jan4blog jan4blog
217
BLOG

Should I stay, or should I go?

jan4blog jan4blog Polityka Obserwuj notkę 0

 

Should I stay, or should I go?

- Powinienem zostać na urlopie w Dolomitach, czy jechać do Warszawy – zastanawiał się premier Donald Tusk, po prezentacji raportu MAK. Za zbyt późną decyzję „go” zebrał słuszne baty. Bez żalu ze strony większości Polaków.

MAK ogłosił raport, Polacy upublicznili zapisy rozmów kontrolerów z lotniska Siewiernyj, a mieszkańcy Lubelszczyzny demonstrowali w Warszawie i nie tylko, w obronie wstrzymanej budowy drogi ekspresowej S – 17.

To moim zdaniem trzy najważniejsze wydarzenia ostatnich dni, którymi warto chwilę się zająć.

 - Raport MAK upokorzył Polaków, upokorzył premiera – takie stwierdzenia przebijały się w medialnych komentarzach po jego prezentacji. Szkoda czasu i miejsca, żeby wszystko jeszcze raz omawiać, przypominać co jak było.

Raport MAK zabolał, podobnie jak boli powoli wychodząca na jaw prawda. I to nie tylko ta o błędach rosyjskich kontrolerów, ale także o polskich błędach w przygotowaniu i przebiegu feralnego lotu.

Ból wynika z lenistwa, kunktatorstwa, niefrasobliwości, braku należytej staranności i wprost niekompetencji wielu osób, które w pracy powinny zachować się zupełnie inaczej.

Bo prezydencki samolot wystartował, pomimo braku informacji o pogodzie. Polscy oficerowie z Centrum Operacji Powietrznych nie wiedzieli, że w sobotę 10 kwietnia lotnisko zapasowe w Witebsku nie pracowało – było zamknięte. Nie bardzo wiedzieli gdzie jest Witebsk, nie mieli nawet właściwych map, żeby ten Witebsk odszukać. A nad skierowaniem prezydenckiego samolotu na lotnisko zapasowe zastanawiano się ok. 9, kilkadziesiąt minut po katastrofie.

(Wyszło prawie jak w Pearl Harbour, gdzie Amerykanie zignorowali nadlatujące japońskie bombowce, które pokazywał radar. Bo jak to możliwe, żeby coś mogło się wydarzyć w spokojny, niedzielny poranek?) 

W normalnym kraju taka ignorancja podwładnych wystarczyłaby do odwołania ministra obrony. Za Pearl Harbour, dowódca sił morskich USA na Pacyfiku, admirał Husband E. Kimmel zapłacił utratą stanowiska. Był to koniec jego wojskowej kariery, musiał przejść osiem różnych dochodzeń, wyjaśniających przyczynę klęski. A wcale to nie on był głównym odpowiedzialnym za upokorzenie amerykańskiej floty. ALE TO ON TAM DOWODZIŁ

A u nas? Pełne zaufanie do ministra – psychiatry. Bo taka jest polityczna koniunktura.

Donald Tusk niefrasobliwie powierzył śledztwo Rosjanom, co ci skwapliwie i bez żadnych skrupułów wykorzystali.

Polskie służby specjalne, już przed upublicznieniem raportu MAK, wiedziały, że może wypłynąć sprawa promili w organizmie generała Błasika. Wiedziały, ale nie powiedziały. Uznano, że nie będzie z tego powodu większej sensacji, że będzie to sprawa marginalna. I nie ma potrzeby robić cokolwiek.

Po upublicznieniu raportu MAK i zapisów rozmów kontrolerów upadła teoria o zamachu, lansowana przez zwolenników PiS, (niestety) przez „Gazetę Polską” i innych ortodoksów, oraz mesjanistów. Co dalej z tymi, którzy dali się zapędzić w spiskowy kozi róg?

Pomimo, że PO traci teraz sporo poparcia w sondażach, to PiS wcale tak bardzo nie zyskuje.

Dlaczego? Chyba najlepiej odpowiedział na to Rafał Ziemkiewicz w tekście „Radykalizm niewybieralny”, w „Rzeczpospolitej” z 21 stycznia. Coraz więcej faktów świadczy o tym, że rację miał Norman Davies, z tym stwierdzeniem o sekcie. Bez zachwytu całą resztą tekstu.

Poza tym już groteskowym radykalizmem i twierdzeniem, że Rymkiewicz to jak Mickiewicz (że też ktoś chce te dziwne teksty Rymkiewicza drukować) to…Raczej jakoś niewiele PiS w regionie. Lokalni liderzy z Lubelszczyzny obudzą się z zimowego snu, przed wizytą któregoś z warszawskich liderów.

Inne partie też w zimowym śnie. SLD ma poważne problemy z kasą na finansowanie działalności.

Lokalna Platforma Obywatelska musiała się nieco uaktywnić, żeby pozamiatać po byłym Pośle – Cyrkowcu. W moim odczuciu, swojego nowego lidera wybrała jak najgorzej. Stanisław Żmijan, to dawny poplecznik Palikota. Nawet, chyba na wszelki wypadek wybrał się na zjazd założycielski Ruchu Poparcia. Chociaż wcale nie musiał. 

Mogłyby się już zacząć kształtować lokalne struktury PJN. Ale Zbigniew Wojciechowski namaszczony na lokalnego lidera, też miał problem „Should I stay, or should I go”. Zostać w lubelskim ratuszu wiceprezydentem, czy jechać do Warszawy jako poseł? Wybrał opcję „go”. Życzę powodzenia.

A pamiętacie Państwo, te niegdysiejsze bilboardy Palikota „Wszystko dla Lubelszczyzny”?

I co można o tym sądzić, po demonstracji lublinian w Warszawie, w obronie budowy drogi S – 17? Że Palikot już wtedy mamił obietnicami. A jak przyszło co do czego to sami musieliśmy upomnieć się o swoje. Protestować, zbierać petycje, podpisy. Akcji patronowały lokalne media, a nie ten, który tak szumnie obiecywał. Po prostu zlekceważył swój dawny, ogromny elektorat. Proponuję, abyśmy Ruch Poparcia Palikota potraktowali podobnie. 

Do listy niewypałów Cyrkowca należy dopisać S – 17. Ten niewypał eksplodował z opóźnionym zapłonem.

A sama akcja lokalnych mediów i zwykłych ludzi w obronie S – 17, to prawdziwie obywatelska inicjatywa. Normalna. Bez patosu, mesjanizmu, heroizmu, liryzmu. I o take Polske walczmy

Inżynier Obserwator

 

jan4blog
O mnie jan4blog

Konserwatysta - klasyk z przekonania. Zwolennik normalności w naszym kraju. Myślę, oceniam i dlatego miewam kłopoty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka