29 grudnia
W Los Angeles Times artykułRamina Mostaghima o reakcji deputowanych parlamentu irańskiego na uchwałę Kongresu USA o drastycznym zaostrzeniu sankcji wobec Iranu, jeśli ten nie wprowadzi w życie porozumień z Genewy. Przypomnijmy, że bardzo tego dokumentu nie chciał Barrack Obama i jego administracja a John Kerry nalegał na senatorów, żeby nie psuli mu delikatnych rozmów z Teheranem. Nic to nie dało, więc w odwecie irańscy deputowani wystosowali uchwałę o zobowiązaniu irańskiej agencji atomowej do wzbogacania uranu do poziomu 60% (90% daje możliwość atomówki).
Wydaje się, że taka reakcja parlamentarzystów pasuje rządowi, a wręcz mogła być przez niego inspirowana. W ciągu tygodnia liczba podpisów pod uchwałą wzrosła ze 100 do 200 (2/3 parlamentarzystów – Madżles ma 290 reprezentantów), a główny negocjator nuklearny Iranu Abbas Araqchi podgrzał atmosferę i ostrzegł, że Iran będzie wstrzymywał współpracę z wstępnego porozumienia nuklearnego, jeśli Kongres przyjmie kontrowersyjny dokument.
Oprócz negocjacji trwa więc po obu stronach wyścig na wzajemne straszenie. No tak, ale nikt nie mówił, że to historyczne porozumienie przyjdzie łatwo.




Komentarze
Pokaż komentarze