jan4blog jan4blog
360
BLOG

Śniadanko i "kontekst nadziei"

jan4blog jan4blog Polityka Obserwuj notkę 0

..Podobno człowiek sobą jest, podobno zawsze tak ma być
Podobno Hołdys walczył też, byś o wolności nie musiał śnić…

Zespół TSA, utwór „Spółka”, rok 1982

 

W serca platformersów znowu wstąpiła nadzieja. Już żegnali się z władzą, już dołował ich mało przyjemny powyborczy koalicyjny kompromis a tu…

Wódz - Słońce Andów po raz kolejny pokazał że potrafi. Że może tak źle nie będzie. I do tego jeszcze Jarosław Kaczyński niby poprawił ich sondaże. Bo dał sobie „wyrwać wypowiedź z kontekstu” – jak twierdzą jego przyboczni. 

Tusk spotkał się na śniadanku z kontestatorami polskiej sceny rockowej. Takimi, którzy mogliby działać i na młodzież, i na jej rodziców. A którzy ostatnio zadeklarowali, że nie będą głosować na PO.

Choć byłem nieco zdumiony, że w tym towarzystwie zabrakło Kory i Kamila Sipowicza. Przecież do niedawna nic bez nich. Ale może nie pasowali do reszty towarzystwa. Bo Kora poza demonstracją pieska i wrzucaniem Kościołowi, raczej niewiele ma do powiedzenia.

 A Sipowicz ciągle tylko gada o legalizacji miękkich narkotyków. 

Podczas śniadanka Słońce Andów dał pokaz oswajania zbuntowanych wyborców.

 Choć wcale tygrysy to nie były. Zbigniew Hołdys chyba zazdrości Jerzemu Owsiakowi jego sezonowej popularności wśród młodych. Zawsze lepiej wychodziła mu kontestacja niż granie (patrz fragment tekstu wyżej).

Ale czy ci, którym chciałby liderować nie zanucą mu „Spocząć, odejść w cień”.(Tak, to Pana piosenka, Panie Zbigniewie). Bo żeby być autentycznym rockmanem trzeba grać, komponować i tworzyć. A nie odcinać kupony od dawnej sławy i kolaborować.

Czy gospodarz programu Marcin Meller będzie jak Hugh Hefner?. Takie pytanie mogą sobie zadać czytelnicy ich miesięcznika. Zwłaszcza ci, którzy chcą szpanować, grillować, imprezować, kolekcjonować drogie gadżety i oglądać gołe dziewczyny. Ale nie chcą kojarzenia „Playboya” z polityką. Szczególnie w polskim wydaniu. Bo są Polacy, którzy myślą jak „Playboy”, podobnie jak ci, którzy myślą jak „Wyborcza”.

Meller, prowadząc śniadanie stał się podobnie nieautentyczny jak jego szef Hef.

 Ma 84 lata i niby jest w pełni męskich sił witalnych. Wierzycie w to Państwo? Hef każe nam w to wierzyć, pomimo, że jego kolejna żona – króliczek, tylko czeka żeby położyć swe łapki na majątku męża. Oczywiście po jego śmierci.

Czyżby na podobnej zasadzie elektorat miałby uwierzyć w kolejne obietnice Tuska?

Inna deska ratunku dla PO, to niezbyt fortunna wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, że Ruch Autonomii Śląska to „zakamuflowana opcja niemiecka”.  

Zaraz pewnie posypią się na mnie gromy, że powinienem dokładnie czytać dzieła Prezesa, a nie o tym pisać, bo szkodzę.

Niestety taki fakt miał miejsce i został on wykorzystany propagandowo przez konkurencję. Całe prawne zamieszanie, nakręcone przez śląskich posłów PO, skończy się podobnie jak śledztwo w sprawie afery hazardowej. Czyli niczym i obciachem.

Trzeba było być bardziej ostrożnym przy takich wypowiedziach. Bo problemy narodowościowe to mina, na którą można się nieźle wpakować.

Mój „ulubiony ulubieniec” poseł Mirosław Sekuła, znany z komisji hazardowej, też się wyłożył podczas kampanii na prezydenta Zabrza m.in. przez reprinty pocztówek z Hindenburga. (To stara niemiecka nazwa Zabrza). Choć Sekuła najbardziej nagrabił sobie podczas przewodniczenia komisji hazardowej, to Hindenburg też przyczynił się do jego klęski.

Potępiona przez platformersów wypowiedź Kaczyńskiego nie była pozbawiona racji.

W latach 1986 – 87 bywałem na wsi między Gliwicami a Tarnowskimi Górami. Był tam zakład kowalski. Jego właściciel używał nowoczesnych narzędzi produkcji niemieckiej. Klienci pytali skąd sprzęt pochodzi.

- To nasze – odpowiadał kowal po polsku.

A podczas służby wojskowej na Mazurach, spotykałem starszych ludzi ostentacyjnie mówiących po niemiecku.   

Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby Śląsk sąsiadował z obwodem kaliningradzkim albo z Ukrainą, to Ruch Autonomii Śląska nie byłby tak silny. Albo nigdy by nie powstał.

Podobnie jak Ślązacy, my mieszkańcy Lubelszczyzny powinniśmy się obrażać na każdego, kto nazywa nas ‘Ukraińcami”. Takoż mieszkańcy Warmii i Mazur za „Krzyżaków”.

Czy „opcja niemiecka” jest na Śląsku groźna? Chyba nie. Nie w tej chwili.

Na cmentarzach Południowego Roztocza są groby i pomniki poległych członków UPA.

 Tak jest np. w Korniach, Werchracie, na wzgórzu Monastyr. Na tych grobach ktoś ciągle składa wieńce (są napisy na szarfach od kogo), pali znicze.

Czy oto odradza się ukraiński nacjonalizm? Nie – po prostu, po 1989 roku można wreszcie palić znicze i składać wieńce.

Na grobach ukraińskich mieszkańców Wierzchowin (powiat krasnostawski), zabitych przez oddział NSZ „Szarego”, zawsze odbywa się prawosławne nabożeństwo w rocznicę tragedii. Nacjonalizm?

Obywateli polskich innych narodowości też należy uważać za Polaków.

Ciekawym przykładem może być Polanka Horyniecka na Południowym Roztoczu. Do 1944 roku nazywała się Deutschbach. Bo mieszkali w niej Niemcy. W granicach II RP, na terenie, gdzie przeważali Ukraińcy wyznania greckokatolickiego.  

Rabin Majer Szapira, założyciel lubelskiej wyższej szkoły rabinackiej, był w latach 1922 - 1927 posłem na Sejm II RP z ramienia żydowskiej partii ortodoksyjnej Agudat Israel. 

A Polacy innych narodowości nie byli tylko mniejszościami roszczeniowymi wobec państwa.

Od 1910 roku, właścicielami podlubelskiego majątku Abramowice, była rodzina Sachsów, pochodzenia niemieckiego. Ostatnim właścicielem Abramowic był Mieczysław Sachs. Odmówił podpisania volkslisty, za co został aresztowany przez hitlerowców. Zginął w obozie koncentracyjnym. Rodzina Sachsów ma w Lublinie swoją ulicę. Niedaleko dworu, w którym mieszkali.

A w okresie renesansu burmistrzami Lublina bywali Niemcy i Włosi.

Myślę, że do końca II RP bardziej byliśmy Europejczykami niż teraz. Teraz to po prostu propaganda.

Upomnienie się przez PO o rzekomo obrażonych przez Kaczyńskiego Ślązaków, to tak naprawdę kolejna próba straszenia PiS –em.

I gdyby była prawdziwa, taka jagiellońska tolerancja, to te strachy nie byłyby żadną deską ratunku. Żeby podnieść jakieś tam sondaże.

A tak PO na nadzieje że może, może…

 

Inżynier Obserwator 

 

 

jan4blog
O mnie jan4blog

Konserwatysta - klasyk z przekonania. Zwolennik normalności w naszym kraju. Myślę, oceniam i dlatego miewam kłopoty

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka