Najdroższa transformacja energetyczna na świecie
Friedrich Merz jest kanclerzem Niemiec dopiero od kilku miesięcy. Na sam początek kadencji otrzymał szansę od losu – mógł po prostu skrytykować idiotyczne decyzje swoich poprzedników i zmienić kierunek niemieckiej polityki. I wiele wskazuje na to, że tak właśnie zrobi. Poniższa fragment jego wypowiedzi, który jako jedyny w tym wpisie nie jest z Davos, ale jest na tyle istotny, że musiał się tutaj znaleźć:
„Chcę, abyśmy w dłuższej perspektywie znów mieli akceptowalne, rynkowe ceny energii i nie musieli na stałe subsydiować jej z budżetu federalnego. W długim okresie to po prostu nie jest możliwe.
I to właśnie chcę tutaj powiedzieć — to niemal banał, ale warto to powtórzyć: wygaszanie energetyki jądrowej było poważnym błędem strategicznym. Jeśli już zdecydowano się na taki krok, należało przynajmniej pozostawić trzy lata temu ostatnie działające elektrownie jądrowe w Niemczech podłączone do sieci, tak abyśmy zachowali dotychczasowe moce wytwórcze energii elektrycznej.
W efekcie realizujemy dziś najdroższą transformację energetyczną na świecie. Nie znam drugiego kraju, który utrudniałby ją sobie w takim stopniu i ponosił tak wysokie koszty jak Niemcy. Odziedziczyliśmy sytuację, którą teraz musimy naprawić, ale zwyczajnie nie dysponujemy wystarczającymi mocami wytwórczymi energii.
Naprawmy to szybko. Elektrownie muszą zostać zbudowane. Jak już mówiłem, jesteśmy bardzo blisko uzyskania zgód. Przedłożyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, po czym będzie można rozpocząć procedurę przetargową i przystąpić do budowy.
Co istotne, możliwe jest również wykorzystanie starych lokalizacji – stara infrastruktura sieciowa nadal może być użyta. Za poprzedniego rządu było inaczej: chciano budować wszystko od nowa. Nie chciano dopuścić ani starych lokalizacji, ani wykorzystania istniejącej sieci gazowej”.
Wypowiedź Merza ma podwójną wagę. Po pierwsze dlatego, że niemiecka gospodarka jest największą w całej UE. Jeśli Niemcy dokonują gospodarczego samobójstwa (jak w ostatnich latach), to ma to negatywne przełożenie na wielu partnerów, w tym Polskę.
Po drugie, akurat w Niemczech panika wokół atomu (zwłaszcza po Fukushimie) była naprawdę duża. Narracja ze strony Zielonych mocno przyjmowała się w całym kraju, co przekonało naszych zachodnich sąsiadów do zamykania elektrowni atomowych. W tym czasie gdzieś w Moskwie strzelały korki od szampana – niemiecka rezygnacja z atomu oznaczała wówczas jeszcze silniejsze uzależnienie od gazu z Rosji.
Podkreślić trzeba fakt, że Merz wykonuje ruch w dobrym kierunku. Pytanie czy za tą wypowiedzią pójdą konkretne działania.
Czytaj dalej na Independent Trader - niezależny portal finansowy
Źródło: https://independenttrader.pl/tym-razem-w-davos-padly-istotne-slowa/
Autor: Marcin Kremiec



Komentarze
Pokaż komentarze (1)