Swojego czasu napisałem, że „Fakty i Mity” to taka biblia dla starszych antyklerykałów. Bo jak się naczytają o rzekomych świństwach i przekrętach księży, to znajdują uzasadnienie dlaczego są na bakier z Kościołem. Pomimo podeszłego wieku w jakim są. Pomimo faktu, że „czas ucieka, wieczność czeka”. Ale oni niby w tą wieczność nie wierzą.
Dla zdobycia ukochanych „FiM” zdolni są do wielu poświęceń. Na przykład sondowanie gazetowych preferencji sąsiadów z kolejki w sklepie prasowym. Czy aby nie podkupią im „FiM”. Bo myślą sobie, że wszyscy Polacy to jedna faktomitowa rodzina.
Poświęca się mocno pewien pan taksówkarz z Lublina.
Staje pod kioskiem, na ruchliwej ulicy Kunickiego utrudniając ruch. Tuż koło kiosku jest zatoczka autobusowa. Ruch przy niej rano wprost gotuje się. Stają autobusy miejskie, z podmiejskich busów przybywa ludzi. A pan niewzruszenie kupuje swoją ukochaną gazetę. Czasem bierze jeszcze „Nie”.
Ja kupiłem ostatni numer „Uważam Rze”. Przeczytałem kilka tekstów, z których wynikało, że można być konserwatystą i mieć wątpliwości co do zamachu w Smoleńsku, nie zgadzać się z Rymkiewiczem, czy twierdzić że Polsce mamy marną opozycję. Ale lepszej nie ma.
Także dowiedzieć się, że kobiece biusty i biodra muszą mieć dość miejsca w mundurach. A nie tylko być uwalniane, jak chciałby redaktor, aspirujący na platformerskiego celebrytę.
Po lekturze „Uważam Rze” ,odkryłem, że warto być sobą i mieć swoje własne poglądy. Warto zdać się na swoją intuicję.
Zaczynam być uzależniony od „URz”.
Ale zgadzam się z Igorem Janke. Państwa nie ma, państwo nie działa
Inżynier Obserwator


Komentarze
Pokaż komentarze (3)