intuicja
"Trzeba raczej umieć rozpoznać pszenicę rosnącą wśród kąkolu (...)" papież Franciszek w Adhortacji "Querida Amazonia"
129 obserwujących
443 notki
784k odsłony
  764   0

22 października był ostatnim momentem na wypowiedzenie wojny cywilizacji śmierci


Z perspektywy czasu widać, że 22 października 2020 r. był ostatnim momentem na wypowiedzenie wojny rozprzestrzeniającej się z zawrotną prędkością cywilizacji śmierci, bo wyrok Trybunały Konstytucyjnego w sprawie aborcji faktycznie takim wypowiedzeniem wojny był.

Ryzykowny, a tym samym niebezpieczny ruch, ale czy ktokolwiek z obserwujących dzisiaj polską ulicę, ma jeszcze wątpliwości, że  za pięć, dziesięć lat byłoby już po prostu za późno? Czy ktokolwiek naiwnie jeszcze myśli, że tzw. kompromis aborcyjny był do utrzymania?

Ja wątpliwości nie mam najmniejszych.

Nic w tym zresztą odkrywczego.

Nie ma czegoś takiego jak kompromis w sprawach wartości.

Owszem, możemy mieć do czynienia z okresem przejściowym i z takim okresem przejściowym do czynienia mieliśmy.

Ale żarna rewolucji kulturowej mielą nadal i nie można naiwnie sądzić,  że bez jasnej komendy: "STOP"  mleć przestaną, bo nie przestaną, a jeśli nie przestaną, to po prostu wcześniej czy później nas zniszczą.


W obszarze wartości zawsze podążamy w jedną lub drugą stronę. Zawsze jest ruch od "+" do "-". Nie ma innej możliwości.


Wracając do sedna, inwazja cywilizacji śmierci  następowała w sposób utajony,  od czasu do czasu przypominając o sobie paradami równości,  czarnymi piątkami, protestami środowisk LGBT. Jednocześnie jednak w sposób systematyczny i jak się okazuje  niezwykle skuteczny, bo rozmiary protestu trochę nas chyba zaskoczyły.

Nie wiem, czy politycy obserwowali rozprzestrzenianie się tego zjawiska i zdając sobie sprawę z jego progresji ktoś zdecydował się nacisnąć przycisk "stop". Nie wiem, czy było to działanie przy pełnym rozpoznaniu sytuacji. Raczej wątpię. Bardziej skłonna jestem uwierzyć, że realizowano po prostu program społeczno-polityczny (wniosek złożyli posłowie PiS i Konfederacji).

Prozaiczne przyczyny były więc najprawdopodobniej polityczne.

Wiem jednak, że trafiły w czas, przy czym pisząc "trafić w czas" mam na myśli zbieg naszych ziemskich dziejów z nieziemskim aspektem, z metafizyką.

I wiem, że  dobrze się stało, że to ostatnia chwila, że za kilka lat ludzie spod znaku pioruna byliby nie do zastopowania i faktycznie rewolucja kulturowa po prostu by nas zmiotła.

Teraz są chyba jeszcze jednak zbyt słabi. Nie mają takiego poparcia, jak sądzą.


Obecnie mamy do czynienia ze swego rodzaju obnażeniem, dzięki czemu dokonanie wyboru zostało ułatwione, bo przecież  na końcu tej drugiej strony (bo nie na końcu tęczy)  słyszymy proste "wyp...j".

Jeśli ktokolwiek ma odrobinę instynktu samozachowawczego już wie, po której stronie się opowiedzieć.


A metafizyka tkwi m.in w dacie 22.10 - dzień wspomnienia św. Jana Pawła II, który tak doskonale zdefiniował cywilizację śmierci i ostrzegał nas:

"Naród, który zabija własne dzieci,

jest narodem bez przyszłości.

Naród, który zamiast bronić bezbronnych, sięga po aparat aborcji, będzie nosił w przyszłości ciężar tych zbrodni.

Narody, które mają dziś nowe obozy zagłady, to te narody, które dopuszczają zbrodnie na nienarodzonych"


Warto też zauważyć, że pierwszą papieską pielgrzymkę odbył do Guadalupe , a Matka Boża z Guadalupe jest Patronką dzieci poczętych. Widać więc, jak ważny był to dla św. Jana Pawła II temat.

Wszystko, co się dzieje, dzieje się pod Jego Patronatem i w Miłosierdziu Bożym (bo to przecież On był wielkim orędownikiem Miłosierdzia, ustanowił święto Miłosierdzia Bożego).

Także, nie ma się czego bać, choć łatwo nie będzie. To TA droga.


Lubię to! Skomentuj76 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo