ODWALĄ!
Po pierwsze odnosi się Pan do skrajności, podczas gdy ja domagałem się jedynie swobody kultu i manifestacji wyznania. Po drugie, to nie im nie podoba się kultura europejska, ale Europejczykom oni się nie podobają. To nie imigracji muzułmańscy chcą, by wszyscy byli jednakowi. Po trzecie, jeśli europejska kultura jest tak wspaniała, to dlaczego nie potrafi przekonać do siebie imigrantów, jak czyniła to przez wieki? Jak Holendrzy nie chcą muzułmanów, to niech sami sprzątają sobie mieszkania, wywożą śmieci itp. Wreszcie, ja nie oceniam, czy kultura holenderska jest godna obrony, jednak nie chce by ktoś mówił, że kultura aborcji, eutanazji i legalnych narkotyków jest moją kulturą i ja powinienem jej bronić przed Islamem. Bo mi na takiej kulturze europejskiej nie zależy.
9. W Iranie wolno sobie wyjść na ulicę w krótkich spodenkach? Chyba nie. Wiec we Francji na takiej zasadzie nie można łazić w hidżabie. Jasne?
Czyli Europa niczym nie różni się od Iranu. A podobno jest to wyższa kultura…. Zresztą z tego co wiem w Iranie nie nakazuje się Europejką noszenia chust.
Panu Iustusowi, myślę, że także powyżej odpisałem podobnie jak Panu Herodowi w dużej mierze. Temu ostatniemu powiem, aby pozostawił muzułmańskim kobietom decydowanie czy chcą chodzić w chustach, czy też nie (skoro w Europie mają wybór). Charakterystyczny jest tu przykład wielkich miast Turcji. Często są one bardziej przekonane o swojej wartości niż Europejki. Nie wiem czy Pan by uznał za właściwe, by nakazywać europejskim kobietom chodzić topless, więc nie uszczęśliwiajmy na siłę innych, nakazując im się rozbierać bardziej, niż nakazuje im to ich tradycja czy poczucie wartości.
Prawdziwa cywilizacja europejska jest w stanie rozkładu, zaś pod tą nazwą ukryła się anty-kultura, sprzeciwiająca się wszelkim przejawom tradycji europejskiej. I chcę powtórzyć wątpliwość, która już w inne notce wyrażałem – czy nie lepiej wyrwać tej kulturze poduszkę spod głowy, by się dłużej nie męczyła, zamiast umierać za nią w sporze z Islamem.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)