Kończy się karnawał, który choć w tym roku długi, to upłynął nudno i bezbarwnie. Poza Balem Dziennikarza, na którym najbardziej zabłysnął Migalski z urodziwą studentką to..
Nie było jakichś znaczących wydarzeń. Takoż w polityce.
Partie okopały się. Z tych okopów nerwowo analizują sondaże i od czasu do czasu próbują wysyłać harcowników. By niekorzystny trend w sondażach odwrócić.
Najlepszym przykładem jest inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości, żeby odwołać ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Ktoś w PiS obudził się z zimowego snu, przypomniał sobie o wiejskim elektoracie. Bo ten na razie siedzi w domach przed telewizorami, ale niebawem , kiedy poprawi się pogoda, może ruszyć w pole. Na kolejną odsłonę nierównej walki o to, żeby cokolwiek opłacało się w polskiej produkcji rolnej.
A do tego „Samoobrona” ubiegła PiS, organizując wcześniej blokadę drogi. Dlatego ktoś uznał, że warto właśnie teraz przeprowadzić taki widowiskowy spektakl. Bo wotum nieufności w Sejmie raczej na pewno polegnie.
I to jest właśnie taki harcowniczy wybieg, zamiast np. żmudnej, wyczerpującej i konsekwentnej walki, żeby Polska miała wreszcie jakąś politykę rolną. Nie wobec Unii Europejskiej, a wobec własnych rolników. Żeby urzędnicy rządowych agencji rolnych, zamiast puszczać bąki w fotele, na serio monitorowali sytuację na rynku rolnym i znacznie wcześniej planowali na nim interwencje. Nie w taki sposób, jak robią to obecnie. To tylko jeden taki przykład.
Tak, jak w latach 90 – tych nie zbawiły polskiego rolnictwa koza, amarantus i agroturystyka, tak teraz nie zbawią go wyłącznie unijne kredyty.
Ale żeby trochę więcej chłopów zagłosowało na PiS wymyślono wotum. Zamiast przemów ze słynnej „mównicy do pieprzenia w kółko”, które nie interesują już nikogo.
Bo przepychanki odnośnie tego, czy wybory w tym, czy w następnym jesiennym tygodniu są najmniej istotne. Podobnie jak to, czy będą trwały jeden, czy też dwa dni. Bronisław Komorowski prowadzi konsultacje pro forma, a i tak zrobi co zechce. Czyli to, co zechce Donald Tusk.
Podobnie jak z wotum, było z Narodowym Dniem Pamięci ku czci „żołnierzy wyklętych”. Polacy wysłuchali połajanki, że w tym dniu „wywieszono za mało flag”. A nikt jakoś nie zadbał o to, żeby wcześniej ludziom o tym dniu przypomnieć. W Lublinie odbyły się bardzo ciekawe wykłady i spotkania, na które pójść nie mogłem. Bo informacje o nich otrzymałem w ostatniej chwili, w przeddzień. Żałowałem, ale żyję z kalendarzem i swój „rozkład jazdy” planuję nieco wcześniej. Żałowałem, że nie było mnie na obchodach, ale umowa z kimś jest umową. Nie wszystkie rzeczy można ‘na pstryk” odwołać, a terminy przełożyć.
Pozostała mi modlitwa za Bohaterów, wcześnie rano, przed pracą.
Znowu ktoś najpierw przysnął, a potem łajał. Gdyby obchody Dnia wcześniej nagłośniono, to społeczeństwo lepiej mogłoby oddać cześć „Wyklętym”.
W tym względzie zawiodła patriotyczna opozycja. Bo po partiach rządzących nie spodziewałbym się, żeby chciały nagłaśniać takie uroczystości. Bo wszak to PiS upominało się o nie. I byłoby to przyznanie mu racji. A to dla PO jest nie do przyjęcia.
Przewodnia siła narodu na inne kłopoty. Krytykują ja co mądrzejsi celebryci. Gniewa się nań Mzimu Sondaży. I czarownicy od piaru nie wiedzieć co zrobić.
Donald Tusk w kraju kreuje się na „żelaznego kanclerza”, żelaznego szefa partii itp, itd.
W rzeczywistości, wobec poczynań Putina i Miedwiediewa, znowu okazał się chłopcem w krótkich spodenkach. Oczywiście chodzi o wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej.
Śmiem twierdzić, że Tusk i jego zwolennicy czekają na polityczny Wielki Post. Bowiem właśnie wtedy przypadnie I rocznica katastrofy smoleńskiej. Czarownicy Tuska liczą zapewne, że znowu uda się wciągnąć opozycję w „smoleńską awanturę”. A potem znowu nastraszyć PiS – em. Zdyskredytować tą partię i jej zwolenników w Tusk Vision Network.
A że twardy elektorat opozycji dość łatwo daje się wciągnąć w te awantury…Polityczne misterium wielkopostne ma szansę powodzenia…I Sondażowe Mzimu może przestać się gniewać.
Zachowajmy spokój, godność. Nie dajmy się nabrać na żadne polityczne czary – mary. Bo przed Zmartwychwstaniem będziemy mieli kaca - moralniaka. Który może nam przejdzie przed beatyfikacją Jana Pawła II. Ale na to liczą również szamani od public relations
Inżynier Obserwator


Komentarze
Pokaż komentarze