Chciałem dzisiaj zostawić na boku politykę. To miał być tekst świąteczny . Ale nie udało się.
Bo oto Lublin, na krótko przed świętami objawił się jako kraina skończonych cymbałów.
Bo co za cymbał wysłał kontrolerów z Sanepidu na kiermasz wielkanocny, na Placu Litewskim? Połazili, namieszali, nawlepiali mandatów. Także gościom z zagranicy. Handlujący argumentowali, że w Niemczech sprzedaje się jedzenie w gorszych warunkach. Słyszałem opowieści kolegi o kiermaszach w Luksemburgu, na które jeździ od lat. Do pracy. Nasze urzędasy ani chybi, zamknęliby większość działających tam pawilonów.
Tak oto po raz kolejny „skutecznie wypromowano” Lubelszczyznę. Urzędasy wypłoszyli handlujących, którzy na kolejny kiermasz nie przyjadą. Bo nawet nie będą wiedzieli, o co tu chodzi. Urząd Marszałkowski organizuje kiermasz i zaprasza wystawców, a potem przyłazi jakiś komunistyczny beton i zaczyna trzepać.
Obserwowałem przygotowania do kiermaszu. Jednego popołudnia ekipa budowlańców montowała pawilony. Następnego dnia rano już strzegli ich ochroniarze. Siedzieli na ławkach, na porannym przymrozku. Bo jak to zwykle bywa, pracodawca nie zapewnił im choćby samochodu służbowego, w którym mogliby się ogrzać. Gdy kiermasz już ruszył, widziałem, że zainteresowanie lublinian było spore. I jeżeli ludzie chcieli kupować produkty oferowane na kiermaszu, to wara od niego urzędasom. Na pewno nikt nie sikał do butelek, czy na pisanki.
Dla mnie to idiotyczne działanie sanepidowców jest działaniem odwetowym, wobec członka zarządu województwa Jacka Sobczaka, za ostatnie roszady w lubelskiej Platformie Obywatelskiej.
Urząd marszałkowski odpowiada za turystykę i organizował kiermasz to przywalmy kontrolę. Z której wynikami nie bardzo będzie można dyskutować, bo wiadomo Sanepid to Sanepid.
Akurat ten kiermasz, to było bardzo dobre działanie promocyjne władz samorządowych.
A może ta kontrola, to także takie przypomnionko dla prezydenta Krzysztofa Żuka, żeby zbytnio nie wybił się na samodzielność?
Czy samorząd lokalny Lubelszczyzny nie stanie się takim samym kabaretem, jakim był, gdy zasiadali w nim radni Samoobrony? Albo jeszcze gorszym? Bo Samoobrona i jej konkurenci gotowali się we własnym, sejmikowym sosie. A teraz ten sos ambicyjek kipi i parzy zwykłych obywateli.
Obawiam się, że może tak być.
Wszystko dzieje się po platformerskim „jajku” świątecznym, na którym niektórzy samorządowcy dostali... zbuki
Niedawno media doniosły, że z zarządu lubelskiej PO wyleciał Krzysztof Łątka. Skarżył się dziennikarzom, że zrobiono to mało elegancko, z dnia na dzień, a jego o głosowaniu poinformowano w ostatniej chwili. Nową wiceprzewodniczącą regionalnej PO została wicewojewodzina Henryka Strojnowska. Pan Łątka twierdzi, że na to związek z układaniem list wyborczych do parlamentu.
Z zarządu powiatowej organizacji wylecieli także Leszek Daniewski, Artur Lipiński (mąż wiceprezydent Lublina), Mateusza Zaczyńskiego i Grzegorza Nowakowskiego.
„- Odwołani koledzy nie byli lojalni wobec przewodniczącego Jacka Sobczaka” – twierdzi na łamach lubelskiej gazety jeden z polityków PO.
Łątka stracił stanowisko, bo jest kojarzony z Palikotem. I zbieraniem pieniędzy na jego kampanię metodą „na słupa”. Na stanowiskach w lubelskim ratuszu, którymi potem został nagrodzony słynął z megalomanii i szastania pieniędzmi podatników. Wydawał pieniądze z konta ratusza używając kart płatniczych, przeginał z rachunkami telefonicznymi i z wykorzystaniem służbowych samochodów. Zafundował sobie supergabinet o powierzchni 50 metrów kwadratowych, za którego wynajem miasto płaciło prywatnemu właścicielowi 23 tysiące złotych brutto miesięcznie. Tak więc Łątki nie żal.
Leszek Daniewski zbuka mógł się spodziewać od dłuższego czasu. Już podczas wyborów samorządowych musiał przełknąć gorzką pigułkę, bo na I miejscu listy w jego okręgu, umieszczono nieznaną, choć reprezentacyjną studentkę Beatę Stepaniuk.
To taka polityczna praktyka ostatnich lat. Lubelscy platformersi lubią się zwalczać tajną bronią. A bywa nią młoda i ładna kobieta.
Magdalena Gąsior – Marek, lubelska posłanka PO była swojego czasu tajną bronią Dariusza Piątka przeciw Palikotowi. Piątek z Palikotem nie znosili się i dlatego Piątek musiał opuścić PO. A Magdalena Gąsior najpierw wskoczyła do rady miasta, a potem do Sejmu. I nieco psuła szyki Cyrkowcowi.
Wychodzi na to, że Beata Stepaniuk to tajna broń Jacka Sobczaka przeciw Daniewskiemu.
Pan Sobczak pewnie także ma ambicje parlamentarne. Jednak aby otrzymać dobre miejsce musi chyba wykonać pracę domową uporządkowania lubelskich struktur PO. Na bardziej posłuszne Tuskowi. Stąd neutralizacja lokalnego Daniewskiego, wywalenie celebrującego władzę Łątki. A wprowadzenie do tych struktur wicewojewodziny reprezentującej rząd.
Bo Sobczak musi zatrzeć niekorzystne wrażenie jakie niewątpliwie zrobił na centrali popierając ongiś Palikota. Nawet wówczas, kiedy już nie było ku temu żadnych racjonalnych przesłanek. Kiedy wiadomo było, że wyjdzie na jedno, czy Palikot zrezygnuje czy go z Platformy wywalą. Po ubiegłorocznych wyborach szefa lubelskiej PO, kiedy zwyciężył Palikot , Sobczak oklaskiwał go z zapałem króliczka napędzanego baterią energizer. Razem z innymi znanymi VIP – ami. Tak żeby widziały to telewizyjne kamery. Siedziałem wtedy na imprezie u kolegi i patrząc na te wiernopoddańcze hołdy miałem niesmak. To było żenujące.
Na szczęście gospodarz imprezy zaproponował kolejkę wódki miodówki własnej roboty i niesmak minął. Ale dobrze zapamiętałem ten medialny fakt.
Daniewski padł także od własnej broni - nepotyzmu. Dyrektorem Zespołu Szkół nr 8 w Zembrzycach jest Grażyna Daniewska, żona radnego.
- Jeżeli chcecie państwo, żeby wasze dzieci uczyły się w jeszcze lepszych warunkach, głosujcie na Leszka Daniewskiego – miała powiedzieć rodzicom, którzy przyszli na pierwsze zebranie. A było to we jesienią tamtego roku, przed wyborami samorządowymi. A na początku tego roku lubelska prasa doniosła, że Marta Daniewska, córka radnego została dyrektorem ds. strategii i rozwoju Invest FS, spółki zależnaj od FS Holding, w której rządził wtedy Zbigniew Borowy współpracownik Palikota.
Po tych rozgrywkach widać, że dla większości w PO, Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna. Nic poza tym.
A miało być świątecznie, spokojnie. Ale politycy i urzędasy nie dali.
Mimo wszystko życzę Alleluja weselszego niż nasza sytuacja.
Inżynier Obserwator


Komentarze
Pokaż komentarze (1)