czyli czego naprawdę powinni wstydzić się Polacy
I.
Kolejne książki Jana Tomasza Grossa, usiłującego zbić kapitał na wątpliwych metodologicznie pracach, z jednej strony tworzą sprzyjający rozliczeniom klimat, z drugiej zaś strony każą wątpić w potrzebę prawdy, jaka za zwolennikami rozliczeń stoi.
Nie zmienia to jednak faktu, iż w historii Polski są wydarzenia, które przynoszą naszemu krajowi hańbę, a które – paradoksalnie – weszły do polskiej mitologii i symboliki jako powody do chwały. Jednym z nich jest szarża w wąwozie Somosierry zaś drugą – Traktat Ryski.
II.
Jest rzeczą zastanawiającą, dlaczego szaleństwo i brawura ułanów Kozietulskiego pozwoliła zapomnieć o podstawowym pytaniu: po co, w listopadzie 1808 r., polscy żołnierze walczyli z Hiszpanami? Było to ponad rok od utworzenia Księstwa Warszawskiego, dwa i pól tysiąca kilometrów od jego stolicy. Legenda bohaterskiej szarży polskiej kawalerii na hiszpańską artylerię, otwierająca wojskom francusko-polskim drogę do Madrytu nie wyjaśnia, dlaczego Polacy chcieli się w ogóle do Madrytu dostać i dlaczego nie spotkali się z gościnnym przyjęciem ze strony okolicznych mieszkańców.
Odpowiedź na to pytanie pojawia się bardzo rzadko, gdyż kazałaby ona przyznać, iż ów moment chwały polskiej jazdy był elementem agresywnej wojny mającej na celu zniewolenie Królestwa Hiszpanii. Polacy w tej wojnie wspierali nie obrońcę a agresora, który nie miał jakiegokolwiek usprawiedliwienia od napaści. Nie przeczę, iż Hiszpanię tamtej epoki toczył kryzys. Rozpoczął się on najpóźniej po wojnie o sukcesję hiszpańską, a spotęgowała go dziwna recepcja francuskiego oświecenia. Ówczesnej Hiszpanii daleko było do chwały imperium Karola I czy Filipa II. Kompromitujące było korzenie się Karola IV i jego syna Ferdynanda (późniejszego Ferdynanda VII) przed Napoleonem. Ale to wszystko nie usprawiedliwia brutalnej napaści. Jeśli nawet przyjmiemy, iż polityka ma tylko cele pragmatyczne (a wszak wojna to polityka, tyle że prowadzona innymi metodami), to nadal nie będziemy mogli wskazać interesu, jaki z tej wojny miało mieć Księstwo Warszawskie. Oczywiście, można stwierdzić, wojska marionetkowego Księstwa nie miały innego wyboru, jak tylko wypełniać wolę Napoleona. Ale to nie jest powód do chwały. Jeśli jest, to równie dobrze możemy czcić zdobycie Hradca Kralové w 1968 r.
Francuska okupacja Hiszpanii była – zgodnie z tradycją Rewolucji Francuskiej – brutalna i krwawa. Polacy – występując przeciwko zjednoczonemu (po raz pierwszy od dawna) narodowi hiszpańskiemu walczącemu o swą wolność – walnie się do tego przyczynili. Eduard Manet malując egzekucję cesarza Maksymiliana ubrał pluton egzekucyjny we francuskie mundury. Francesco Goya mógł namalować żołnierzy na „Rozstrzelaniu powstańców madryckich” w mundurach polskich.
III.
Traktat Ryski, jako zwieńczenie wojny polsko-bolszewickiej jest traktowany jako sukces Polski. W istocie pokój ten był zmarnowaniem możliwości, jakie stworzył swym wysiłkiem żołnierz polski. Rzeczpospolita, uznając za strony traktatu sowiecką Białoruś i Ukrainę, zaakceptowała sytuację, która stanowiła zaczątek późniejszych pretensji terytorialnych ZSRR wobec wschodnich ziem Polski (jako „Zachodniej Białorusi” i „Zachodniej Ukrainy”). Porzucenie swych ukraińskich i białoruskich sojuszników – poza moralnym wymiarem tej zdrady – oznaczało rezygnację z utworzenia bufora pomiędzy Polską a Rosją Radziecką i zaakceptowanie wspólnej granicy, co stwarzało kolejne potencjalne zagrożenie. Wreszcie wyznaczona przez endeckich negocjatorów granica była wysoce sztuczna, nie opierała się ani na granicach historycznych czy etnicznych ani na przeszkodach naturalnych (poza krótkim odcinkiem na Zbruczu). Tym samym więc nie miała ona jakichkolwiek cech trwałości.
Traktatem Ryskim Polska więc pokazywała swoją niewiarygodność wobec sojuszników a zarazem popełniała kardynalny błąd geopolityczny. Wszystko, co stało się po 17 września 1939 r. ma właśnie w tej umowie swój początek.
IV.
Jeśli zatem pragniemy rozliczyć się z polską historią, to istnieje dostatecznie wiele rzeczywistych kwestii, by musieć odwoływać się do manipulacji, uproszczeń i nadinterpretacji Grossa.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)