Gerd Langguth*
Chrześcijańska demokracja nie jest ruchem stricte konserwatywnym, liberalnym czy socjalnym. I żaden z tych nurtów nie powinien być zaniedbywany – mówi prof. Gerd Langguth w rozmawie z Weroniką Przecherską
Weronika Przecherska: Pragmatyczna, pozbawiona idei i nie mająca zrozumienia dla problemów współczesnej Europy – to tylko niektóre z zarzutów kierowanych pod adresem niemieckiej chadecji. Nie brzmi to jak spełnienie marzeń Konrada Adenauera.
Prof. Gerd Langguth: Nie da się ukryć, że dzisiejsze CDU to nie jest chadecja z czasów Adenauera. Angela Merkel – zapytana kiedyś, jaką partią jest dziś CDU – odpowiedziała, że konserwatywną, liberalną i socjalną. Te trzy wartości w zależności od sytuacji politycznej dochodzą dziś w CDU do głosu. Chrześcijańska demokracja nie jest więc ruchem stricte konserwatywnym, liberalnym czy socjalnym. Żaden z tych nurtów nie powinien być jednak zaniedbywany.
Tradycyjnie przymiotnik „chrześcijański” jest dla partii Merkel wyznacznikiem etycznej, ponoszącej odpowiedzialność za własne działania polityki. Żyjemy jednak w coraz bardziej sekularyzującym się świecie. Chrześcijańskie wartości, które wcześniej bardzo określały chadeków, nie odgrywają dziś tak kluczowej roli. Partia idzie z duchem czasu. Nietrudno zauważyć, że wypowiedzi samej kanclerz mają charakter zdecydowanie bardziej liberalny niż konserwatywny.
Czy pytanie o konserwatyzm chadeków jest zatem w ogóle uzasadnione? Co w niemieckiej polityce oznacza dziś bycie konserwatywnym?
CDU/CSU z pewnością jest najbardziej konserwatywną formacją na niemieckiej scenie politycznej. Łączy ideały patriotyczne z integracją europejską. Kładzie dużo większy nacisk niż inne partie na wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo oraz obronność. Podkreśla też rolę rodziny i pielęgnuje relacje zarówno z Kościołem katolickim, jak i ewangelickimi. Polityka rządzi się jednak określonymi regułami. Jeśli chce się odnosić sukcesy wyborcze, trzeba przyciągać wyborców niezdecydowanych. Partia reprezentująca tylko poglądy konserwatywne nie zdobyłaby dziś więcej niż 20 procentów głosów. Tym bardziej, że nastroje społeczne są coraz bardziej lewicujące.
Chcąc zjednać sobie jak najwięcej wyborców, trzeba usytuować się w politycznym centrum, gdzie najbardziej cenioną wartością staje się pragmatyzm. Pragmatyczne decyzje nie zawsze są jednak konsekwentne.
CDU nawet za czasów Adenauera była partią pragmatyczną, zorientowaną na posiadanie władzy. Przecież konserwatyzm jest z założenia pragmatyczny. Konsekwencja zaś nie jest najmocniejszą stroną politycznych graczy. Dotyczy to także Angeli Merkel.
Chadecy są jeszcze konserwatywni czy jużliberalni? Może konserwatyzm, mówiąc kolokwialnie, w dzisiejszym świecie się nie sprzedaje?
To kwestia języka. Słowo „konserwatyzm” ma zdecydowanie negatywne konotacje. Kojarzy się z brakiem postępu, czymś niemodnym. Paradoksalnie to socjaldemokraci przed wieloma laty zdefiniowali CDU jak partię konserwatywną. Dlatego też trudno jest jej samej określać się mianem „konserwatywnej”. Choć z pewnością są w tej partii grupy, które zdecydowanie bardziej skłaniałyby się ku konserwatywnym wartościom.
Profil chadeków zależy od wybieranych przez nich tematów. Przykładowo w kwestiach polityki społecznej CDU jest zdecydowanie bardziej socjalna, często nawet liberalna. W polityce obronnej czy rodzinnej dominują wartości konserwatywne. W kwestiach gospodarczych zaś partia łączy w sobie wartości liberalne i konserwatywne. Ostrożnie podejmuje decyzje finansowe, jednocześnie, co charakterystyczne dla liberałów, popierając gospodarkę rynkową.
To trochę balansowanie na pograniczu różnych, nierzadko sprzecznych ze sobą ideologii. Czy partii w ogóle może to wyjść na dobre?
