Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski
185
BLOG

Edukacja motorem zmian

Instytut Obywatelski Instytut Obywatelski Polityka Obserwuj notkę 0

Małgorzata Mandola*

 

Z najnowszego raportu UNESCO o stanie edukacji dowiemy się, że każdy dolar zainwestowany w naukę może przynieść od 10 do 15 dolarów zysku

16 października odbyła się uroczysta prezentacja najnowszego Światowego Raportu UNESCO o Stanie Edukacji. Jak bardzo ważna jest to publikacja świadczy fakt, że na jej podstawie budowane są programy edukacyjne w wielu krajach na świecie oraz prowadzona jest walka z bezrobociem i ubóstwem. W Polsce do tej pory nikt o raporcie nie wspomniał.

Tegoroczne wydanie jest dziesiątym, jubileuszowym raportem EFA GMR. Ale czy świat ma co świętować?

Raport przejdzie bez echa?

Po raz pierwszy od powstania EFA GMR w 2002 roku uroczystość odbyła się w głównej siedzibie UNESCO w Paryżu, a nie jak dotychczas w jego oddziale w Nowym Jorku. EFA to skrót od Education For All, a GMR od Global Monitoring Report, czyli Światowy Raport o Stanie Edukacji wspierający akcję „Edukacja dla wszystkich”. Oprócz dyrektor generalnej UNESCO Iriny Bokowej i dyrektor EFA GMR Pauline Rose głównym keynote speakerem tej konferencji był Gordon Brown w roli specjalnego wysłannika ONZ ds. Światowej Edukacji. Uroczystość prowadził wokalista zespołu Magic System z Wybrzeża Kości Słoniowej, który gra dosyć popularną już we Francji muzykę zuglu. Ale nie o muzykę się rozchodziło. Konferansjer mówiący po francusku z silnym afrykańskim akcentem czasem urozmaicał przebieg uroczystości anegdotami, jednak częściej smutnymi opowieściami o trudnej rzeczywistości dzisiejszej Afryki.

Jako pierwsza zabrała głos Irina Bokowa, zaczynając od wspomnienia tragicznej historii Malali postrzelonej w głowę przez Talibów. Historia, która od razu obiegła cały świat sprawiła, że dziewczynka stała się już ikoną w walce o prawa kobiet do edukacji. Z przemówienia Dyrektor Generalnej UNESCO dowiedzieliśmy się, że w świecie arabskim aż 28 milionów młodych ludzi nie ma w ogóle dostępu do edukacji, a najbardziej marginalizowaną grupą są młode kobiety pochodzące z biednych rodzin.

Pauline Rose również zwróciła uwagę na kwestie różnic płci, ale i na główny problem ubóstwa – analfabetyzm dorosłych. Co zatem jest ważniejsze – tworzenie nowych miejsc pracy czy uczenie podstawowych umiejętności takich jak pisanie i liczenie? Jest to czysto retoryczne pytanie zważywszy na następujące dane: 61 milionów dzieci na świecie nie chodzi do szkoły, 15 milionów spośród nich pracuje, a 25 tysięcy nieletnich dziewczynek wychodzi za mąż… każdego dnia.

Dyrektor tegorocznego Światowego Raportu o Stanie Edukacji zachęcała sektor prywatny do zaangażowania w rozwój edukacji i podnoszenia kwalifikacji. Odpowiadając sama sobie na zadane wcześniej pytanie oświadczyła, że to jednak edukacja jest najważniejsza, i to edukacja na jak najwyższym poziomie dzięki podnoszeniu kwalifikacji nauczycieli oraz zaopatrywaniu szkół w materiały do nauki.

Malala jako ikona

Gordon Brown z dostojnością i elokwencją zawodowego polityka (który jako jedyny z mówiących nie czytał z kartki, czym naprawdę się wyróżnił) oświadczył wszystkim, że dzień ukazania się dziesiątego Światowego Raportu o Stanie Edukacji jest bardzo ważnym dniem dla edukacji na świecie. Zostały bowiem tylko trzy lata do wyznaczonej daty osiągnięcia Celów Milenijnych i jest to ostateczny moment, by zadać sobie pytanie, „czy nam się to uda?” Dla lepszego zrozumienia obaw Gordona Browna, chciałabym przypomnieć, czym są Cele Milenijne.

W 2000 roku w siedzibie ONZ w Nowym Jorku zebrali się przedstawiciele ponad 170 państw, aby podpisać Milenijną Deklarację ONZ zobowiązującą te państwa do współpracy w walce z ubóstwem na świecie. Cele, które zostały uzgodnione podczas tego szczytu, znane pod nazwą Milenijnych Celów Rozwoju, mają być osiągnięte do 2015 roku. 22 spośród tych krajów zobowiązało się łożyć proporcjonalnie do wielkości PKB kwoty na ich realizację. Cele to: (1) zlikwidowanie skrajnego ubóstwa i głodu poprzez podniesienie zarobków połowy liczby ludzi zarabiających mniej niż dolara dziennie; (2) zapewnienie powszechnego nauczania na poziomie podstawowym. Dalej: (3) wspieranie równouprawnienia kobiet i mężczyzn oraz wzmocnienie pozycji kobiet – kobieta jest jednostką szczególnie ważną w polityce ONZ, gdyż zdrowa i wyedukowana ma także zdrowsze dzieci i lepiej dba o rodzinę, co z kolei istotnie wpływa na rozwój ekonomiczny ubogich krajów oraz przekłada się na trzy kolejne cele. Są to: zmniejszenie (4) umieralności dzieci; (5) poprawa stanu zdrowia kobiet ciężarnych i warunków, w jakich odbywają się porody; (6) zwalczanie AIDS, malarii i innych chorób. Dwa ostatnie to: (7) zapewnienie stanu równowagi ekologicznej środowiska oraz (8) rozwijanie i wzmacnianie światowego partnerstwa w ramach rozwoju, ze szczególnym uwzględnieniem pomocy dla małych państw i państw wyspiarskich oraz zasad uczciwego handlu i zrównoważonego rozwoju.

Wróćmy do Gordona Browna i raportu, który ukazał fakt, że świat jak dotychczas nie dokonał oszałamiających postępów w powszechnej edukacji. Każdy kraj do kwietnia 2013 r. ma zalecone złożenie raportu ze szczegółowym wskazaniem na to, co stoi na przeszkodzie w powszechnej edukacji. Gordon Brown nie omieszkał wspomnieć również o Malali i o tym, że dziewczynka obecnie przebywa w szpitalu w jego kraju, gdzie jest cały czas pod opieką najlepszych lekarzy. Jak już wcześniej wspomniałam, afgańska nastolatka stała się symbolem w walce o powszechny dostęp do edukacji, do tego stopnia, że niedługo pojawią się T-shirty na całym świecie z napisem „I am Malala” mające na celu promowanie powszechnej edukacji. Pisząc to bynajmniej nie chcę wywoływać drwin. Autorom pomysłu chodzi o wzbudzenie świadomości problemu. UNESCO nie jest organizacją, która rozdaje pieniądze biednym krajom z własnej kieszeni. Akcje, które prowadzi, są finansowane przez 22 kraje, które zobowiązały się wpłacać wcześniej ustalone kwoty oraz przez milionerów-filantropów. Sala konferencyjna UNESCO przy placu Fontenoy 7 w Paryżu była zatem wypełniona ambasadorami, ministrami i milionerami właśnie.

Różnice występujące w poszczególnych regionach świata w dostępie do nauczania oraz dyskryminacja są bardzo silne. Połowa z 61 milionów dzieci nie chodzących do szkoły mieszka w Afryce subsaharyjskiej, co zauważyła George Pau-Langevin z ministerstwa edukacji Francji. Jest to zarazem region najbardziej potrzebujący pomocy. Podczas gdy we Francji, jak i w wielu innych krajach powszechny dostęp do nauczania wysokiej jakości jest czymś powszechnym, w tamtym regionie świata dziewczynki w wieku nawet 10 lat wychodzą za mąż, mają dzieci jeszcze jako nastolatki, a kiedy udaje im się uciec z kraju pierwsza rzecz, o jaką proszą, to możliwość uczenia się. Do akcji „Edukacja dla Wszystkich” zostanie dodany zatem jeszcze jeden aspekt – druga szansa dla tych, którzy jako dzieci nigdy nie mieli dostępu do edukacji lub nie mogli zakończyć nauczania podstawowego.

Obecnie jest to problem 200 milionów młodych ludzi. Tymczasem droga do osiągnięcia wyznaczonych Celów Milenijnych jest wciąż długa. Wszystko, co do tej pory zrobiono na świecie od 2002 roku nieznacznie tylko podniosło statystykę edukacji, a w niektórych krajach obserwuje się stagnację, a nawet recesję. Warunkiem postępu jest przede wszystkim darmowa publiczna edukacja gwarantowana przez rządy państw. A przecież są i takie kraje, w których szkoły państwowe po prostu nie istnieją. Kosztami nauczania dzieci nie mogą być tylko i wyłącznie obarczani ich rodzice. Edukacja nie może być luksusem, na który mogą pozwolić sobie tylko bogaci – edukacja to wszak jedno z podstawowych praw człowieka.

Baza danych

Czego jeszcze dowiemy się z raportu? Otóż aż 200 milionów młodych ludzi na świecie w wieku od 15 do 24 lat nie ukończyło szkoły podstawowej. Z 775 miliona dorosłych analfabetów aż dwie trzecie to kobiety. Nepal i Niger przeznaczają mniej niż 0,1 proc. PNB na nauczanie wczesnoszkolne i przedszkolne, a Madagaskar i Senegal nawet mniej niż 0,02 proc. Ogólnie na szkolnictwo najmniej przeznacza Republika Środkowej Afryki, bo 1,2 proc. PNB, przy czym inne kraje, jak na przykład Ukraina: 6 proc., Litwa: niecałe 6 proc., a Białoruś ledwie ponad 4 proc.

Choć udaje się zmniejszać stopniowo śmiertelność dzieci, i to dzięki coraz lepszej edukacji matek, w 2010 roku naliczono 171 milionów dzieci poniżej 5 roku życia z opóźnieniem rozwoju – najwięcej z nich pochodzi z rodzin ubogich i mieszkających z dala od miast. W strefach wiejskich Chin, Peru oraz Zjednoczonej Republiki Tanzanii powszechne nauczanie nie daje żadnych korzyści, gdyż klasy są przeludnione, a nauczyciele niedostatecznie wykwalifikowani. Brakuje też materiałów szkolnych.

W wielu krajach, jak na przykład w Kolumbii, dzieci z terenów wiejskich mają do czterech razy trudniejszy dostęp do edukacji niż te z terenów miejskich. Jest to często spotęgowane ubóstwem i różnicą płci. Trzy czwarte nastolatków nie uczących się mieszka w południowej i zachodniej Azji oraz w Afryce subsaharyjskiej. Największą przeszkodą w dostępie do edukacji jest głód, niedożywienie i choroby. Ankiety przeprowadzone w 119 krajach pokazują, że tylko 24 proc. młodych kobiet i 36 proc. młodych mężczyzn wie, jak można uchronić się przed wirusem HIV oraz potrafi odrzucić stereotypy na ten temat.

Oprócz dużej ilości tego typu danych statystycznych możemy też znaleźć pewne enigmatyczne szacunki, jak na przykład stwierdzenie, że każdy dolar zainwestowany w edukację może przynieść od 10 do 15 dolarów zysku ze wzrostu gospodarczego. Jako przykład kraju, który w ciągu trzydziestu lat podniósł się z ubóstwa, podana jest Republika Korei, gdzie nauczanie idzie w parze z zapotrzebowaniem rynku pracy.

Nie wszystkie kraje mogą sobie pozwolić na oferowanie stypendiów uczniom, jak robi to Francja. Kraj ten przeznacza cztery razy więcej pieniędzy na stypendia niż na bezpośrednie wspieranie szkolnictwa wyższego i szkoleń zawodowych. Dlatego gdzie indziej zachęca się sektor prywatny do inwestowania w szkolnictwo i szkolenia zawodowe. Firmy zyskują dzięki temu na wykwalifikowanej sile roboczej. Nowoczesne rozwiązania są szeroko wspierane przez prywatne fundacje: Master Card Foundation, Foundation William and Flora Hewlett czy Foundation Ford. Dzięki połączeniu pracy z nauką wiele zyskały gospodarki Szwajcarii i Niemiec przez zatrudnianie młodych uczniów-stażystów. Program budowania współpracy między szkołami, a środowiskiem zawodowym jest zalecany przez EFA GMR jako jedno z rozwiązań problemu bezrobotnej młodzieży. Z drugiej strony kierowanie uczniów, którzy mają złe wyniki w nauce w stronę nauczania technicznego i zawodowego stwarza ryzyko podziału społecznego i dewaluacji takiej młodzieży w oczach pracodawców.

Młodzi na rynku pracy

Raport stawia na edukację wysokiej jakości i kompetencje. W całej Unii Europejskiej 14 proc. młodzieży kończy naukę jedynie na poziomie szkół ponadpodstawowych. W Hiszpanii jest to nawet co trzeci nastolatek. Sytuacja ta niepokoi, zważywszy, że kraj ten jest dotknięty głębokim kryzysem ekonomicznym i 51 proc. bezrobociem wśród młodzieży.

Młodzież nigdy nie była tak liczna jak dziś. W roku 2010 na świecie było miliard młodych ludzi w wieku od 15 do 24 lat. Co ósmy z nich jest bezrobotny, więc często trudnią się dorywczymi i mało płatnymi zajęciami, nie korzystając z podstawowych świadczeń, na przykład z ubezpieczenia społecznego. Międzynarodowa Organizacja Pracy (ILO) szacuje, że na świecie pracą na czarno trudni się ok 1,53 miliarda ludzi.

Przepaść w ilości uczniów zamożnych i ubogich wzrasta wraz z wiekiem. Najbardziej jest to widoczne w Wietnamie i Kolumbii. W Rwandzie natomiast wprowadzenie w 2009 roku dziewięcioletniego nauczania podstawowego oraz zniesienie opłat za szkoły średnie podniosło w ciągu roku liczbę uczniów o 25 procent.

Istnieje spora liczba fundacji i programów rządowych wspierających biedne wiejskie rodziny poprzez udzielanie im mikrokredytów. Najbardziej skuteczne to BRAC w Bangladeszu i Camfed działające w Afryce. BRAC dostarcza wiejskim rodzinom kapitał różnego typu. Może być to na przykład krowa, która nie tylko wyżywi rodzinę, ale nawet pozwoli jej uzyskać pewien zarobek.

Wraz z kapitałem rodziny otrzymują darmowe szkolenie na temat, jak zwiększyć dochody z inwestycji. Efektem jest nawet trzykrotne zwiększenie dochodów na każdego członka rodziny. Z kolei Camfed zapewnia – oprócz mikrokredytu – merytoryczną opiekę nad inwestycjami, dzięki czemu 90 proc. przedsięwzięć zainicjowanych przez tamtejsze kobiety zaczęło przynosić zyski.

Przeszkody w edukacji

W Wielkiej Brytanii tylko 32 proc. czarnoskórej młodzieży oraz młodzieży pochodzącej z rożnych grup etnicznych zostaje zakwalifikowana na staże wobec 44 proc. młodzieży białej. Kobiety mają jeszcze mniejsze szanse, a jeśli uda im się znaleźć staż, zarabiają o 21 proc. mniej niż mężczyźni. 11 proc. Romów w Polsce jest całkowitymi analfabetami, a w Grecji dotyczy to aż 35 proc.

Warto też zwrócić uwagę na przepaść wśród środowisk miejskich. W Nowym Jorku co piąty nastolatek w wieku od 17 do 24 lat nie uczy się ani nie pracuje. Proponuje im się zatem płatne staże w rożnego typu firmach, szkolenia i pomoc w orientacji zawodowej. Programy te szczególnie są skierowane do młodzieży z tzw. „trudnych dzielnic”.

Aktualna populacja młodzieży miejskiej nigdy wcześniej nie była tak liczebna i stale wzrasta. W Afryce subsaharyjskiej dwie trzecie z niej mieszka w slumsach. W miejskich slumsach Kenii dzieci nie chodzą do szkoły z prostego powodu – nie ma tam ani jednej szkoły. A przecież jeśli młodzież ta zostanie lepiej wyedukowana niż poprzednie pokolenia, stanie się motorem zmian społeczno-politycznych oraz wzrostu gospodarczego.

Idzie nowe

75 milionów młodych ludzi na świecie nie ma pracy. Przez Europę przetoczyła się już swoista rewolucja w rodzaju hiszpańskich indignados. Na Czarnym Lądzie szykuje się rewolucja o nieoszacowanych rozmiarach i intensywności, nieporównywalna do Arabskiej Wiosny Ludów. Rewolucja ta będzie protestem wykształconej afrykańskiej młodzieży nie mającej szans na lepsze życie.

Choć młodzi z poszczególnych krajów Afryki borykają się z diametralnie różną rzeczywistością – mniej lub bardziej gorzką – ich żądania i rozgoryczenie spowodowane brakiem pracy i niestabilną sytuacją życiową są przecież tak samo silne i prawomocne.

Raport do pobrania

Więcej informacji o EFA GMR i podobnych zagadnieniach

*Małgorzata Mandola – językoznawczyni, pisze doktorat na Université Rennes 2 oraz na Uniwersytecie Warszawskim. Członkini grupy badawczej LDILE. Interesuje się językiem polityki. Mieszka we Francji i w Polsce.

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

Zajmuje nas: społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka. Nasze motto to "Myślimy by działać, działamy by zmieniać".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka