3 obserwujących
32 notki
21k odsłon
  382   2

Covid, teorie spiskowe i czipy od Gatesa

    Czy jest możliwe, że ktoś wprowadzi w życie ten diaboliczny plan i zaczipuje ludzkość? Trochę pofantazjuję i zaproponuję scenariusz, jak do tego może dojść. Ma on wprawdzie swoje ułomności, ale w końcu to tylko fantasy, więc nie ma co się na nich nadmiernie skupiać.

    Załóżmy, że koronawirus który opanował świat i zawładnął naszymi umysłami to spisek grupy trzymającej władzę na tym łez padole - najbogatszych, najbardziej wpływowych, masonów... and whoever else, aby zniewolić resztę ludzkości i wprowadzić coś na kształt nowego lepszego świata, jaki kreślili w swoich powieściach Huxley czy Zajdel.

    Jak się zagłębić w sieć to słychać tu i ówdzie głosy, że niektórzy nie będą się szczepić, bo nie chcą szczepionki z czipem od Gatesa. Bez obaw, w szczepionce nie ma żadnego czipa od Gatesa. Jeżeli pojawią się czipy, to będzie to robione zupełnie otwarcie. Ba, ludzie nie tylko nie będą protestować, ale będą domagać się, aby aplikować je także tym, którzy nie chcą. Wyobraźmy sobie kolejnego wirusa, ale takiego, który będzie pięć razy groźniejszy od obecnego. Taki że złapanie wirusa daje szansę na przeżycie powiedzmy co drugiemu pacjentowi. W takiej sytuacji wszyscy będą wyczekiwać szczepionki jak zbawienia. Nie będzie rozterek jak dziś - brać szczepionkę czy nie, bo może zaszkodzi, bo niewystarczająco przetestowana etc. Skoro złapanie nowego wirusa będzie niemal równało się z wyrokiem śmierci albo trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, to każdy będzie chciał szczepionkę. Tym bardziej jeśli okaże się, że te obecne są w większości skuteczne i chronią nas przed SARS-CoV-2, więc nie będzie większych obaw, że ta nowa jest nieskuteczna.   

    Cała historia z koronawirusem uczy nas także tego, że można przekonać cały świat, żeby wszyscy solidarnie dali sobie coś wszczepić. A nawet jeśli za pierwszym razem nie wszyscy, to za drugim już tak. Ale przyjęcie szczepionki to jedno, a weryfikacja kto przyjął to drugie. Ludzie nie będą chcieli, aby w przestrzeni publicznej znajdowały się osoby nieszczepione, bo będą stanowić śmiertelne zagrożenie. Brak szczepienia będzie powodować, że nie będzie można korzystać z budynków użyteczności publicznej i transportu zbiorowego. No i tu pojawia się kolejny problem, trzeba znaleźć szybki i niezawodny sposób na weryfikację kto jest zaszczepiony. Zaświadczenie na kartce czy QR kod w telefonie to słaby pomysł, bo będzie trudno sprawdzić czy nie jest sfałszowane, nie należy do kogoś innego itp. Obsługa lotniska w Paryżu czy Warszawie nie będzie się zastanawiać czy takie zaświadczenie obywatela Bangladeszu jest aktualne i autentyczne. Najlepiej i najprościej będzie zaaplikować każdemu malutkiego, niegroźnego dla zdrowia czipa, którego wykryje każdy, specjalnie temu dedykowany, czytnik i w sekundę potwierdzi czy jesteśmy zaszczepieni. Misji stworzenia takiego czipa i czytników mógłby się podjąć konglomerat GAFA, czyli Google, Apple, Facebook, Amazon. Marki rozpoznawane na całym świecie i cieszące się zaufaniem społecznym. Są oczywiście oszołomy, które przeciw nim gardłują, ale oszołomów zostawmy na boku. Zajmiemy się nimi później. Oczywiście ów czip - ma się rozumieć - będzie służył li i jedynie do weryfikacji czy posiadamy szczepienie czy nie. Dzięki czemu będziemy mogli przekroczyć bramkę na lotnisku, wsiąść do pociągu czy wejść do klubo-kawiarni. No, ale jak już barany... pardon, tzn. użytkownicy czipów przyzwyczają się do nowej zdobyczy technologicznej, to będzie można z czasem (pomalutku, powolutku, krok po kroczku...) rozszerzyć wykorzystanie czipów.
   
    Skoro czip będzie działał jak bilet do metra, czyli gdy jest aktywny, to bramka się otwiera, a gdy nie jest, to się nie otwiera, można będzie dezaktywować czipy także z innych powodów niż brak szczepienia. Np. eliminować z życia społecznego  jednostki aspołeczne, które nie chcą się stosować do ogólnie przyjętych norm i zasad jedynie słusznych. Nie mam na myśli przestępstw kryminalnych, te będą penalizowane tradycyjną metodą, ale zachowań społecznie "niewłaściwych". A kto jest jednostką aspołeczną i jakie zachowania są "niewłaściwe", to już starsi i mądrzejsi bez pudła ustalą. No i wówczas będzie można takiemu delikwentowi zablokować wejścia do wszystkich obiektów użyteczności publicznej na określony czas. Jeśli po tym czasie wyrzeknie się swoich aspołecznych zachowań, zostanie w pełni przywrócony do życia publicznego i będzie mógł się cieszyć pełną, nieskrępowaną wolnością. Nieskrępowaną w granicach rozsądku oczywiście i przyjętych społecznie norm. Kto mógłby być zakwalifikowany jako jednostka aspołeczna? Spójrzmy na ostatni konflikt przetaczający się po polskich ulicach. Z jednej strony ciemnogród zamulony jakimiś katolickimi zabobonami, a z drugiej otwarty, nowoczesny ruch, zgodny ze standardami europejskimi, reprezentujący w dodatku kobiety i mniejszości wszelkiej maści, które to ostatnio są oczkiem w głowie architektów nieuchronnego postępu. Szybko można wyprostować takich ciemniaków. Jak przez jakiś czas nie będą mogli w praktyce korzystać z wszelkich cywilizacyjnych dogodności, to zaczną śpiewać z odpowiedniego klucza.

    W ten sposób zbliżamy się do momentu, gdy każdy będzie wyposażony w swoją elektroniczną "kartotekę". Trzeba jeszcze zadbać, aby demokracja zawsze zwyciężała, jak ostatnio w USA i żeby nie zdarzały się takie wypadki przy pracy jak ten z kadencją Trumpa. Wówczas będziemy mieć pewność, że jedynie słuszne poglądy będą obowiązujące i żadni odmieńcy nie będą nam tu bruździć w budowaniu nowego ładu.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości