Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
197
BLOG

Tydzień Sądu

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 3

Kazimierz Bem*

Marlborough, 25 czerwca 2012

 

Dzisiaj rano amerykański Sąd Najwyższy zainaugurował coś, co można by określić mianem „Tygodnia Sądu Najwyższego“. Mianowicie rozpoczął ogłaszanie wyroków w niezwykle ważnych dla Amerykanów sprawach.

Na pierwszy ogień poszło prawo imigracyjne stanu Arizona, skopiowane, a nawet zaostrzone przez inne stany, jak choćby Alabama. Gdy uchwalono nowe prawo przez USA przetoczyła się fala protestów, a ustawę do sądów federalnych zaskarżyła prezydencka administracja, twierdząc, że przepisy prawa stanu Arizona i innych naruszają kompetencje rządu federalnego. Ostatecznie sprawa wylądowała przez Sądem Najwyższym.

Dziś zapadło orzeczenie większością 5 do 3. Do liberalnej mniejszości przyłączył się sędzia Kennedy (centrysta) i prezes Sądu Najwyższego, konserwatysta John Roberts. Z kontrowersyjnego prawa utrzymano jedynie uprawnienia policjantów Arizony do kontrolowania statusu imigracyjnego zatrzymanych przy popełnieniu innych przestępstw albo podejrzanych o ich popełnienie. To decyzja jednogłośna. Jednocześnie jednak sędziowie zastrzegli, że gdyby okazało się, że policjanci skupią się na kontrolowaniu i zatrzymywaniu Latynosów lub mniejszości rasowych, wówczas i ten przepis będzie można zweryfikować.

„Wybito zęby“ innym przepisom stanowej ustawy. Policjanci nie będą mogli zatrzymywać dowolnie ludzi „co do których zachodzi podejrzenie, że przebywają w kraju nielegalnie“. Uchylono także przepis karzący imigrantów za poszukiwanie i podjęcie nielegalnej pracy, jak i za niezarejestrowanie się, jeśli wymaga tego prawo federalne.

Bardzo ostre zdanie odrębne napisał sędzia Scalia, który wskazał na niedawną decyzję prezydenta Obamy o niedeportowaniu nielegalnych imigrantów, którzy wykształcili się albo służyli w armii USA. Owo zdanie odrębne jest tak nacechowane niechęcią do prezydenta USA, że tylko potwierdza jego stronniczość. W wydawaniu wyroku nie uczestniczyła sędzia Elena Kagan, która wcześniej jako członek administracji USA zaskarżała te same przepisy do sądów federalnych.

W drugim orzeczeniu Sąd Najwyższy większością 5 do 4 uchylił prawa stanów Arkansas i Alabamy, które pozwalały skazywać nieletnich (w tym wypadku 14-latków) na karę dożywotniego więzienia bez możliwości warunkowego zwolnienia. Zdanie odrębne napisał sędzia Alito – jest ono nie tylko niezwykle osobiste, ale także – by podkreślić skalę swojej niechęci – jego część odczytał zza ławy sędziowskiej.

W ostatnim orzeczeniu, również większością 5 do 4, Sąd Najwyższy odmówił zmiany swojego wcześniejszego orzeczenia Citizens United z 2010 r. Wówczas sąd uznał, że nie ma powodów, by przypuścić, że wielkie korporacje wpłyną na wynik wyborów, korumpując polityków i uznał limity finansowe na ich dotacje za niekonstytucyjne. Powstały wówczas tzw. SuperPAC, finansowane milionami dolarów amerykańskich korporacji i miliarderów (wspierają zazwyczaj republikańskich kandydatów, w tym Mitta Romney’a). A ta sytuacja sprawia, że obecna kampania wyborcza jest najdroższa w historii USA.

Orzeczenie Citizens United jest jednym z najbardziej krytykowanych orzeczeń Sądu Najwyższego ostatnich lat. Obecny wyrok dotyczył sprawy ze stanu Montana, gdzie tamtejszy Sąd Najwyższy odmówił zastosowania Citizens United, powołując się na lokalną historię. W XIX wieku stan ten był zupełnie skorumpowany przez wielkie korporacje. W 1912 roku uchwalono prawo, które nakładało limity na finansowanie kandydatów przez korporacje, chcąc położyć kres korupcji.

Po orzeczeniu Citizens United Montana dalej odmawiała jego stosowania, twierdząc nie bez racji, że Citizens United opierał się na założeniu, że nie ma dowodów na korupcję koncernów podczas wyborów. Sędziowie z Montany twierdzili, że akurat w ich stanie takie dowody są i przez to zachodzi istotna różnica. Jednak sędziowie Sądu Najwyższego uznali, że ich to nie interesuje i podtrzymali orzeczenie. Liberalna mniejszość została znów przegłosowana.

Najbardziej oczekiwany wyrok zapadnie w czwartek – w sprawie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, tzw. Obamacare. Komentatorzy na ogół przypuszczają, że konserwatywna większość sędziów ustawę uchyli, chcąc popsuć szyki Obamie w kampanii wyborczej. Ale, nawet jeśli tak się stanie, może to być pyrrusowe zwycięstwo.

Od czasu odejścia sędziów Day O’Connor i Stevensa z Sądu Najwyższego jest on uważany, za niezwykle upartyjniony i sprzyjający republikanom. Kolejne złośliwe – i ostatnio coraz gorsze pod względem prawniczym – orzeczenia sędziego Scalii nie pomagają jego wizerunkowi. Wśród Amerykanów powoli narasta przeświadczenie, że republikanie kontrolują nie tylko Izbę Reprezentantów, ale także i Sąd Najwyższy. Oddanie w ich ręce w listopadzie Senatu i prezydentury może być dla większości wyborców krokiem zbyt daleko idącym.

Na razie pozostaje czekać na kolejny ruch Sądu Najwyższego. To w końcu jego tydzień.

*Kazimierz Bem - prawnik, pastor kalwiński, absolwent Uniwersytetu Yale, współpracownik Instytutu Obywatelskiego. Mieszka w USA

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka