Jamie Bartlett*
To nie kryzys ekonomiczny pomógł skrajnej prawicy. Siłę nadaje jej wyraźny kryzys kultury i tożsamości w Europie
Wszystkie dzisiejsze ruchy polityczne odbiegają od swoich ideologicznych początków. Oczywiście, skrajni nacjonaliści nadal skupiają się na obronie granic, zmniejszeniu imigracji i podtrzymywaniu narodowej kultury i tożsamości. Największa zmiana polega jednak na przejściu od kwestii rasy do wartości.
Można powiedzieć, że nacjonalizm w szerokim rozumieniu tego słowa nie jest już tak ważny dla partii centroprawicowych, tak jak internacjonalizm nie jest istotny dla partii centrolewicowych. Zresztą, wiele dzisiejszych partii prawicowych głosi szacunek wobec tradycyjnie lewicowych wartości: szacunku wobec praw kobiet i mniejszości seksualnych czy dokonań oświecenia. Niektóre z nich są szczere w swoich deklaracjach, ale sporo z nich traktuje wartości demokratyczne instrumentalnie.
Partie polityczne muszą się zmieniać, tak jak zmieniają się demografia i poglądy obywateli. Wiara w biologiczną wyższość białych odeszła na szczęście w niepamięć. W Europie jesteśmy bardziej liberalni w stosunku do osób o innym kolorze skóry, a znacząca ilość rasistowskich ideologii i praktyk została po prostu prawnie zakazana. Społeczeństwa europejskie otworzyły się na inność. Jednak ten sam napływ imigrantów z ostatnich kilku dekad, który to sprawił, spowodował też wiele napięć na tle ekonomiczno-społecznym.
I tak w różnych krajach istnieją całe dzielnice zamieszkane wyłącznie przez mniejszości etniczne. Większość ludzi z klasy średniej nie zyskała nic ani na zwiększonej imigracji, ani na globalizacji. Do tego dochodzą głośne ataki terrorystyczne przeprowadzane przez ekstremistyczne grupy działające w całej Europie. Wszystko to tworzy wrażenie, że tożsamość europejska jest zagrożona. I na tym opiera się dzisiejszy populizm i radykalizm prawicowy: nie na rasizmie, tylko na obronie „europejskich wartości”. Bo to nie kryzys ekonomiczny pomógł skrajnej prawicy. Siłę nadaje jej wyraźny kryzys kultury i tożsamości w Europie.
Ekstremiści, czy są to przywódcy organizacji, czy szeregowi członkowie, rzadko znają się na gospodarce. Równocześnie na kryzysie zdaje się zyskiwać skrajna lewica. Sądzę, że mogą się tworzyć koalicje skrajnej prawicy i skrajnej lewicy, które połączą ich antyeuropejskie poglądy. Może to utrudnić dojście do kompromisu w łonie Unii Europejskiej.
To, jaki wpływ na sferę publiczną mają partie radykalne, widać dobrze na przykładzie Wielkiej Brytanii. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) wygrała w ostatnim czasie wybory uzupełniające i nie wiemy, na ile było to wynikiem rzeczywistego poparcia, a na ile niechęci wyborców wobec partii głównego nurtu. Teraz politycy i opinia publiczna czekają na wybory parlamentarne w 2015 r. Partia Konserwatywna już boi się, że UKIP zdobędzie wystarczającą liczbę głosów, by zagrozić jej zwycięstwu. Jest też możliwe, że torysi sami zaproponują referendum w sprawie wyjścia z UE, byle tylko powstrzymać ewentualny i znaczący sukces członków UKIP. Dziś nie da się przewidzieć, jaki byłby wynik takiego głosowania.
Do zdobywania poparcia dzisiejszy ekstremizm wykorzystuje nowoczesne technologie i media społecznościowe. Są one pomocne w organizowaniu się w szybki, bezpośredni sposób, co nie było możliwe jeszcze dziesięć lat temu. Facebook, Twitter czy maile to sposób na kontaktowanie się z ludźmi o podobnych poglądach i bycie na bieżąco z ostatnimi wydarzeniami. To także coraz ważniejsze źródło informacji, które tylko jeszcze bardziej radykalizuje opinie.
Spada zaufanie do mediów głównego nurtu i ludzie szukają innych źródeł informacji – często na stronach, które tylko potwierdzają ich wcześniejsze poglądy. I właśnie zjawisko personalizacji wiadomości politycznych jest mocno niepokojące.
tł. Grażyna Grochocka
*Jamie Bartlett – dyrektor Programu dot. Przemocy i Ekstremizmu oraz Centrum Analiz Mediów Społecznościowych w brytyjskim think tanku Demos. Zajmuje się ruchami ekstremistycznymi i terrorystycznymi oraz ich obecnością w internecie.
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (8)