Psychologia inwestowania - Independent Trader
Psychologia inwestowania - Independent Trader
Independent Trader Independent Trader
54
BLOG

8 pułapek umysłu, przez które tracisz pieniądze na giełdzie

Independent Trader Independent Trader Gospodarka Obserwuj notkę 4
Wyobraźcie sobie sklep z butami i napis: „Wyprzedaż – 50% taniej". Dla większości osób to dobra wiadomość. Teraz wyobraźcie sobie, że otwieracie aplikację maklerską i widzicie, że akcje obserwowanej spółki spadły o 50%. Reakcja zwykle jest odwrotna. Pojawia się niepokój, może panika. Na pewno nie radość. A przecież to ta sama spółka, tylko wyceniana dużo niżej. Przeciętny inwestor regularnie przegrywa z rynkiem – nie dlatego, że brakuje mu wiedzy, ale dlatego, że przegrywa z własnym mózgiem. W artykule pokazujemy 8 konkretnych pułapek, przez które tracisz pieniądze na giełdzie.

Nie od dziś wiadomo, że zarówno profesjonalne fundusze inwestycyjne jak i indywidualni inwestorzy osiągają średnio wyniki gorsze niż indeks S&P 500. W 2024 roku (dane za 2025 rok nie są jeszcze dostępne) przeciętny inwestor indywidualny inwestujący w fundusze akcyjne wypadł o około 8,5 pkt. % gorzej niż indeks S&P 500, co wynika z raportu Dalbar QAIB 2025. Jak na jeden rok, to bardzo duża różnica.

Co więcej, skalę problemu widać wyraźnie dopiero w dłuższym okresie. W latach 2005–2024 ten sam inwestor na amerykańskim rynku akcji osiągał średnio ok. 9,2% rocznie, podczas gdy S&P 500 rósł w tempie ok. 10,4% rocznie. Pozornie niewielka luka wynosząca około 1,2 pkt. %, skumulowana przez 20 lat, przekłada się na ogromną przepaść w wartości portfela. 100 tys. USD zainwestowane w indeks urosłoby do ponad 723 tys. USD. Ta sama kwota w rękach przeciętnego inwestora dałaby nieco ponad 581 tys. USD. To ok. 142 tys. USD różnicy.image

Źródło: Opracowanie własne

Taka luka nie wynika wyłącznie z doboru aktywów. Dużą rolę odgrywają też decyzje podejmowane w złym momencie. Wielu inwestorów kupuje po mocnych wzrostach, a sprzedaje po silnych spadkach. Nie dlatego, że nie rozumie rynku. Często decydują o tym zwykłe ludzkie reakcje na stres, niepewność i presję.
Właśnie tym zajmuje się psychologia inwestowania, która łączy finanse behawioralne z psychologią poznawczą. Pokazuje, dlaczego inwestorzy regularnie działają wbrew własnemu interesowi.
W dalszej części tego wpisu pokażę Wam trzy rzeczy: jak działa cykl emocji inwestora, jakie błędy poznawcze najczęściej psują wyniki oraz co można zrobić, by ograniczyć wpływ emocji na decyzje finansowe.

Dlaczego nasz mózg przeszkadza w inwestowaniu?

Luka behawioralna

Luka behawioralna, to różnica między tym, ile zarabia rynek, a tym, ile zarabia inwestor działający na tym rynku.

Nie wynika ona wyłącznie z doboru złych spółek czy pecha. W dużej mierze bierze się z powtarzalnych błędów, które ludzie popełniają niezależnie od kraju, wieku czy poziomu wiedzy. Kupują wtedy, gdy czują się bezpiecznie. Sprzedają, gdy stres jest największy.

W praktyce wielu inwestorów zajmuje pozycje, gdy rynek już mocno urósł i wszyscy wokół czują się pewnie. Sprzedają w momentach największego stresu. To nie musi wynikać z braku rozsądku. Tak po prostu działa człowiek pod presją.

image

Źródło: Quantitative Analysis of Investor Behavior, 2025, DALBAR, Inc.

Na powyższym wykresie widzimy średnioroczny wynik za ostatnie 20-lat dla indeksu S&P 500 (kolor zielony, 10,4%) oraz przeciętnego inwestora w fundusze akcyjne (kolor niebieski, 9,2%). Jak już wspomniałem wcześniej, pomimo tego, że różnica jest stosunkowo niewielka (1,2 pkt. %), to na przestrzeni 20 lat potrafi zrobić ogromną różnicę. To dobry przykład tego, jak mocno działa procent składany.

Co ciekawe, ten sam problem dotyczy inwestorów, którzy uciekają od akcji w stronę „bezpiecznych” obligacji (prawa strona grafiki). W latach 2005–2024 indeks obligacji Bloomberg Aggregate Bond Index przynosił na rynku amerykańskim średnio 3% zysku każdego roku (kolor brązowy). Przeciętny inwestor w funduszach dłużnych osiągnął w tym czasie –0,3% rocznie (kolor czerwony). Dane pochodzą z tego samego raportu Dalbar QAIB 2025. Ucieczka od ryzyka nie chroni więc przed błędami behawioralnymi. Często je tylko przenosi w inne miejsce.

Mózg jaskiniowca na Wall Street

Wyobraźcie sobie człowieka siedzącego przy ognisku 100 tys. lat temu. Z ciemności wyłania się zagrożenie. Nie ma czasu na analizę. Organizm uruchamia prostą reakcję: walcz albo uciekaj.

Problem polega na tym, że ten sam mózg dostaje dziś dostęp do brokerów, kont maklerskich i instrumentów finansowych.

Kiedy inwestor patrzy na czerwony ekran i widzi, że jego portfel stracił 20%, ciało reaguje podobnie jak w obliczu fizycznego zagrożenia. Rośnie napięcie, przyspiesza tętno, pojawia się stres. W takiej chwili łatwo wejść w tryb: „byle wyjść z rynku”. A to często kończy się sprzedażą po dużym spadku, czyli w bardzo słabym momencie.

Nie chodzi tylko o charakter czy silną wolę. Pod presją uruchamiają się mechanizmy, które są normalną częścią naszego sposobu reagowania na ryzyko.

Daniel Kahneman i Amos Tversky opisali to zjawisko w teorii perspektywy. Za swoje prace Daniel Kahneman otrzymał w 2002 roku Nagrodę Nobla. Ich wniosek był prosty i ważny: ból psychologiczny po stracie 1000 USD jest 2–3 razy silniejszy niż radość z zysku tej samej kwoty. Na marginesie, Daniel Kahneman to jeden z ojców ekonomii behawioralnej (i autor słynnego bestsellera „Pułapki myślenia”), z kolei Amos Tversky był wybitnym psychologiem matematycznym i geniuszem analitycznym, bez którego te przełomowe badania nigdy by nie powstały.

Dla inwestora oznacza to jedno. Strata boli mocniej niż podobny zysk cieszy. Z tego powodu wiele osób zbyt długo trzyma stratne pozycje i zbyt szybko zamyka te zyskowne.

Na giełdzie sama wiedza nie wystarcza. Bardzo dużo zależy od tego, czy potraficie zachować spokój wtedy, gdy rynek wywołuje strach albo chciwość.

Cykl emocji inwestora – na jakim etapie jesteście?

Nie ma znaczenia, czy mówimy o bańce tulipanowej z XVII wieku, euforii dot-comów z końca lat 90., krachu z 2008 roku czy krypto-zimie z 2022 roku. Schemat zwykle wygląda podobnie. Zmieniają się aktywa i epoka, ale mechanizm jest zbliżony.

image

Cykl emocji inwestora – opracowanie własne

Na tej grafice warto zwrócić uwagę na jedną rzecz: największy optymizm pojawia się zwykle blisko szczytu, a największy pesymizm – blisko dołka. To jeden z głównych powodów, dla których tak wielu inwestorów kupuje drogo i sprzedaje tanio.

Faza hossy: narodziny bańki (Optymizm → Ekscytacja → Euforia)

Zwykle zaczyna się niewinnie. Ceny rosną, media coraz częściej o tym piszą, a znajomi zaczynają o tym rozmawiać. Na rynek wchodzą nowi inwestorzy, a ich pieniądze napędzają dalsze wzrosty.

Im dłużej trwa hossa, tym bardziej zmienia się sposób myślenia. Na początku dominuje ostrożny optymizm: „wygląda obiecująco”. Potem pojawia się ekscytacja: „to prawdziwa okazja”. Na końcu wraca zdanie, które rynek słyszał już wiele razy: „tym razem jest inaczej”. To zwykle moment, w którym emocje zaczynają brać górę nad rozsądkiem.

Jest też znana giełdowa anegdota, nazywana czasem „wskaźnikiem pucybuta”. Nawiązuje do historii przypisywanej Josephowi Kennedy’emu, który miał sprzedać akcje przed krachem 1929 roku po tym, jak nawet pucybut zaczął udzielać mu porad inwestycyjnych. Sens jest prosty: gdy ktoś, kto wcześniej nie interesował się rynkiem, zaczyna tłumaczyć wam, dlaczego koniecznie musicie kupić dane aktywo – rynek może być już mocno rozgrzany.


Czytaj dalej: Independent Trader - Rynki, inwestycje i finanse

Jak inwestować na giełdzie? Darmowe poradniki inwestycyjne

Autor: Piotr Chuszno

Nigdy nie byłem prymusem. To, czego nie mogłem wykorzystać w praktyce niezbyt mnie interesowało. Już jako nastolatek wiedziałem, że system szkolnictwa nie jest skonstruowany tak, jak być powinien. Byłem prawdziwym utrapieniem dla nauczycieli :) W trakcie studiów na UW moje podejście do nauki zaczęło się trochę zmieniać, ponieważ otaczali mnie coraz ciekawsi ludzie. Z uczelni nie skorzystałem jednak zbyt wiele, gdyż sytuacja zmusiła mnie do nagłego podjęcia pracy. Jak się szybko przekonałem, rola pracownika nie za bardzo mi odpowiadała więc wraz z kolegą założyłem pierwszą firmę. Był to strzał w 10! Firma zaczęła się rozwijać, a my zatrudnialiśmy coraz więcej osób. W ciągu pięciu lat przeszliśmy od gwałtownego rozwoju, przez kontrolowany chaos, aż do ładu korporacyjnego, który okazał się być złem koniecznym. W międzyczasie ukończyłem MBA na University of Illinois. Po kilku latach, wszystkie firmy, które kontrolowałem zatrudniały prawie 50 osób, a łączny obrót przekraczał 20 mln zł. Lata harówki od rana do późnego wieczora sprawiły, że się wypaliłem. Sprzedałem wszystkie udziały i zacząłem jeździć po świecie. W ciągu kilku lat odwiedziłem prawie 30 krajów, mieszkając w niektórych przez dłuższy czas. Poznawanie innych kultur w fantastyczny sposób otwiera umysł oraz rzuca całkiem nowe spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. Inwestowaniem zajmowałem się równolegle do pracy zawodowej, aby w rozsądny sposób zagospodarowywać nadwyżki. Jednak dopiero od 2008 roku zacząłem intensywnie uczyć się, poznając prawa rządzące rynkami finansowymi. Pierwsze artykuły na łamach bloga zacząłem pisać, aby usystematyzować swoją wiedzę. Z czasem jednak okazało się, że to co robię przyciąga wiele osób i należy to kontynuować. Obecnie, moim celem jest stworzenie portalu na miarę The International Forecaster ś.p. Boba Chapmana. To właśnie jego praca otworzyła mi oczy na wiele rzeczy, za co zawsze będę mu bardzo wdzięczny. Kolejne lata pokazują, że to co robimy ma sens. Każdego tygodnia nasze artykuły czyta ponad 60 tys. osób, z czego 25 tys. to stali czytelnicy. Zainteresowanie portalem potwierdzają dotychczasowe nagrody. Zaczęło się od II miejsca w konkursie "Ekonomiczny Blog Roku 2014" organizowanym przez Money.pl. Dalsze sukcesy przyniosły konferencje FxCuffs, gdzie w 2016 roku otrzymaliśmy nagrodę w kategorii "Blog Roku". Rok później wyczyn ten udało się powtórzyć ("Blog Roku 2017"). Dodatkowo, otrzymałem również nagrodę w kategorii "Osobistość Roku 2017". Każde z tych wyróźnień stanowi świetną motywację do dalszej pracy. Trader21

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Gospodarka