Anthony King*
Chuligaństwo to wciąż bardzo brytyjski problem. Ale akurat na stadionach udało się je częściowo opanować- z Anthonym Kingiem rozmawia Aleksandra Kaniewska
Aleksandra Kaniewska: W przededniu Euro 2012 BBC One pokazała kontrowersyjny dokument o przypadkach rasizmu na polskich i ukraińskich stadionach. Część subkultur stadionowych wciąż jest siedliskiem przemocy i nienawiści?
Prof. Anthony King: Kluby piłkarskie mają specyficznych odbiorców. To wierne grupy fanów, które nie odzwierciedlają pełnego przekroju społeczeństwa. Transformacja kultury futbolowej naśladuje i podąża za zmianami społecznymi, ale to z reguły jest długotrwały proces. Pomagają tu pewne regulacje prawne narzucone przez państwo.Z drugiej strony, chodzenie na mecze to jak wizyta w operze – tam też można zobaczyć tylko wycinek społeczeństwa. Gdyby na stadionach w równych proporcjach siedzieli ludzie z różnych przekrojów i warstw społecznych, moglibyśmy mówić, że to społeczeństwo w mikroskali. A tak nie jest. Piłka nożna to wciąż rozrywka dla pewnej grupy społecznej. Zdaje się, że także w przypadku Polski i Ukrainy (choć muszę przyznać, że jest to tylko intuicja socjologa, bo nie robiłem badań w tej części Europy) największa grupa kibiców pochodzi ze zubożałych, miejskich środowisk. To biali, młodzi, trochę niedopasowani mężczyźni. I w tym sensie stanowią pewną monokulturę.
W Wielkiej Brytanii określono by ich mianem „klasy robotniczej”.
Owszem, chociaż system pracy zmienił się na tyle, że to określenie jest coraz mniej aktualne. W latach 70-tych i 80-tych na Wyspach mieliśmy podobny problem z przemocą na stadionach, werbalną i niewerbalną. Myślę, że w Europie Wschodniej kluby piłkarskie stały się miejscami kongregacji, punktami gromadzenia się tych potencjalnie niedopasowanych grup społecznych, które zostały najbardziej pokrzywdzone przez siły globalizacji i wolnego rynku, czyli w wyniku upadku komunizmu. Część tej społecznej dyslokacji do dziś nie została naprawiona. I rasizm jest pewną formą odpowiedzi na to niedopasowanie do szybko rozwijającego się społeczeństwa.
Niechęć do „innych” organizuje młodych wokół pewnej sprawy, nadaje im sens życia?
Tak, to klasyczny sposób poszukiwania tożsamości. Można to osiągnąć dzięki mobilizacji przeciwko jakimś siłom globalnym. Tak się dzieje, na przykład w niektórych włoskich klubach sportowych, np. Lazio, ale też w Hiszpanii, w Atletico Madrid. Dla władz ważne jest więc rozpoznanie nie tylko przeciwko komu skierowane są rasistowskie zachowania (np. obcokrajowcom, czarnoskórym, Żydom), ale w jakim celu są organizowane. Najczęściej to po prostu sposób jednoczenia ludzi wokół skutecznie działających miejskich grup.
Dlaczego akurat piłka nożna motywuje do tak silnych emocji, zarówno tych negatywnych, jak i pozytywnych?
Mecze piłkarskie to wielkoformatowy rytuał sportowy, w którym splata się wiele emocji: lojalność wobec lokalnych klubów piłkarskich, ale też i nacjonalizm, jak w przypadku rozgrywek międzynarodowych. Historia przemocy stadionowej sięga lat 60-tych i 70-tych, kiedy to gangi organizowały walki między sobą. Zmiany status quo są zawsze powolne, choć można je trochę przyspieszyć.
Kiedyś Anglicy byli uznawani za najgorszych„kiboli” w Europie. W pamięci wciąż tkwi tragedia na stadionie Hillsborough z 1989 rok. Katastrofalna organizacja meczu, ale i agresja kibiców sprawiły, że zginęło 96 fanów. Jak poradziliście sobie z chuligaństwem i stadionowymi zamieszkami?Nie oszukujmy się – chuligaństwo to wciąż bardzo brytyjski problem. Ale akurat na stadionach udało się częściowo je opanować. I tak, kiedy zdarzają się zamieszki przy okazji meczów, nie dochodzi do nich w obrębie stadionu. Jak to się stało? Ważne są dwa zjawiska. Po pierwsze, po Hillsborough, ale też ze świeżą pamięcią tragicznych wydarzeń z brukselskiego stadionu Heysel, bardzo usprawniono działanie policji. Zarówno część wywiadowczą, jak i operacyjną. Sprawiło to, że zamiast dużych gangów stadionowych, wyodrębniły się małe grupy „elitarnych” kibiców, którzy zaczęli umawiać się na bójki poza stadionami, żeby unikać aresztowań. Pomagał w tym system kamer na stadionach i karty kibica.
A jak ważny był raport Lorda Taylora z początku 1990 roku?
To drugi ważny przyczynek do zmian. Raport stworzył kilka ważnych rekomendacji. A jeszcze ważniejsze było to, że wcielono je w życie! Włosi nie zdecydowali się na te zmiany, co sprawia, że wciąż zdarzają się tam przypadki stadionowej przemocy. Na Wyspach rewolucyjne stało się wprowadzenie na stadionach stu procent miejsc siedzących. Zmieniło to całkowicie demografię uczestniczących w spektaklu piłkarskim. Na mecze zaczęły przychodzić całe rodziny, czyli ci do tej pory wykluczeni z tego hobby, a więc starsi, dzieci i kobiety. Młodzi mężczyźni przestali stanowić ogromną większość kibiców, tak było w latach 70-tych i 80-tych. Siedzący sposób oglądania meczów miał charakter uspokajający. A do tego doszły ceny biletów.
Spadły czy wzrosły?
Wzrosły i to sporo. W latach 80-tych można było wejść na mecz nawet za 5 funtów. Dziesięć lat później było to już 15 funtów i więcej. Wykluczyło to dużą liczbę najmniej uprzywilejowanych materialnie kibiców, najczęściej byli to też najmłodsi.
Wolnorynkowa selekcja.
Tak, mecze stały się bardziej uniwersalne, straciły swój subkulturowy charakter. Na tyle, że najbardziej zapaleni kibice przestali na nie przychodzić. Dla nich nie było tam już tej atmosfery, którą pamiętali sprzed lat. Zaczęli więc oglądać rozgrywki piłkarskie w pubach czy w domu, gdzie odtwarzali stadionową atmosferę. Jednak oczyszczenie stadionów ze społecznych problemów nie wyeliminowało ich ze społeczeństwa. Zaczęły się kumulować.
I wybuchły w ostatnie lato?
Dokładnie. Grupy wykluczonych, którzy kiedyś ogniskowali się wokół stadionów i meczów piłkarskich, wciąż są częścią miejskiego pejzażu. I wciąż duża część z nich żyje na obrzeżach społeczeństwa, angażując się okazjonalnie w działalność kryminalną. Tylko poza stadionami. Bo nie jest trudno stworzyć szczęśliwe i spokojne stadiony. Dużo większym wyzwaniem jest zbudować szczęśliwe społeczeństwo.
*Anthony King – profesor socjologii University of Exeter, zajmuje się socjologią futbolu, autor wielu książek na temat teorii zmiany społecznej, m.in. „The Transformation of Europe’s Armed Forces“ (2011) oraz „The European Ritual: football and the New Europe“ (2003)
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze