Ryszard Niemiec*
Warto uspokoić opinię publiczną, poruszoną sugestią o narastaniu symbolicznych dowodów staczania się Polski na pozycję kondominium. Z wielu ambon bowiem padają wezwania o konieczności odbicia z rąk rosyjskiego oligarchy loży prezydenckiej stadionu na warszawskiej Pradze.
Sam prezes Jarosław Kaczyński, podniesiony do rangi „Kazimierza Górskiego polskiej polityki”, postanowił zaprotestować przeciwko sytuacji, w której prezydent Bronisław Komorowski ma oglądać mecze z siedziska niegodnego jego urzędu. W tym samym czasie w platynowym apartamencie stadionu, zwyczajowo zwanym salonem prezydenckim, rozsiadać się będzie Roman Abramowicz, biznesmen i miliarder z Moskwy. Wykupił on prestiżową lożę za zawrotną cenę, bijąc rekord UEFA należący do szejka Abu Dabi. Taki obrót sprawy daje asumpt do krytyki władz, które dopuściły do poniżenia majestatu Rzeczpospolitej i jej suwerenności.
Gwoli prawdy rzeczywistym gospodarzem wspomnianej enklawy stadionowej pozostaje prezes Grzegorz Lato. Wszedł on w swoją rolę podczas meczu Polska-Portugalia, kiedy to osobiście wyznaczał i wskazywał miejsce Bronisławowi Komorowskiemu wraz z małżonką, a także premierowi Donaldowi Tuskowi, marszałkom Ewie Kopacz i Bogdanowi Borusewiczowi! I chociaż pani ministra Joanna Mucha miała odmienne zdanie na temat rozsadzenia super ViP-ów, gospodarz postawił na swoim.
Rzeczywistym kryterium definiującym status gospodarza loży okazuje się skuteczny dostęp do ekskluzywnego cateringu. Cateringu prowadzonego przez firmę SODEXO. Mówiąc prościej, chodzi o realny dostęp do baru z napojami, zwłaszcza mocniejszymi, do węzła kuchennego, serwującego strawę ciepłą i zakąski, a także do foteli i kanap o skórzanych obiciach. Na tym polu klasa rządząca ustępowała na całej linii zbiorowemu gospodarzowi imprezy: działaczom PZPN…
Ci ostatni rządzili tu bez cienia krępacji, spychając skromnych i speszonych sterników nawy państwowej na drugi plan. Dlatego warto ustalić: loża prezydencka jest tam, gdzie siedzi pan prezydent!
*Ryszard Niemiec – redaktor senior „Gazety Krakowskiej”; w latach 1983-93 redaktor naczelny dziennika sportowego „Tempo”
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (2)