Wypada mi podziękować Czytelnikom i Szanownym Komentatorom za zainteresowanie moim poprzednim tekstem. Doświadczyłem riposty obrońców Prezesa i zaobserwowałem, że jest tak, jak pisała „Uważam Rze”. Prezesa nie można krytykować.
Swój tekst napisałem na podstawie obserwacji mediów, podałem źródło informacji, więc zarzucanie mi nierzetelności jest cokolwiek …Wychodzi na to, że prawie wszystkie media kłamią na temat Prezesa i jeżeli ktoś się na nie powoła to wróg. Ale daruję sobie chodzenie na spotkania live z Prezesem, żeby go na czymś „złapać”. I wtedy być rzetelnym. Wystarczyła mi powyborcza, lipcowa retoryka. To zdecydowało, żebym zakończył swoją przygodę z PiS – em. Wątpliwości zacząłem mieć już po zawarciu koalicji z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną. A tego faktu niestety nie spreparowały żadne media. Uważam, że trzeba było tej koalicji nie zawierać, tylko wtedy rozpisać wybory i je wygrać. A po wygranej rządzić samodzielnie.Bo potem koalicjanci zaczęli być zbyt dużym obciążeniem dla PiS.
Żeby nieostrożnie nie wywołać komentarzy, że oto jestem mędrkiem i wykształciuchem, odsyłam do książki „Czas wrzeszczących staruszków” Rafała Ziemkiewicza. Autor, pisząc o tym, traktuje Prezesa zdecydowanie mniej łagodnie niż ja.
Prezydent, już ma za swoje błędy. Zainteresowanych odsyłam na stronę demotywatory. pl, gdzie obok Tadeusza Bora Komorowskiego, pojawił się Bronisław Bul Komorowski.
Jest oczywiście kilka pomysłów jak załagodzić prezydencką orto – gafę. Niekoniecznie odgrzewając „obiat”.
Oto PR – owcy mogą twierdzić, że Prezydent Myśliwy ‘strzelił” dwa kapitalne „byki”.
A według jednego z komentarzy do mojego tekstu, nawet i trzy. Najdorodniejsze ze wszystkich, jakie ma na myśliwskim rozkładzie. Tyle, że owe „byki” strzelił poza sezonem. Bo łowiecki sezon na jelenie byki trwał, do końca lutego. Teraz jelenie byki mają okres ochronny. Ale „byki” nie. Dla Prezydenta Myśliwego można zmienić łowieckie pozdrowienie. Z „Darz Bór”, na „Darz Wpis”.
Inny pomysł, to stwierdzenie, że Prezydent pisząc kondolencje, był myślami nie przy „bólu”, a przy „bulach” bankietowych. A raczej bul – bulach, czyli bulgotaniu nalewanych trunków.
(Swojego czasu, w zamierzchłej komunie, moi znajomi byli zmuszeni spożywać trunki różne, w ciemnym wagonie kolejowym. Powstał problem jak owe trunki podzielić. Wpadli na pomysł, aby posłużyć się bul – bulami. Po jakimś czasie, wykazali empirycznie, że pół litra wódki to 63 bul – bule) Być może o to chodziło Prezydentowi.
Odnośnie wykształciucha, to…Dla mnie, to stwierdzenie straciło swoją rażącą moc, gdy jego autor pojawił się w Sejmie „pod wpływem”. Od tego czasu lepiej być wyształciuchem niż…Dopowiedzcie sobie Państwo sami.
Nie mam powodu, aby wstydzić się swojej wiedzy i robić z niej użytek. Także, jeżeli coś mnie razi, nawet u Tabu – Liderów.
Jestem ich potencjalnym wyborcą.
I jeżeli internetowi Obrońcy Prezesa, wirtualnie wypisują mnie z tego elektoratu, to proszę bardzo. Wyborcza arytmetyka będzie bardziej na niekorzyść.
Liderów politycznych nie obronią ataki zwolenników na krytykujących, ale kompetencja i wiedza. Jeżeli elity dobrze opanują języki obce i ortografię, to nikt nie będzie miał żadnych wątpliwości.
I nie będzie próbował robić z nich jaj. Uczmy się, a nie rzucajmy obelgi.
A będziemy mieli „elyty” zamiast elit, dopóki ordynacji proporcjonalnej nie zastąpi większościowa. Kiedy będziemy mogli wybrać nie partię (często zło konieczne), a tych, których naprawdę chcemy.
Wcześniej podobnym utrapieniem polskiego systemu politycznego były listy krajowe. Pozwalały szarogęsić się w Polsce, ludziom o minimalnym poparciu elektoratu. To m.in. dlatego ciągle funkcjonuje słynny „salon”.
Dlatego teraz rozczarował PJN. Nie dlatego, że Kluzik – Rostkowska z trzaskiem wyrzuciła Adama Bielana. Pjonki straciły impet. Zamiast, na fali założycielskiego entuzjazmu tworzyć struktury, to zaczęły budować centrum dowodzenia i okopywać się w Sejmie. A do tworzenia regionalnych struktur PJN na Lubelszczyźnie, Zbigniew Wojciechowski namaścił mocno odkurzonych polityków. To m.in Adam Cichocki – były wojewoda, Dariusz Wójcik – niegdyś poseł Konfederacji Polski Niepodległej, Mieczysław Szczygieł – były szef lubelskiej „Solidarności”. W cień odsunięto dobrego samorządowca Jacka Krzyżanowskiego – kiedyś kandydata na prezydenta Lublina. Krzyżanowski wciąż walczy o zdegradowany Kośminek, gdzie został przewodniczącym rady osiedla.
To odsunięcie ilustruje obciążenie proporcjonalnej ordynacji.
I…jeszcze o tych przecinkach. Nie zniechęci mnie stwierdzenie o mojej złej interpunkcji.
Przyznaję, że tak być może. Bo w redakcjach, z którymi współpracowałem była korekta. Korektorzy czuwali nad interpunkcją i nad tym, żeby nikt nie „strzelił byka”.
Gdyby tylko interpunkcja była problemem naszych elit… Nie byłoby z tego żadnej sprawy.
A wyuczony zawód wykonuję jako numer któryś i nie muszę do niego wracać.
Inżynier Obserwator


Komentarze
Pokaż komentarze (3)