Janusz Palikot, wódz ruchu poparcia samego siebie wyżywa się propagandowo w walce z krzyżem w Sejmie i innymi krzyżami.
Tymczasem…Na frontonie jego kamienicy na lubelskim Starym Mieście widnieje tympanon z rzeźbą Chrystusa Salvadora. Bernard Nowak, autor „Przewodnika po Lublinie” stwierdza, że rzeźba trafiła tu po rozbiórce kościoła Św. Michała w połowie XIX wieku. Potem została przeniesiona na Wieżę Trynitarską. A na dzisiejszy dom Palikota trafił jej odlew.
Naczelnemu antyklerykałowi nie przeszkadza, że w XVII wieku, w jego kamienicy zamieszkiwali księża mansjonarze, którzy w zamian za utrzymanie pomagali w posłudze liturgicznej w kościele Św Michała, oraz do dziś istniejącej zamkowej kaplicy Św. Trójcy.
Palikot jakoś nie dostaje alergii na Jezusa nad jego własnym domem. Ale na krzyż w Sejmie już tak.
Niedowiarków z kręgu „Faktów i Mitów” zapraszam na Stare Miasto, na Plac Po Farze. Będą mogli się przekonać jak jest naprawdę. A Palikot Jezusa z domu raczej nie zdejmie, bo okna biura wojewódzkiego konserwatora zabytków wychodzą niemal na jego rezydencję. A ta jest XVI wiecznym zabytkiem.
To wszystko pokazuje koniunkturalizm i zakłamanie Palikota.
Lublinianie dobrze to znają. Pamiętacie Państwo bilboardy „Wszystko dla Lubelszczyzny” w 2005 roku. Skończyło się tylko na obciachu. A także ten „Komendanci muszą odejść”. Potem była komisja „Przyjazne Państwo” i też niewypał. Po drodze jeszcze „Ozon” i kilka marnie sprzedających się książek.
Janusz Rosłan, burmistrz Biłgoraja chodził z Palikotem do szkoły. Uważa, że jego kolega, to człowiek sukcesu, któremu wychodzi wszystko, za co się weźmie. Tymczasem po analizie poczynań Palikota, widać, że jest to mistrz wolt i ucieczek. Jeżeli któryś z jego projektów może nie udać i spieprzyć, Palikot robi woltę i ucieka do przodu.
Jak będzie z Ruchem?
Jakim człowiekiem jest Palikot, lublinianie wiedzą m.in. od jego byłych ochroniarzy.
I dlatego spokojnie czekam na jego upadek
Inżynier Obserwator


Komentarze
Pokaż komentarze