Małgorzata Mandola*
Upadek muru berlińskiego otworzył drzwi krajom Europy Środkowej do zachodniej Europy. Zaraz potem Francja porzuciła Europę Wschodnią na korzyść Niemiec
François Hollande odwiedzi Polskę 16 listopada. Jego przyjazd jest odpowiedzią na zaproszenie Bronisława Komorowskiego. Hollande wygłosi przemówienie przed izbami polskiego parlamentu, a następnie spotka się z marszałek Sejmu Ewą Kopacz i marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem oraz z premierem Donaldem Tuskiem. Wystąpi także przed przedstawicielami firm francuskich i polskich oraz odwiedzi obywateli swego kraju przebywających w Polsce.
W tym tygodniu grafik Françoisa Hollande’a jest bardzo napięty. Dopiero co we wtorek, 13 listopada, przemawiał do narodu na zwołanej ku temu specjalnej konferencji prasowej w Pałacu Elizejskim. Dokonał bilansu sześciomiesięcznej władzy i poruszył najbardziej drażliwe i ważne problemy trapiące dzisiejszą Francję. Relacje z Niemcami i decyzyjną rolę Francji i Niemiec w Europie prezydent skwitował jako jego i pani kanclerz odpowiedzialność w prowadzeniu Europy do przodu: „to, co się liczy, to nie to, co inni mówią, ale co my mówimy”.
Prezydent był pytany nie tylko o sprawy europejskie, ale również międzynarodowe, takie jak stosunki z Algierią i konflikt w Syrii. Francja uznała bowiem Narodową Koalicję w Syrii jako jedyne pełnoprawne przedstawicielstwo obywateli tego kraju oraz jego przyszły demokratyczny rząd, zdolny zakończyć reżim Baszara el-Assada.
Hollande poruszył też tematy wewnętrzne kraju, jak terroryzm oraz obecny kryzys i rosnące bezrobocie potwierdzając, że nie będzie wahał się w kontynuowaniu obranej sześć miesięcy temu drogi. Mówił również o legalizacji wydobycia gazu łupkowego, a nawet wypowiedział się na na temat małżeństw homoseksualnych oraz prawie do głosowania przez cudzoziemców – jednej z jego obietnic przedwyborczych.
Jakie cele przyświecają wizycie prezydenta Francji w Polsce?
Rozmowa z Bronisławem Komorowskim będzie toczyć się najprawdopodobniej wokół unijnego budżetu na lata 2014-20. Polski prezydent chce wykorzystać tę okazję do promocji polskiego stanowiska. Pałac Prezydencki ocenia, że Francja jest naszym potężnym sojusznikiem, jeśli chodzi o finansowanie rolnictwa oraz polityki spójności. Pozostawienie funduszu spójności na obecnym poziomie to główny postulat negocjacyjny Polski w batalii o unijne pieniądze. Odnosząc się do wizyty Hollande’a, źródła w Pałacu Prezydenckim oceniają, że w jej trakcie mogą paść ważne deklaracje i propozycje ze strony francuskiej.
Wystąpienie Françoisa Hollande’a przed zgromadzeniem posłów i senatorów, według marszałek Sejmu Ewy Kopacz, dotyczyć również będzie budżetu UE, a raczej stanowić może sygnał, jakie stanowisko zajmie Francja w negocjacjach budżetowych. „Myślę, że to jest duża rzecz dla prezydenta Francji wystąpić przed polskim parlamentem, ale dla nas to też będzie dzień wyjątkowy” – powiedziała marszałek Sejmu i przypomniała, że poprzedni prezydent Francji Nicolas Sarkozy „też miał wystąpienie w naszym parlamencie”.
Kolejny punkt wizyty to wspólnie zorganizowane przez Ministerstwo Gospodarki, Ambasadę Republiki Francuskiej w Polsce i Francuską Izbę Handlowo-Przemysłową francusko-polskie Forum Gospodarczego w Centrum Nauki Kopernik. Poruszone zostaną najważniejsze kwestie gospodarcze leżące w zainteresowaniu zarówno Francji, jak i Polski.
Z prezydentem Francji do Warszawy przyjeżdżają m.in. prezesi EDF (energetyka), Arevy (sektor nuklearny), MBDA i DCNS (systemy uzbrojenia), Veolii i Saur (usługi związane z zaopatrzeniem w wodę), Alstom (transport, infrastruktura). Jean-Marc Fenet, radca ekonomiczny w Ambasadzie Francuskiej w Warszawie powiedział, że „wizyta ma znaczenie polityczne i gospodarcze, ale dziś w centrum uwagi w Europie są kwestie ekonomiczne. Perspektywy wzrostu gospodarczego w większości krajów na zachodzie Europy są słabsze niż w „nowych” krajach UE jak Polska”.
Prezes Francuskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce Maciej Witucki stwierdził natomiast, iż inicjatywa zorganizowania forum wyszła ze strony francuskiej dodając, że to „bardzo dobry znak, oznacza przejście francuskiego biznesu do kolejnego etapu zainteresowania Polską” (cytaty za: Money.pl).
Forum skupi się na sektorach perspektywicznych, które są niezwykle istotne z punktu widzenia wymiany handlowej i inwestycji zagranicznych dla przedsiębiorstw francuskich i polskich, przemyśle, zaawansowanych technologiach, sektorze energetycznym, infrastrukturze, sektorze obronnym, usługach informatycznych, usługach dla samorządów lokalnych etc. Obie strony – Francja i Polska, spodziewają się zacieśnienia współpracy gospodarczej. W ocenie społecznego doradcy prezydenta RP Krzysztofa Króla, potrzebne jest przyspieszenie i pogłębienie współpracy polsko-francuskiej. „Cieszymy się, że po okresie, kiedy te stosunki nie były takie bliskie, wracamy do bardzo ciepłej współpracy. (…) Szczególnie ważne będą dla nas kwestie energetyczne, zwłaszcza z powodu przyjętego przez Francję sposobu zapewnienia sobie energetycznej niezależności”.
Portal Money.pl podaje, że „skumulowane francuskie inwestycje w Polsce na koniec zeszłego roku szacowano na 17-17,5 mld euro. Skupione są w czterech głównych dziedzinach – nowe technologie produkcyjne, telekomunikacja, energetyka i wielkie sieci handlowe. Francuzi inwestują również w budownictwie, rolnictwie, hotelarstwie, usługach komunalnych, mediach, finansach i ubezpieczeniach. Jak podkreśla Francuska Izba Przemysłowo-Handlowa, firmy z Francji stworzyły ok. 170 tys. miejsc pracy, a ponad połowa ich produkcji trafia na eksport”.
W podróży Hollande’owi towarzyszyć będzie Jean-Pierre Leleux – senator i mer miasta Grasse. Parlament Grasse został bowiem zaproszony do złożenia wizyty w Polsce, gdyż przewodniczy w Senacie grupie partnerskiej Francja-Polska.
Nie jest to pierwszy krok, jaki Francja wykonuje w stronę Polski. 26-go lipca br. francuski minister spraw zagranicznych Laurent Fabius spotkał się w Warszawie z Bronisławem Komorowskim oraz swoim polskim odpowiednikiem Radosławem Sikorskim. Wizyta miała na celu pogłębienie relacji, ze względu na istniejącą przyjaźń francusko-polską. Obaj ministrowie rozmawiali o współpracy polsko-francuskiej w dziedzinie energii oraz roli Trójkąta Weimarskiego. Poruszono też sprawy NATO, konfliktu w Syrii oraz negocjacje nad perspektywami finansowymi, wzrostem gospodarczym i miejscami pracy w obrębie Unii Europejskiej. Francuski minister spraw zagranicznych został również zaproszony na coroczną konferencję polskich ambasadorów, na której wygłosił przemówienie o perspektywach i przyszłości polityki obronnej Europy.
Sam François Hollande odwiedził już Polskę w marcu br. podczas kampanii wyborczej, jeszcze jako kandydat socjalistów na urząd prezydenta Francji. Spotkał się wtedy m.in. z Bronisławem Komorowskim. Obaj politycy rozmawiali wówczas o stosunkach polsko-francuskich, problemach integracji europejskiej oraz współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Sam Hollande mówił, że przedstawił Komorowskiemu swe stanowisko dotyczące najważniejszych spraw europejskich. Wyraził opinię, że Polska to kraj, „który ma do odegrania rolę w Europie”. Prof. Roman Kuźniar, doradca polityczny prezydenta, ocenił owo spotkanie jako „dobre dla Polski i dla Europy” oraz stwierdził, że „Francja może być teraz bardziej otwarta na potrzeby innych narodów i państw” niż za rządów Nicolasa Sarkozy’ego.
Skąd nagle takie ożywienie w kontaktach polsko-francuskich?
Jak możemy przeczytać w dzienniku „Le Monde” z 14 listopada, wizyta francuskiego prezydenta w Polsce będzie przede wszystkim służyła nawiązaniu zerwanych więzi i nadrobieniu dwudziestu trzech lat milczenia czy ochłodzenia współpracy na polu ekonomicznym i politycznym. A przecież nie zawsze tak było. Jeszcze w 1980 roku z Placu Concorde w Paryżu wyjeżdżały ciężarówki z darami i prowiantem w stronę Polski. Cała Francja była mocno przejęta stanem wojennym wprowadzonym przez generała Jaruzelskiego i późniejszymi walkami Solidarności z ustrojem totalitarnym. Każdy dorosły Francuz zna słowo Solidarność i nazwisko Lecha Wałęsy.
Upadek muru berlińskiego otworzył drzwi krajom Europy Środkowej do zachodniej Europy. Jednak ochłodzenie kontaktów polsko-francuskich zapoczątkowała krótkowzroczność Francji. Ówczesny prezydent François Mitterrand zapowiadał, że miną dziesiątki lat, zanim kraje te dołączą do Wspólnoty Europejskiej. A dołączyły już w 2004 roku. Choć Francja wspierała ten historyczny proces poszerzenia UE, to kiedy przyszło negocjować warunki wstąpienia do Wspólnoty, nie czekała na nie z otwartymi ramionami.
Z kolei prezydent Jacques Chirac niezbyt dyplomatycznie nazwał te państwa „małymi”. Kiedy w 2003 roku Europa Środkowa wsparła USA w wojnie z Irakiem, Chirac ostro skrytykował to posunięcie stwierdzeniem, że państwa te „właśnie straciły świetną okazję, by siedzieć cicho”. Dla Paryża, pomiędzy Berlinem a Moskwą, nie było zatem żadnych niezależnych aktorów politycznych. Proamerykańska polityka Polski bardzo bolała Paryż; również zakup amerykańskich F16, a nie francuskich Mirage w 2002 roku, nie przeszedł nad Sekwaną bez echa. Wszystko się zmieniło za rządów Baracka Obamy i jego decyzji o podtrzymaniu obowiązku wiz dla Polaków.
Polacy zaczęli patrzeć realistycznie na świat i nie szukają już opiekuna w żadnym z partnerów, ale dbają o własne interesy. Warszawa jest odbierana jako jedna z bardziej proeuropejskich stolic w obecnych czasach; fakt ten długo ignorowały francuskie elity polityczne, nie mogąc skutecznie zaradzić dziecinnej fobii wobec „polskiego hydraulika”. Hydraulika, który stał się symbolem obcokrajowca rzekomo zabierającego miejsca pracy we Francji.
Brak ścisłej współpracy między tymi dwoma krajami nie wychodzi żadnemu z nich na dobre. Tym bardziej, że mają przecież wspólne interesy i punkty widzenia: wspólna polityka obrony, polityka rolna w UE oraz energetyka jądrowa.
Niestety Francja porzuciła Europę Wschodnią na korzyść Niemiec. Strefy wpływów w Europie zostały podzielone między Berlin a Paryż, stąd słabe zainteresowanie Francji partnerami na wschodzie (oprócz Rosji, z którą silnie współpracuje).
To, czego obawiał się François Mitterrand, czyli przeniesienia środka ciężkości Europy na wschód, właśnie się ziściło. Ale nie z powodów geopolitycznych. Dziś obserwujemy zainteresowanie Francji Polską nie tylko dlatego, że nasz kraj notował w czasie kryzysu największy wzrost gospodarczy w Europie, ale również dlatego, że francuska gospodarka jest niezwykle osłabiona.
*Małgorzata Mandola – językoznawczyni, pisze doktorat na Université Rennes 2 oraz na Uniwersytecie Warszawskim. Członkini grupy badawczej LDILE. Interesuje się językiem polityki. Mieszka we Francji i w Polsce.
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze