Od 12 lat Putin jest nowym rosyjskim carem. Pozostanie nim także przez najbliższe 12 lat. Głównie za sprawą koniunktury na gaz i ropę
Autor: dr Michał Rzepecki
Zgodnie z przewidywaniami kolejnym (bo przecież nie nowym) prezydentem Federacji Rosyjskiej został Władimir Putin. Zwyciężył już w pierwszej turze. Wygraną Putina potwierdziła Centralna Komisja Wyborcza, podając wyniki po podliczeniu 54 proc. wszystkich oddanych głosów.
Władimir Putin uzyskał 64,63 proc. głosów. Pozostali kandydaci odpowiednio – Gienadij Ziuganow 17,04 proc., Michaił Prochorow 9,06 proc., Władimir Żyrynowski 7,4 proc. i Siergiej Mironow 4,3 proc. Nic właściwie nie wskazuje, by kolejność ta zmieniła się po sprawdzeniu 100 proc. oddanych głosów, podobnie jak to, że Putin nie zwycięży w pierwszej turze. Takie rozstrzygnięcie wyborczego wyścigu było znane już od dawna.
Dwie kadencje Putina
Teraz, gdy graniczące z pewnością przewidywania się urzeczywistniły, należy zastanowić się, jak wydłużona – na mocy noweli konstytucyjnej z 2008 roku – do lat sześciu kadencja będzie przebiegać. Pomijając, że na jednej kadencji zapewne się nie skończy.
Oczywiście, zawsze może dojść do tak nieprzewidywanych wydarzeń o charakterze wewnętrznym bądź międzynarodowym, które diametralnie wywrócą rosyjską scenę polityczną. Jednak taki rozwój wypadków, jakkolwiek możliwy, wydaje się być mało prawdopodobny. Jak zatem będą przebiegały zainaugurowane 4 marca 2012 roku (dwie) kadencje prezydenckie Władimira Putina? Jaka będzie Rosja pod jego rządami? Jaką politykę zagraniczną Federacja Rosyjska będzie uprawiać? Jak będą w związku z tym kształtowały się stosunki polsko-rosyjskie?
Ostatnim i w mojej opinii najciekawszym pytaniem, jest to dotyczące następcy Putina – kto nim będzie. Czy jest to osoba już funkcjonująca w rosyjskiej polityce, czy też ktoś jeszcze zupełnie nieznany?
Rosja zmian nie lubi. Nigdy nie lubiła. Rosjanie są narodem na wskroś konserwatywnym. Przez setki lat aprobowali samodzierżawie. Następnie przez dziesiątki lat akceptowali komunizm, który też nie doprowadził do radykalnej zmiany – wszak budowa komunizmu trwała do samego jego końca. Zmiana systemu na demokratyczny też się w społeczeństwie rosyjskim nie przyjęła – przeciętny Rosjanin nie mógł się w tym obcym zjawisku odnaleźć.
Dlatego też powrót do tego swoistego XXI-wiecznego samodzierżawia został powitany z niezwykłą radością. Od 12 lat Putin jest nowym rosyjskim carem. Pozostanie nim także przez najbliższe 12 lat. Jednak w odróżnieniu od swych białych i czerwonych poprzedników, Putin – dzięki niebywałej koniunkturze na gaz i ropę – zadbał o godny poziom bytowy swych poddanych. Pensje, emerytury zaczęły być regularnie wypłacane, a co więcej także zwiększane. W swej dobroci władca, w odróżnieniu od swych poprzedników, nie zabronił Rosjanom podróżować po świecie. Czy w takiej sytuacji potrzeba czegoś więcej?
Oczywiście nawet w tak dobrych warunkach zawsze znajdą się niezadowoleni – a tak przedstawiani są protestujący ostatnio na ulicach rosyjskich miast. Dlatego też raz jeszcze podkreślę, że sprzeciw wobec Putina jest jedynie chwilową modą – opozycja jest słaba, niejednorodna, a jej naczelne hasło brzmiące „Rosja bez Putina” jest po prostu naiwne – większość społeczeństwa zadecydowała właśnie, że Putin będzie z Rosją przez co najmniej sześć najbliższych lat.
Rzecz jasna, posługujący się zupełnie odmiennymi standardami demokracji świat Zachodu, może wytykać ewidentne fałszerstwa wyborcze polegające na wielokrotnym głosowaniu w różnych komisjach wyborczych tych samych grup osób. Ale nawet gdyby ich nie było i tak wygrałby Putin – może jedynie nie w pierwszej turze. W Rosji użycie w stosunku do kogoś przymiotnika „demokrata” stanowi wszak obrazę.
Usankcjonowawszy pełnię władzy, Putin w dalszym ciągu będzie zapewniał dotychczasowy dobrobyt Rosjanom. W zamian najprawdopodobniej wciąż będzie postępowała konsolidacja społeczeństwa wokół przywódcy, według sprawdzonego schematu „oblężonej twierdzy” – oblężonej przez wszelkie złowrogie siły chcące osłabić Wielką Rosją. O kogo chodzi?
O Amerykanów, islamskich terrorystów, wszelkiej maści demokratów i obrońców praw człowieka.
Prawdziwe problemy toczące rosyjskie życie publiczne, takie jak wszechobecna korupcja, nie będą faktycznie rozwiązywane. Elitom władzy dużo prościej jest przecież funkcjonować w znanych już warunkach. Jak się rzekło, Rosjanie zmian przecież nie lubią. Jedyną rzeczą różniącą dotychczasowe życie polityczne w Rosji będzie częstsze wykorzystywanie swoistego wentyla bezpieczeństwa w postaci masowych ruchów protestu. Dzięki temu Putin będzie mógł z całą stanowczością powtarzać, że nie rozumie zarzutów dotyczących braku demokracji – przecież obywatele protestują, krzyczą, manifestują, a w Rosji nie ma więźniów politycznych.
Takim wentylem bezpieczeństwa są też wypowiedzi Putina mówiące, że postulaty opozycji dają mu dużo do myślenia – tylko czy aby nie nad nowymi sposobami walki z niepokornymi oponentami? Za „działanie prospołeczne” może być uważana ogłoszona w powyborczy poranek zapowiedź ustępującego Dmitrija Miedwiediewa rewizji wyroków na Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa. Ta inicjatywa jednak nie mogłaby mieć miejsca bez zgody Putina.
Polityka zagraniczna
Jeśli chodzi o prognozę dotyczącą kształtu rosyjskiej polityki zagranicznej można pokusić się o twierdzenie, że nie zmieni się ona w znaczący sposób. W dalszym ciągu podstawą kreowania stosunków z państwami Unii Europejskiej będzie monopol na dostawy gazu do państw UE. Rosja bez skrupułów będzie ten argument wykorzystywała, tak jak robi to do tej pory. Co więcej, dla UE będzie to w dalszym ciągu partner nieprzewidywalny – z jednej strony wykazujący wolę współpracy, z drugiej wprowadzający przykładowo embargo na europejskie produkty. Ot choćby ostatnia zapowiedź zakazu sprowadzania pochodzącej z UE wieprzowiny.
Nie należy się też w żadnym wypadku spodziewać integracji Rosji z Unią. Prezydent Putin jest gorącym zwolennikiem utworzenia Unii Eurazjatyckiej – projektu bardziej o charakterze geopolitycznym niż gospodarczym, czy społeczno-kulturowym. Niemniej jednak w myśl założeń tego projektu, Unia Eurazjatycka ma być przeciwwagą dla Unii Europejskiej.
Również stosunek rosyjski do Stanów Zjednoczonych Ameryki nie ulegnie zmianie – pozostanie to najpoważniejszy konkurent w wyścigu o globalny prymat. Chcąc w pełni odzyskać utracony po zimnej wojnie status supermocarstwa, Federacja Rosyjska dążyć będzie do ustanowienia wielobiegunowego modelu stosunków międzynarodowych. Putin będzie w tym celu prawdopodobnie rozwijał współpracę z rodzącymi się potęgami: Chinami, Indiami, Brazylią i Republiką Południowej Afryki w ramach inicjatywy BRICS. W celu niwelowania poczynań amerykańskiej dyplomacji nie zawaha się przed współpracą ze światowymi pariasami, takimi jak Iran, Wenezuela czy Syria.
Polityka wobec Polski i UE
Na tym tle stosunki polsko-rosyjskie będą wydawały się mieć drugorzędny charakter dla Kremla. Polska wciąż posiada zbyt mało argumentów, by móc zagrozić rosyjskiej wizji porządku regionalnego i globalnego. Inicjatywa Partnerstwa Wschodniego niestety nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Poza tym jawna dysproporcja w bilateralnych relacjach polsko-rosyjskich nadal będzie się utrzymywać – między innymi na skutek „argumentu gazowego”.
Polskie zabiegi, związane z rozmieszczeniem na naszym terytorium elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów – a jeśli w przyszłości miałyby zakończyć się sukcesem, to Rosja już w 2012 roku „prewencyjnie” rozmieści swoje rakiety w Obwodzie Kaliningradzkim. Jedyną szansą dla Polski wydaje się wykorzystywanie rosnącej pozycji w ramach Unii Europejskiej jako całości. Jednak partykularne interesy państw tworzących UE mogą okazać się ważniejsze niż wspólna polityka europejska wobec Rosji. Za przykład niech posłuży tu choćby przypadek Niemiec i Gazociągu Północnego czy Francji dążącej do zakazu wydobywania gazu z łupków.
Nowy car?
Przy takich prognozach zarówno odnoszących się do polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej Federacji Rosyjskiej pod rządami nowego-starego prezydenta, największą niewiadomą pozostaje kwestia przyszłej sukcesji po Władimirze Putinie. Nawet zakładając, że Putin pójdzie w ślady Breżniewa i będzie rządził Rosją do śmierci (a widząc w jak doskonałej formie jest prezydent Rosji – pływa, lata, biega, poluje, jeździ konno, uprawia judo), kiedyś musi zmierzyć się z koniecznością wskazania swego następcy.
Jakiś czas przed wyborami z 4 marca podano do publicznej wiadomości, że za potencjalnego następcę Putina może uchodzić antyzachodni, nacjonalistyczny polityk Dmitrij Rogozin. Jednakże po dwóch kadencjach Putina będzie on miał 61 lat. Następcą nie zostanie zatem zapewne nikt z pokolenia tworzącego obecną elitę polityczną w Rosji. Być może będzie to któryś z aktywistów putinowskiej młodzieżówki.
Z całą pewnością warto więc przyglądać się kandydatom na delfina. Choć w przypadku Rosji nic nie może być pewne – wszak i sam Putin prawie do końca rządów Jelcyna był osobą anonimową.
*Michał Rzepecki – dr nauk humanistycznych, politolog, rosjoznawca i amerykanista; pracownik Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie



Komentarze
Pokaż komentarze (1)