W zeszłym roku jednym z najbardziej gorących tematów w niemieckiej polityce była dyskusja o tzw. diagnostyce preimplantacyjnej, czyli przeprowadzaniu badań genetycznych na embrionach. Niemiecki parlament w trakcie dramatycznej wręcz debaty przegłosował liberalny projekt ustawy zezwalający na stosowanie tego typu badań w dwóch przypadkach: dużego prawdopodobieństwa choroby genetycznej oraz ryzyka obumarcia płodu lub poronienia. Posłowie zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem. To na pewno nie była decyzja zgodna z doktryną Kościoła katolickiego. Trudno jednak zredukować to rozstrzygnięcie do słowa „konserwatywny” czy „liberalny”. Nie da się mimo wszystko zaprzeczyć, że dyskusja ta poruszyła i dotknęła partię rządzącą.
Są jednak tematy, w których chadecja zdecydowanie bardziej profiluje się jako konserwatywna. Przykładem może być kwestia integracji muzułmanów.
Trzeba to otwarcie powiedzieć, integracja w społeczeństwie wielokulturowym to bardzo trudny proces. W Niemczech nadal wiele kontrowersji budzi pytanie, czy można połączyć islamski sposób myślenia, postrzegania świata z demokratycznymi wartościami. Wątpliwości wywołuje także niechęć mniejszości do integracji. Rzeczywiście – to chadeków najbardziej martwi islamizacja i związane z nią problemy. Wśród wszystkich partii to konserwatyści są w tej kwestii najbardziej sceptyczni i ostrożni. Jednak z drugiej strony, właśnie w ramach partii Merkel powstają takie inicjatywy jak Niemiecko-Tureckie Forum CDU będące platformą dialogu o polityce integracji. Partia, choć ostrożna, nie zamyka się na trudne tematy.
Czy w czasach postpolityki jest jeszcze miejsce na ideologię?
Kluczem do zrozumienia polityki jest obserwacja procesów społecznych. W latach 60-tych i 70-tych niemiecka scena polityczna była bardzo spolaryzowana. Takie było też zapotrzebowanie wyborców. W trudnych czasach Niemcy oczekują od sprawujących władzę przede wszystkim konsensusu. Jednocześnie jednak mają potrzebę tego tradycyjnego podziału na prawą i lewą stronę politycznej areny. W lewym narożniku politycznego centrum mamy dziś SPD, w prawym zaś CDU. To duże partie ludowe, które muszą reprezentować interesy różnych grup społecznych. Nie są one monochromatyczne, spójność nie leży w ich naturze. Ich członkowie zaś są przedstawicielami różnych środowisk, kultur i poglądów.
Debata o zrównaniu praw podatkowych dla związków jednopłciowych i dyskusja o diagnostyce preimplantacyjnej to tylko czubek góry lodowej. Przykłady, jak trudno pogodzić różne style życia i poglądy w ramach jednej partyjnej struktury, można wymieniać bez końca.
Nie powiedziałem, że jest to łatwe. Ale reprezentowanie szerokiego spektrum poglądów jest niewątpliwie zadaniem partii ludowych. Takie partie prędzej porównałbym do pełnego zakamarków i nie ogrodzonego ogrodu angielskiego niż francuskiego o jasnych i klarownych strukturach.
Rozmawiamy o zróżnicowaniu poglądów, środowisk, przekonań. Dla większości niemiecka chadecja ma dziś jednak twarz Angeli Merkel. To dość jednowymiarowy obraz.
CDU to Merkel, Merkel i jeszcze raz Merkel. Kanclerz jest dziś u szczytu władzy. Nikt nie stanowi dla niej konkurencji. Tej sytuacji nie zmieniły nawet ostatnie przegrane wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii czy Badenii-Wirtembergii. Na giełdzie nazwisk jej następców wymienia się minister ds. rodziny Ursulę von der Leyen czy ministra obrony Karla de Maizière’a. Jednak to melodia przyszłości.
Kanclerz jest wytrawnym politycznym graczem. Dobrze ustawia tematy, sytuując tym samym partię w politycznym centrum. W takiej polityce brak jest jednak miejsca na ideologię. Dlatego Merkel potrafi być do bólu pragmatyczna. Czasem nawet zmieniać zajmowane stanowiska. Przykłady można mnożyć, ot np. rewolucja energetyczna. Oczywiście decyzja o wyłączeniu elektrowni atomowych i stopniowym przejściu na energię odnawialną była podyktowana katastrofą nuklearną w elektrowni Fukushima w 2011 roku. Trudno jednak zaprzeczyć, że moment jej ogłoszenia zbiegł się z ważnymi, zresztą w efekcie przegranymi przez CDU, wyborami do parlamentu Badenii-Wirtembergii. Podejmując kwestię rewolucji energetycznej, Merkel jednocześnie odebrała sztandarowy temat Zielonym. A przecież to oni w walce o głosy mieszczan są dla chadecji największą konkurencją. W całym tym politycznym galimatiasie można zapomnieć, że sama Merkel była kiedyś zwolennikiem energii jądrowej.
Kanclerz potrafi być jednak pragmatyczna nie tylko wobec politycznych przeciwników. Zdymisjonowanie ministra środowiska Norberta Röttgena za przegrane wybory w Nadrenii Północnej-Westfalii wywołało oburzenie w partii. Nie był to przykład chrześcijańskiej miłości bliźniego.
Trudno jest w polityce definiować kategorię miłości bliźniego. Jeszcze trudniej odpowiedzieć na pytanie, czy ona w ogóle istnieje. Mnie także zszokowała ta decyzja. Jednak drogi kanclerz i ministra środowiska zaczęły się rozchodzić już dużo wcześniej. Wielu chadeckich polityków było decyzją Merkel zaskoczonych. Protesty wywołała ona jednak przede wszystkim w mateczniku Röttgena – Nadrenii Północnej-Westfalii.
W majowych wyborach w Nadrenii Północnej-Westfalii królowali socjaldemokraci. Porażka CDU była druzgocąca. To naturalne, że w czasach kryzysu postulaty SPD o równości i sprawiedliwości społecznej bardziej odzwierciedlają nastroje wyborców. Czy przegrana to dla Merkel zapowiedź przyszłorocznej porażki?
Kryzys finansowy oznaczał dla wielu europejskich przywódców pożegnanie z urzędem. Tak było w Hiszpanii, Włoszech, Grecji czy Portugalii. W Niemczech atmosfera jest inna. Kanclerz Merkel cieszy się nieustającym poparciem właśnie z powodu walki z kryzysem. I coraz częściej społeczeństwo będzie zdawać sobie sprawę, że niemiecki rząd radzi sobie z tym problemem dużo lepiej niż inni europejscy decydenci. Właśnie dzięki temu przekonaniu scena polityczna jest tak stabilna.
W kryzysowych momentach społeczeństwo szuka oparcia we władzy. To naturalny socjologiczny proces. Poza tym Niemcy nie są pewni, czy recepty SPD na walkę z kryzysem będą dużo lepsze niż te prezentowane przez CDU. Sondaże są nieubłagane. Przewaga chadeków nie jest duża. Jednak SPD i Zieloni także nie mają odpowiedniego poparcia, by stworzyć koalicyjną większość.
Powrócą czasy wielkiej koalicji chadeków i socjaldemokratów? Sondaże pokazują, że tego właśnie chciałaby większość Niemców.
Ostatnie dziesięciolecia to czas indywidualizacji i pluralizacji stylów życia. Te procesy utrudniają jakiekolwiek polityczne prognozy. Kiedyś wyborcza arytmetyka była dużo prostsza. Pochodziłeś z obszarów rolniczych – głosowałeś na chadeków. Mieszkałeś w Zagłębiu Ruhry i byłeś ewangelikiem – w genotypie miałeś wdrukowane głosowanie na SPD. Za czasów mojej młodości na określoną partię głosowały całe rodziny. Dziś to już przeszłość. Bardziej zróżnicowane społeczeństwo oznacza zaś więcej możliwości politycznych konstelacji.
CDU jest jednak najbardziej stabilną i największą partią na niemieckiej scenie politycznej. Sondaże pokazują, że mimo tylu lat rządzenia jest też partią najsilniejszą. Koalicja SPD i CDU/CSU jest więc możliwa. Tym bardziej, że 8 do 10 procent przewagi nad SPD właściwie uniemożliwia zbudowanie rządu bez Merkel. Ale przez rok wiele może się zmienić. Nie wykluczałbym więc sojuszu SPD, Zielonych i FDP. Może któraś z partii stworzy rząd mniejszościowy z mającymi dość spore poparcie w sondażach Piratami? Wyborcy potrafią płatać niespodzianki. Na próżno jest dziś mówić o zmiennych nastrojach. Kolejna kadencja Angeli Merkel jest więc bardzo prawdopodobna.
*Prof. Gerd Langguth – honorowy profesor nauk politycznych Uniwersytetu Reńskiego Fryderyka Wilhelma w Bonn. W latach 1976-80 poseł CDU do Bundestagu. Publicysta, autor biografii kanclerz Angeli Merkel i byłego prezydenta Niemiec Horsta Köhlera, komentator wydarzeń niemieckiej sceny politycznej.
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze