Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
557
BLOG

IZRAEL: Wojna na słowa

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 2

Izraelczycy, jak żaden inny naród, mają duże doświadczenie w przygotowywaniu się do wojen. Dlatego też wiedzą, że im głośniej i więcej mówi się o ewentualnej wojnie, tym mniej jest ona prawdopodobna

Napięcie pomiędzy Izraelem a Iranem rośnie z dnia na dzień. Przywódcy państw licytują się na wzajemne ostrzeżenia i zapewniają o pełnej gotowości do wojny. Analitycy, wojskowi i dziennikarze, zarzucają nas możliwymi scenariuszami rozwoju wydarzeń, porównując obecną sytuację do tych mających miejsce przed każdą z dotychczasowych wojen Izraela. Czy wojna słów zamieni się w wojnę czynów?

Zdawać by się mogło, że tak. Po tym, jak USA i UE nałożyły na Iran kolejne sankcje już nikt nie zastanawia się nad tym, czy, ale kiedy Izrael zaatakuje Iran, czy poprosi Wujka Sama o tzw. zielone światło do ataku i o ile wzrosną ceny ropy po wybuchu konfliktu. Warto jednak przyjrzeć się temu, jak sprawa wygląda od strony samych zainteresowanych.

Izraelczycy, jak żaden inny naród, mają duże doświadczenie w przygotowywaniu się do wojen. Dlatego też wiedzą, że im głośniej i więcej mówi się o ewentualnej wojnie, tym mniej jest ona prawdopodobna. Temat potencjalnej wojny z Iranem pojawia się zawsze wtedy, kiedy aktualne władze chcą przykryć przed społeczeństwem niewygodne problemy, związane z polityką społeczną czy gospodarczą. Czy tak jest i tym razem?

Społeczność międzynarodowa zetknęła się z problemem nuklearyzacji Iranu na początku ubiegłej dekady, kiedy to opozycja irańska ujawniła materiały, które miały wskazywać na istnienie nie do końca znanych instalacji jądrowych. W kolejnych latach mogliśmy obserwować różnego rodzaju zabiegi dyplomatyczne, których celem było opóźnienie bądź całkowite zatrzymanie programu jądrowego. W ciągu ostatnich dwóch lat Iran przeszedł z etapu testowania technologii do fazy produkowania nisko wzbogaconego uranu. Mimo zapewnień o pokojowym wykorzystaniu energii jądrowej ze strony reżimu Ajatollahów, program budzi niepokój nie tylko Jerozolimy.

Jest to sytuacja bardzo groźna dla Izraela, gdyż wejście w posiadanie broni masowego rażenia przez jakiekolwiek państwo bliskowschodnie (a zwłaszcza największego wroga Państwa Izrael, jakim jest obecnie Iran) zmieni sytuację geopolityczną regionu, a przede wszystkim dramatycznie pogorszy poziom bezpieczeństwa Izraela. Państwo Izrael jest gotowe zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Im bardziej zaś Iran jest bliski uzyskania dostępu do broni masowego rażenia, tym głośniej Izrael naciska na społeczność międzynarodową, aby ta wprowadziła na Teheran sankcje, które skutecznie zablokują program nuklearny tego kraju.

Izrael działa wielotorowo, aby utrzymać swoją przewagę militarną nad innymi państwami w regionie i, tym samym, zabezpieczyć egzystencję swoich obywateli. Głównym sposobem walki z Iranem jest oddziaływanie na społeczność międzynarodową: nagłaśnianie zagrożenia (tu często możemy się spotkać z porównywaniem planów Iranu do planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej uskutecznianego przez nazistowskie Niemcy w trakcie II wojny światowej), lobbowanie za sankcjami ekonomicznymi w różnych organizacjach międzynarodowych, nakłanianie sojuszników (głównie USA) do grożenia Iranowi palcem.

Jak bardzo jest to skuteczne możemy sobie uzmysłowić porównując nagłośnienie kwestii nuklearyzacji Iranu do nuklearyzacji Korei Północnej. Reżim w Pjongjang stanowi podobne zagrożenie dla Korei Południowej i Japonii, co reżim Ajatollahów dla Izraela, ale nie przyciąga uwagi światowych przywódców czy mediów nawet w połowie tak bardzo, jak robi to Teheran. Działania Izraela na tym polu przynoszą rezultaty: Stany Zjednoczone wprowadziły w grudniu ubiegłego roku ustawę, która pozwala prezydentowi USA nakładać sankcje na zagraniczne banki, które prowadzą z irańskim bankiem centralnym transakcje związane z ropą. W praktyce oznacza to odcięcie takich banków od amerykańskiego systemu finansowego.

Kilka dni temu Prezydent Obama uznał, że na świecie jest wystarczająco dużo ropy naftowej, by USA mogły wprowadzić nowe sankcje, które mają doprowadzić do całkowitego zablokowania eksportowania tego surowca przez Iran. Podobne sankcje na Iran nałożyły 23 stycznia państwa UE, które chcą od lipca całkowicie zaprzestać importu irańskiej ropy. 15 marca SWIFT odciął Iran od międzynarodowej sieci transakcji finansowych, co oznacza, że Iran musi rozliczać swoje zagraniczne transakcje handlowe w gotówce lub złocie.

Kolejnym polem walki Izraela z Iranem jest wojna wywiadowcza. Jest niemal pewne, że za tajemniczą śmierć Mostafy Ahmadiego Roszana – inżyniera-chemika, zastępcy dyrektora w ośrodku nuklearnym Natanz, gdzie nadzorował wydział zajmujący się wzbogacaniem uranu, czy za dziwne wybuchy w Isfachan w listopadzie ubiegłego roku odpowiada Mossad. Izraelscy specjaliści mieli również opracować komputerowego wirusa Stuxnet, który zainfekował komputery irańskiej elektrowni atomowej w Buszerze. Rewelacją ostatnich tygodni była ujawniona przez Wikileaks wypowiedź oficera izraelskiego wywiadu, który miał twierdzić, że irańskie instalacje atomowe zostały zniszczone przez Izrael już w 2011 roku. Nie wiadomo, na ile doniesienia Wikileaks są prawdziwe, jednak w ostatnich dniach izraelski wywiad przyznał rację CIA, która uważa, że aktualnie nie ma dowodów na to, aby Iran próbował wyprodukować broń masowego rażenia.

Jeśli ani sankcje międzynarodowe, ani mozolna praca wywiadu izraelskiego nie przyniosą oczekiwanych rezultatów – opcja siłowego rozwiązania problemu również wchodzi w grę. Izraelscy eksperci podkreślają jednak, że ewentualnego ataku na Iran nie powinniśmy się spodziewać wcześniej, niż w 2013-14 roku. Obecna histeria medialna dotycząca wojny ma służyć między innymi zdobyciu międzynarodowego poparcia dla konfliktu zbrojnego z Iranem i przygotowaniu psychicznemu Izraelczyków do kolejnej wojny.

Warto podkreślić, że chodzi właśnie o konflikt zbrojny, a nie jednorazowy atak. Barry Rubin, dyrektor Gloria Center – jednego z izraelskich think tanków uważa, że naiwnym jest sądzić, że problem rozwiąże precyzyjnie przygotowana akcja zbombardowania instalacji nuklearnych przez kilka F-16, jak to miało miejsce w przypadku ataku na irackie instalacje w 1981 roku, czy syryjskie w 2007 r. Iran jest dużym i silnym państwem, zamieszkiwanym przez prawie 80 milionów ludzi, z których duża część – ta, która jest u władzy i posiada broń – to islamscy fanatycy. Dlatego też należy liczyć się z tym, że konflikt może potrwać kilka lat i przybrać nieobliczalne rozmiary. Przywódcy reżimu będą zdesperowani, mściwi; mogą dojść do wniosku, że nie mają nic do stracenia, a taka postawa jeszcze bardziej zdeterminuje ich do zdobycia i użycia broni nuklearnej.

Nad różnymi scenariuszamirozwoju wydarzeń głowią się od kilku lat analitycy, wojskowi i dziennikarze z całego świata. Kalkulacje amerykańskich władz znacząco różnią się od tych prezentowanych przez przywództwo izraelskie. „The New York Times” opisał wyniki symulacji wojny, która została przeprowadzona przez tzw. CENTCOM w Pentagonie – dowództwo sił zbrojnych odpowiadających za region Bliskiego Wschodu. Rezultaty symulacji wykazały, że wybuch konfliktu pomiędzy Izraelem a Iranem spowoduje natychmiastowy atak wojsk irańskich na statki marynarki wojennej USA znajdujące się na terytorium Bliskiego Wschodu, w wyniku czego śmierć poniesie kilkuset Amerykanów. Stany Zjednoczone w odwecie zaatakują Iran i tym samym zostaną włączone do konfliktu. Izraelscy wojskowi uważają zaś, że Teheran daleki jest od prowokowania USA, a zaatakowanie przez Izrael samych instalacji nuklearnych może być przez przywódców Iranu zbagatelizowane bądź ukrywane, tak jak to miało miejsce w przypadku ataku na syryjskie instalacje w 2007 roku.

Czytaj całość: http://www.instytutobywatelski.pl/5846/komentarze/wojna-na-slowa

*Paulina Biernacka – doktorantka Instytutu Studiów Politycznych PAN i asystentka w Katedrze Stosunków Międzynarodowych w Collegium Civitas

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka