Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
252
BLOG

LACHOWICZ: Prawie jak w raju… podatkowym

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 0

Ile czasu potrzebuje państwo polskie, aby zlikwidować „lukę” w prawie podatkowym? W przypadku jednodniowych lokat bankowych, dzięki którym nie płaciło się tzw. podatku Belki, zajęło to państwu „tylko” pięć lat. Banki zaczęły wprowadzać jednodniowe lokaty na szerszą skalę już na początku 2007 roku. Likwidacja korzyści z „jednodniowych lokat antybelkowych” nastąpiła 31 marca 2012 r.

Owe „tylko” wynika z faktu, że nieskuteczne przepisy dotyczące zjawiska niedostatecznej kapitalizacji obowiązują już prawie czternaście lat!

Jakie było więc moje zaskoczenie, gdy okazało się, że w przypadku podatkowych korzyści związanych ze spółką komandytowo-akcyjną (dalej: SKA) państwo zareagowało po niecałym roku! Chronologia wydarzeń w przypadku SKA przedstawia się następująco:

- w styczniu 2012 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydaje uchwałę, dzięki której SKA stają się interesującym „produktem” dla tych wszystkich, którzy nie lubią płacić podatków;

- pod koniec sierpnia Ministerstwo Finansów przedstawia propozycje zmian w przepisach, które – jeśli zostaną uchwalone – spowodują, że istotne i występujące obecnie korzyści SKA przejdą do historii .

Jakie to korzyści i dlaczego występują one akurat w przypadku SKA?

SKA – podobnie jak np. spółka jawna lub spółka komandytowa – jest spółką osobową. Spółki te – inaczej niż spółka z ograniczoną odpowiedzialnością i spółka akcyjna – nie są osobami prawnymi. Skoro SKA nie jest osobą prawną, to nie płaci podatku dochodowego od osób prawnych (zwanego potocznie CITem). Polskie spółki osobowe w ogóle nie płacą w Polsce podatku dochodowego. Spółki te nie są w ogóle podatnikami podatków dochodowych.

Oczywiście nie jest tak, że zyski wypracowane przez spółki osobowe nie podlegają opodatkowaniu podatkami dochodowymi. Są one, jak to się ładnie mówi, transparentne dla celów podatków dochodowych. A to oznacza, że podatki dochodowe od zysków wypracowanych przez te spółki płacą ich wspólnicy. Czyli, gdy osoba fizyczna jest wspólnikiem w spółce osobowej, to od przypadającego na nią zysku zapłaci „PIT”, czyli podatek dochodowy od osób fizycznych. Podobnie, gdy wspólnikiem będzie sp. z o.o., to od „swojej” części zysku spółki osobowej zobowiązana będzie do zapłaty CIT.

Warto również wskazać, że SKA ma dwa rodzaje wspólników – komplementariusza i akcjonariusza. Komplementariusz odpowiada całym swoim majątkiem za zobowiązania SKA. Upraszczając oznacza to, że jeśli biznes prowadzony przez SKA się nie uda, to długi SKA będzie spłacać komplementariusz. Akcjonariusz wnosi zaś do SKA wkłady na akcje i oczekuje zysków od zainwestowanych środków. Jeśli biznes prowadzony przez SKA się nie powiedzie, akcjonariusze stracą wniesione wkłady. Jeśli zaś biznes „wypali”, akcjonariusze będą otrzymywać dywidendy z zysku wypracowanego przez SKA.

I to zasady opodatkowania dywidend wypłacanych przez SKA akcjonariuszom, określone w uchwale NSA, przyczyniły się do popularności SKA. Tylko w pierwszym półroczu 2012 roku założono w Polsce 557 SKA. Podczas gdy po jedenastu latach obowiązywania przepisów, dzięki którym możliwe jest zakładanie SKA, w całej Polsce działało „jedynie” 1548 SKA. Świadczy to wyraźnie o tym, że popularność SKA w 2012 roku wynikała z zauważonych korzyści podatkowych.

Jakie to korzyści? Obowiązujące przepisy oraz stanowisko NSA zaprezentowane w uchwale oznaczają, że zysk SKA przypadający na akcjonariuszy podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym dopiero w momencie wypłaty dywidendy. Jeśli SKA wypracowuje znaczne dochody, ale nie wypłaca dywidendy, brak jest podstaw do opodatkowania tych dochodów SKA, które przypadają na akcjonariuszy. Dzięki SKA możliwe stało się zatem prowadzenie działalności gospodarczej z niemalże zerową stawką podatku dochodowego. Prawie jak w raju podatkowym!

Jednak takie zasady opodatkowania zysków SKA przypadających na akcjonariuszy oznaczają znaczny wyłom względem pozostałych podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Pozostali przedsiębiorcy (lub ich wspólnicy) zobowiązani są bowiem zapłacić podatek dochodowy, gdy tylko wypracują choćby minimalny dochód.

Ta nierówność w traktowaniu przedsiębiorców oraz fakt, że brak opodatkowania SKA prowadzi do utraty wpływów budżetowych spowodowały stosunkowo błyskawiczną reakcję Ministerstwa Finansów.

Jednak brak zmian w prawie podatkowym oznaczałby coś więcej. W przypadku SKA (w odniesieniu do zysku, który przypada na akcjonariuszy) niezwykle istotne przepisy podatkowe przestają mieć znaczenie. Przepisy obu ustaw o podatkach dochodowych wskazują na katalog wydatków, których z różnych powodów nie można odliczać od przychodów. Stanowią one kategorię wydatków, których nie zalicza się do kosztów uzyskania przychodów (zob. art. 16 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz art. 23 ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Ta regulacja przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, bo zysk, jaki SKA może wypłacać dla akcjonariuszy, obliczany jest na podstawie przepisów rachunkowych a nie podatkowych. A przepisy ustawy o rachunkowości – inaczej niż przepisy podatkowe – nie zawierają katalogu wydatków nie stanowiących kosztów uzyskania przychodów. Sytuacja, w której istotna część uchwalonych przepisów podatkowych zupełnie traci rację bytu nie mogła być tolerowana.

Ministerstwo Finansów zaproponowało, aby SKA płaciła podatek dochodowy od osób prawnych. Jeśli przepisy zostaną przyjęte, SKA – mimo, że jest spółką osobową – dla celów podatkowych będzie traktowana podobnie jak spółki kapitałowe (tj. sp. z o.o. i S.A.). Pytanie, czy Ministerstwu Finansów uda się tak szybko uszczelnić system podatkowy pozostaje otwarte. Opinia przedstawiona w ramach prac rządowych np. przez Ministerstwo Gospodarki wskazuje, że likwidacja korzyści podatkowych SKA napotyka na pewien opór.

Warto również zauważyć, że w propozycji zmian przepisów podatkowych przedłożonej przez Ministerstwo Finansów, poza likwidacją korzyści z SKA przewidziane są m.in. zmiany, których celem jest uszczelnienie przepisów dotyczących niedostatecznej kapitalizacji. I na koniec. Czas, aby likwidacja luk w prawie podatkowym w przeciągu jednego roku, a nie lat czternastu, stała się standardem.

*Marcin Lachowicz - doradca podatkowy, prawnik i politolog, doktorant WPiA UW

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka