0 obserwujących
156 notek
50k odsłon
  77   0

Dlaczego nie wierzę w złoto (póki co)?

W sytuacji, z jaką mamy dziś do czynienia – gwałtownym odlewarowywaniem rynku – nie ma dla inwestorów bezpiecznej przystani (safe heaven). Gdy spada podaż pieniądza (na razie jeszcze bardzo nie spada, ale można oczekiwać jej spadku w związku z kryzysem kredytowym), to tanieje zasadniczo wszystko poza samym pieniądzem. W trakcie spadków ceny niemal wszystkich aktywów są ze sobą bardzo blisko skorelowane. Wynika to z tego, że gdy jedna rzecz tanieje (np. akcje), to robi się względnie atrakcyjna  jako alternatywa dla tych, które jeszcze nie obniżyły swojej ceny. Tendencji powszechnego spadku opierają się wyłącznie instrumenty całkowicie bezpieczne, a przynajmniej jako takie postrzegane, czyli obligacje rządowe.

W grupie aktywów bezpiecznych w czasie kryzysu, który nie będzie miał (wszystko na to na razie wskazuje) charakteru inflacyjnego, obok gotówki i obligacji nie znajduje się, moim zdaniem, złoto. Jest tak z kilku powodów:

1. Cena złota jest silnie skorelowana z cenami wielu innych surowców. Wszystkie znacząco ostatnio staniały. Należą do nich inne metale szlachetne (platyna – 55% od szczytu, srebro – 44%), surowce energetyczne (ropa - 45%) i metale kolorowe (miedź -40%). Jeśli ktoś uważa, że złoto w takich warunkach zachowa się inaczej, to musi mieć jakieś bardzo poważne podstawy.

2. Wraz z osłabieniem gospodarczym przyjdzie spadek popytu na złoto w krajach bliskiego i dalekiego Wschodu, o których mówi się, że są najbardziej obiecującymi rynkami dla jubilerskich zastosowań tego metalu. Czeka nas też spadek popytu na złoto w zwalniającym przemyśle.

3. Banki centralne mogą powrócić do sprzedaży złota, kierując się chęcią podreperowania nadszarpniętych ratowaniem sektora bankowego budżetów.

4. Ruchy na rynku walutowym i wysoka zmienność zastopowały ostro carry trade.

5. Nie wierzę w siłę inwestorów indywidualnych – to, że sztabki i monety zostały wykupione o niczym nie świadczy, oprócz złej polityki zapasów w mennicach. Gdy złoto zacznie lecieć w dół, boom detaliczny raptownie się urwie.

                                                           

Podsumowując, nie widzę powodów, by złoto miało w najbliższym czasie dalej drożeć, choć zwiększone zainteresowanie spanikowanych inwestorów indywidualnych i niepewność na rynku nie pozwolą mu pewnie bardzo stanieć. Nie wykluczone jednak, że przyjdzie nam przed końcem roku testować ostatnie dołki.

 

Maciej Bitner

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale