Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
526
BLOG

Przekażcie sobie znak pokoju

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 38

Aleksandra Kaniewska*

Za przekształcenie Europy z „kontynentu wojny w kontynent pokoju“ pokojową nagrodę Nobla otrzymała zmagająca się z kryzysem Unia Europejska

Jak mówił w Sopocie podczas Europejskiego Forum Nowych Idei politolog i futurolog George Friedman: „Unia Europejska się skończyła. Nie ma już duszy. Wymyślcie sobie inny projekt”. Najlepiej, według Amerykanina, żeby był to projekt militarny.

I rzeczywiście, Unia Europejska nie miała ostatnio dobrej prasy. Rozrośnięta, nieefektywna struktura biurokratyczno-opiekuńcza – tak widzą ją Brytyjczycy. Arbitralna i grająca na niemiecką nutę – tak myślą o niej Grecy i Hiszpanie. Ci pierwsi zaledwie kilka dni temu w Atenach przywitali kanclerz Niemiec Angelę Merkel nazistowskimi flagami i nienawistnymi okrzykami.

A przecież Unia Europejska to miał być idealistyczny projekt demokratyczny: solidarność krajów i narodów tuż po wojennej zawierusze, która przetoczyła się przez Europę. Choć zaczęło się dużo bardziej pragmatycznie. 9 maja 1950 roku minister spraw zagranicznych Francji Robert Schuman zaproponował połączenie zasobów węgla oraz stali należących do Francji i Niemiec. Traktat, który ustanowił Europejską Wspólnotę Węgla i Stali, podpisano niespełna rok później. A dziś wojna między Niemcami i Francją czy Polską i Niemcami jest tak nierealna jak filmy z Harrym Potterem.

Jakie zasługi ma UE w dziedzinie promocji pokoju? – dopytują sceptycy. Bo że odbiór tej nagrody nie będzie jednogłośnie pozytywny, kapituła musiała przecież wiedzieć. Z pokojową nagrodą Nobla jest bowiem trochę tak jak z nagrodą z literatury – każdy ma swojego faworyta i nigdy nie da się uszczęśliwić wszystkich. Z drugiej strony, polityczna waga obu tych Nobli jest podobna. To dlatego Winston Churchill, który o pokój i demokrację walczył nie tylko siłą, ale też i słowem, dostał w 1953 r. Nobla z literatury.

Unia przez lata była klejem spajającym rozwinięte kraje europejskie i strukturą tonującą ich postkolonialne i imperialistyczne ambicje. Później, po 1989 roku, stała się też światełkiem w tunelu dla krajów postkomunistycznych. Ich (czyli też naszym, polskim) kompasem wskazującym drogę – do demokracji, praw człowieka, społeczeństwa obywatelskiego. Czasem arbitralnie, często biurokratycznie. Ale tak właśnie wygląda konsekwentna modernizacja. Staliśmy się częścią „normalnej” Europy, do której w głębi duszy zawsze aspirowaliśmy.

Z członkostwa w UE skorzystały też Hiszpania, Grecja i Portugalia – wszystkie pokojowo przechodząc od dyktatur do demokracji. I nawet jeśli dziś nastroje są minorowe, nikt nie kwestionuje przynależności do projektu europejskiego.

Oczywiście, Unia mogła zrobić więcej. Nikt nie może zaprzeczyć, że zabrakło woli i mocy do szybkiego rozwiązania konfliktów na Bałkanach. Symbolem tej porażki na zawsze pozostanie chociażby Srebrenica.

Ale Wspólnota Europejska wciąż jest przykładem projektu pokojowego, który odniósł sukces. Z europejskich doświadczeń uczyć się powinna na przykład pogrążająca się w nacjonalistycznych animozjach Azja – Japończycy i Chińczycy, Chińczycy i Tajwańczycy; Japonia z Koreą i Filipinami. Kraje, które nie stworzyły żadnej platformy na tyle rozsądnej, żeby stała się dla nich miejscem leczenia historycznych ran, rozwiązywania sporów i debaty o przyszłości.

Może tylko sam czas przyznania pokojowej nagrody dla UE zdaje się być niewłaściwy? Może powinna otrzymać Nobla w 1973 roku, kiedy z Europą połączyły się pogniewana na kontynent Wielka Brytania i Irlandia? Albo w 2004 roku, kiedy to w praktyce zakończyła się realna Zimna Wojna i do UE dołączyło 75 milionów „nowych Europejczyków” z 10 krajów (głównie z Europy Środkowej i Wschodniej plus Cypr, Malta i Chorwacja)?

A może to kolejna nagroda z cyklu „na zachętę” i „ku pokrzepieniu serc”? Żeby unijni przywódcy, a także liderzy polityczni z poszczególnych krajów, nie zapomnieli słów Roberta Schumana, że przez następne sześćdziesiąt lat Unia wciąż „ma łączyć ludzi, a nie państwa”.

*Aleksandra Kaniewska - analityk polityczny ds. Wielkiej Brytanii w Instytucie Obywatelskim, publicystka

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (38)

Inne tematy w dziale Polityka