Nie przepadam za komuchami, ale słuchając Oleksego, który w prywatnej (nagrywanej z ukrycia) rozmowie z Gudzowatym dzielił się spostrzeżeniami wobec Rolexandra Kwaśniewskiego i jego kałmuckiej urody małżonki Jolanty, odniosłem wrażenie, że „Olin” wcale nie fantazjuje.
Szczerze powiedziawszy, oboje pasują do charakterystyki Oleksego. Bo i szemrane kontakty Rolexandra z ukraińskimi oligarchami i ta jego fundacja „Amicus Homosovieticus”, i osławione aferami persony z otoczenia Jolanty – fundacja „Bez barier (moralnych)”. I te arystokratyczne ciągoty komunistycznych aparatczyków – bal debiutantek córeczki Oli, potem jej magnackie wesele po ślubie z synem „króla maślanki”…
I teraz czytam o sprzedaży „butów” z Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Kupiec chce dać tylko 310 zł zamiast 350 zł. Za mało daje, Kwaśniewska nie sprzeda, jest wszak osobą oszczędną i nie wyzbędzie się ulubionych butów za tak śmieszną cenę. Gdyby jednak gość zdecydował się dołożyć te 40 zł...
Mamy więc, jako Polska, zadanie - nie dopuścić do tego, żeby Rolexander wraz z Jolantą którejś ciemnej nocy, wzorem Bagsika i Gąsiorowskiego, prysnął z walizką dolarów do swoich, do Izraela. (Oleksy, we wspomnianej rozmowie z Gudzowatym stwierdził, że Żydzi mają Kwaśniewskiego za swego, a wiadomo, że Żydzi swoich nie wydają).


Komentarze
Pokaż komentarze (5)