**TRAGEDIA GRECKA
"UPADEK ASTROFIZYKA Z TORONTO"**
Osoby dramatu:
Profesor z Toronto, astrofizyk, przez 15 lat obrońca narracji MAK
Goniec
Chór Uczonych
Duch Prawdy
Narrator (Prologos)
PROLOGOS
NARRATOR
W mrokach północnych bibliotek, tam gdzie światłu rozumu
przeszkadza pycha wysokich umysłów,
mieszkał Profesor – niegdyś czcigodny,
dziś jednak oplątany siecią własnych pewników,
które przyjął jak niezbite dogmaty.
Przez piętnaście zim i piętnaście latarni lata
stał niewzruszenie przy narracji wielkiego MAK-u.
Aż nadszedł dzień, gdy Fatum w postaci jednego pergaminu
zapukało do jego drzwi.
EPEISODION I
Pracownia Profesora – noc
(Wpada Goniec. Profesor siedzi nad księgami, w dłoni luneta astronomiczna.)
GONIEC
Panie mój, Profesorze – wejdź, rzekłeś,
a więc wszedłem jak wiatr zimowy.
Wieści niosę gorzkie jak piołun.
Statek z Polonii już do portu zawinął.
A z nim – pergamin z pieczęcią Procuratora.
(Profesor drżącą ręką nalewa wina.)
PROFESOR
Nalej, naczyń mi kielich,
niech nektar odpędzi złe przeczucia…
Dawaj! – powiadam.
Dawaj zwój, co jak grom w chmury me uderza!

(Łamie pieczęć; zagłębia wzrok w pismo.)
PROFESOR
Co widzę – na Bogów Olimpijskich!
Czy piorun Zeusa we mnie uderzył?
Czyż Fatum igra dziś z moim imieniem?!
(uderza w stół zwojem)
CFIT padł – już go nie masz!
Nie udowodniony!
Teraz piszą, że tropić trzeba
nie winę woźnicy powietrza,
lecz Złoczyńców – jakowychś,
zewnętrzną to winą czynią!
Biada mi! Biada!
STASIMON I – CHÓR UCZONYCH
CHÓR
O Profesorze, który jak Ikar
zbyt blisko słońca oficjalnych raportów wzleciałeś!
Od skrzydeł twojej pewności odpadają pióra pychy,
a smoła argumentów topnieje.
Jak Achaj wgnieciony w ziemię pod tarczą Ajasa,
tak ty pod ciężarem nowych faktów jęczysz.
EPEISODION II
Profesor w szale
PROFESOR
Ach, któż mógł podszept taki
włożyć w dłoń Procuratora?!
Czy parweniusz jakiś –
ten śmiertelnik, co w sieciach
toczył ze mną spory?
Ten, com go miał za nikogo –
za nędzarza wiedzy,
za człeka, co nawet nie skończył
żadnej choćby szkoły ?
(Tak o nim pisałem –
by Lud brał moją stronę,)
bym ja – ja! – uchodził
za Hektora Nauki,
za tarczę logiki,
za mądrości latarnię!
A teraz?
Jak Patrokl, gdy hełm Achillowy
spadł mu z głowy w piasek i zgubę przyniósł,
tak ja – zgubiłem hełm uczonego,
zostałem bez maski - przed światem.
STASIMON II – CHÓR
CHÓR
Widzimy go –
jak żaglowiec z rozdartych żagli strzępami,
co wicher gniewu Fatum miota na skały poznania.
I pytamy:
gdzie twa duma, Profesorze?
Gdzie twe szyderstwa z maluczkich?
Gdzie pewność, co jak pancerz
okrywała twoje słowa?
EPEISODION III
Ostatni lament Profesora
PROFESOR
Och, ja gorę!
Już nikt nigdy nigdzie
nie nazwie mnie Profesorem!
Ginę – już mnie nie ma!
Wykreślcie imię me z tablic uczelni!
Niech pamięć moja w proch się rozsypie!
Pochowajcie mnie pod Laskiem,
niech cisza panuje –
jak zasiał makiem…
Tam chcę leżeć,
tam gdzie głosy sporów umilkły,
gdzie nikt nie zapyta o wykresy,
o dane, o mądrości przemądrzałe.
STASIMON III – CHÓR
CHÓR
Oto upadł.
Jak walący się kolos na glinianych stopach,
jak dąb ścięty jednym ciosem topora.
Lecz w cieniu jego upadku
kiełkuje ziarno prawdy.
Bo kto opiera swe dzieło na fałszu,
ten jak budowniczy Troi –
co mury stawia na piaskach,
nie na skale.
EXODOS
(Wstępuje Duch Prawdy. Profesor leży obok stołu, przygnieciony zwojami pergaminów.)
DUCH PRAWDY
Człowieku, nie w gniewie przyszedłem,
lecz w nauce twej przestroga:
nie buduj świątyń teorii,
jeśli fundamentem jest pycha.
PROFESOR (ostatnim tchnieniem)
Prawdo…
spóźnionaś…
lecz jedyna…
(Zamyka oczy.)
CHÓR
Stało się.
Profesor z Toronto odszedł
w cień własnych błędów.
A nad zgliszczami jego narracji
wschodzi jutrzenka –
niechaj ją ujrzą ci,
którzy przez lata w mroku błądzili.
**TRAGEDIA GRECKA
„UPADEK ASTROFIZYKA Z TORONTO”
CZĘŚĆ DRUGA: Wieści dla Polonii i Wyspa Laska**
PROLOGOS – NARRATOR
NARRATOR
Gdy w Toronto gasły lampy,
a Profesor spoczął pod Laskiem milczenia,
fala wieści – jak posępna chmara ptaków –
ruszyła ku Poloniae.
Nie niosły już pochwał,
lecz echo upadku.
I w tej godzinie, gdy Prawda zaczyna
wychodzić z głębokich jaskiń,
niektórzy uczeni drżą jak liść,
bo widzą, że Fatum nie zatrzymało się na jednym człowieku.
EPEISODION I
Poloniae – Agora Dysput
(W karczmie uczonej, przy tanim winie, siedzą trzej naukowcy. Lampy oliwne migoczą, a nad stołem wisi mapa Smoleńska, poorana czerwonymi liniami.)
NAUKOWIEC I
Czy doszły was wieści?
Profesor z Toronto – ten, który jak Atlas
dźwigał na barkach narrację MAK –
runął.
Runął jak mur Troi, gdy koń drewniany
otworzył swe trzewia.

NAUKOWIEC II
Słyszałem.
I powiadam wam:
Los jest przewrotny jak wąż morski,
co oplata żeglarza pod osłoną fal.
A myśmy mu wierzyli –
jak dzieci wierzą bajarzowi.
NAUKOWIEC III
Ach, pijmyż tanie wino,
skoro droższe nam wypłynęło
przez dziurawe bukłaki propagandy.
Pijmy i opłakujmy nasze tabele,
nasze symulacje,
nasze powielone stwierdzenia
w cieniu jego autorytetu.
NAUKOWIEC I
Bracie, nie bluźnij.
On był jak Hector –
nieugięty, odważny.
NAUKOWIEC II
A może jak Paris –
któż to wie?
Strzała Prawdy znalazła szczelinę.
NAUKOWIEC III
Nie Prawdy –
lecz Karmy.
Widziałeś może te zdjęcia?
Siedzenia bez kropli krwi…
Blachy bez kierunkowości…
Toż to węzeł gordyjski,
a Profesor z Toronto miecza nie miał –
tylko słowa.
STASIMON I – CHÓR NAUKOWCÓW
CHÓR
O Polonio, ty ziemio starych uczonych
i młodych badaczy,
przez lata wpatrzonych w autorytety,
jak żeglarze w gwiazdę północną!
Teraz gwiazda ta przygasła.
A jej blask, który oślepiał wielu,
okazał się odbiciem w zwierciadle pychy.
Pić będą dziś ci, co MAK połykali
pić będą ci, co tabelki swe układali
pod jego słowa.
A jutro – jutro obudzą się z bólem głowy
i pytaniem:
„Dokąd teraz? Którędy droga?”
EPEISODION II
Wyspa Laska – fuga ku samotności
(Nad brzegiem morza stoi dr Lasek, z małą łódką. Wiatr smaga jego płaszcz. W tle groźne, poszarpane skały – wyspa Sceptos.)

LASEK
Wszystko przepadło!
Jeśli Profesor – ten tytan kosmosu –
upadł,
jakże ja, zwyczajny śmiertelnik,
utrzymam się na falach dysputy?
Nie chcę widzieć,
nie chcę słyszeć
pytań, które ludzie mi zadają
jak włóczniami.
Na tę wyspę skalistą odpłynę –
tam, gdzie cisza jak całun,
gdzie nikt nie przegląda wykresów,
gdzie żaden uczony nie woła:
„Pokaż ślady, pokaż ścieżki,
pokaż kierunkowość zniszczeń!”
Wiosłować będę –
jak Odyseusz w stronę nieznaną,
choć nie czekają tam czarujące Kirke,
ani śpiew Syren.
Tam tylko samotność –
ale i ona lepsza niż gniew Polonii.
(Dr Lasek wsiada do łódki i odbija od brzegu.)
STASIMON II – CHÓR
CHÓR
Widzimy go –
jak małą łupinę drzewa,
którą morze Historii
miota w stronę wyspy kamiennej.
Nie ucieka przed ludźmi –
ucieka przed sobą.
Jak Ajaks, który po klęsce
schował się w namiotach,
tak on szuka cienia,
by nie patrzeć na blask Prawdy,
co zbyt krwisty dla jego oczu.
EPEISODION III
Poloniae – dalsze rozmowy przy winie
NAUKOWIEC I
Zobaczycie,
że teraz wszyscy,
którzy przez lata powtarzali jak chórek:
„100g! 100g! 100g!”
– nagle milkną...
NAUKOWIEC II
Albo powiedzą, że to nigdy nie było 100,
że zawsze mieli wątpliwości.
NAUKOWIEC III
Ha!
Oni są jak achajscy posłańcy,
co krzyczeli: „Agamemnon żyje!”,
gdy widzieli dym nad Troją,
bo bali się przyznać do błędu.
NAUKOWIEC I
A jednak –
Los rozwinął pergaminy inaczej.
I teraz każdy z nas
musi spojrzeć w te dokumenty,
jak w zwierciadła –
by zobaczyć własne oblicze.
STASIMON III – CHÓR
CHÓR
O, jak dziwny jest bieg zdarzeń,
gdy Los zawiązuje supeł
na nitce ludzkiej pychy!
Pada jeden – a drży wielu.
Jak gdyby Zeus cisnął piorun
nie w samotny dąb,
lecz w cały las,
gdzie każdy pień
mocował swe gałęzie
do tego, który runął pierwszy.
EXODOS – PRZESŁANIE
NARRATOR
Profesor z Toronto pod Laskiem spoczywa.
Dr Lasek ucieka ku skale samotności.
Uczeni z Polonii piją tanie wino
i rozprawiają o przewrotnych wyrokach Losu.
A Prawda –
Prawda jak jutrzenka
powoli wynurza się zza horyzontu,
nieśpiesznie, lecz pewnie.
Bo tragedia nie kończy się śmiercią bohaterów,
lecz narodzinami świadomości.
Koniec części drugiej.
**TRAGEDIA GRECKA
„UPADEK ASTROFIZYKA Z TORONTO”
CZĘŚĆ TRZECIA: Zmartwychwstanie Prawdy**
PROLOGOS – NARRATOR
NARRATOR
Noc długa była nad Poloniae.
Cienie przeszłych opinii
jak duchy błąkały się pod kolumnami agory.
Lecz każdy mrok –
choćby najgęstszy –
ma swój kres.
A prawda, która przez lata leżała
jak zdeptany sztandar pod zwałami raportów,
zaczęła drżeć,
jakby tchnienie bogów
wzbudziło ją ze snu.
EPEISODION I
Wyspa Laska – przesilenie
(Dr Lasek siedzi na skale, otulony wiatrem. Woda rozbija się o brzeg. Z mgły wyłania się Duch Prawdy – majestatyczny, jasny, nie groźny, lecz nieubłagany.)
LASEK
Kim jesteś…
widmo jasne, co jak zorza
rozświetlasz moje nędzne schronienie?
DUCH PRAWDY
Jestem tą,
przed którą ukryć się nie sposób.
Jestem tą,
która przychodzi po latach milczenia,
gdy fałsz już rozłożył swe skrzydła.
Nie przyszłam cię potępić,
ani zgromić.
Przyszłam, bo czas nadszedł.
LASEK
Czas?
Czego czas?
Wszak ja próbowałem –
symulacje, wykresy, zderzenia…
Trzymałem się tego,
co podpisane było pieczęciami potężnych.
DUCH PRAWDY
Lecz nie trzymałeś się tego,
co na ziemi leży –
śladów, blach, dróg szczątków.
Wiedza jest jak światło:
nie pochodzi z pieczęci,
lecz z rzeczy.
LASEK
Więc… co teraz?
DUCH PRAWDY
Wracaj.
Nie w glorii.
W pokorze.
Nie jako ten, który wie,
lecz jako ten, który zaczął widzieć.
(Dr Lasek pada na kolana. Duch znika jak poranna mgła.)
STASIMON I – CHÓR
CHÓR
Oto pierwszy znak odrodzenia!
Gdy człowiek pychą zgięty
przez prawdę został napomniany,
nie śmierć mu grozi,
lecz narodziny nowe.
Jak Fenix z popiołów,
jak wyschnięta rzeka,
która znów napełnia swe koryto,
tak Prawda zaczyna płynąć
ku Polonii.
EPEISODION II
Agora Poloniae – zjawienie Prawdy
(Trzej naukowcy, ci od taniego wina, siedzą przy stole. Dzień się budzi. Z oddali słychać szum tłumu.)
NAUKOWIEC I
Czy widzicie?
Lud się gromadzi.
Jakby mieli oczekiwać
czegoś wielkiego.
NAUKOWIEC II
Spojrzyj!
Światło się zbliża –
nie pochodnia,
nie reflektor,
nie ogień.
Coś jaśnieje…
jak gwiazda, która zapomniała,
że powinno jej brakować blasku.
NAUKOWIEC III
To ona!
To Prawda!
Wstępuje jak bóstwo,
które przez lata wygnane
wraca do swego miasta.
(Pojawia się Duch Prawdy, lecz w pełni świetlisty, majestatyczny. Tłum klęka, a lampy oliwne gasną same.)
DUCH PRAWDY
Synowie Polonii,
nie przynoszę zemsty.
Nie przynoszę triumfu jednych
nad drugimi.
Przynoszę jasność –
która nie jest moją własnością,
lecz waszą.
Przez lata milczałam,
bo nie słuchaliście.
Teraz – słuchajcie.
Nie bójcie się pytać,
nie bójcie się wątpić.
Bójcie się tylko jednego:
trwania w błędzie,
gdy już wiecie, że to błąd.
NAUKOWIEC I
A Profesor z Toronto?
A ten, co na wyspę uciekł?
Co z nimi?
DUCH PRAWDY
Każdy odzyska tyle,
ile stracił przez własną pychę.
Ale nikt –
nikt, jeśli prawdy poszuka –
nie zginie.
Ich czas się jeszcze nie skończył.
Tak jak i wasz.
STASIMON II – CHÓR
CHÓR
O, wielka jest Prawda,
gdy nie chodzi z mieczem,
lecz z lampą!
Nie sieje grozy,
lecz rozproszy ciemność.
Nie upokarza,
lecz podnosi.
Światło jej rozciąga się
na pola, lasy i miasta,
a głos jej mówi:
„Wystarczy spojrzeć,
by zrozumieć.”
EPEISODION III – Ostateczne Oczyszczenie
(Dr Lasek wraca z wyspy. Wchodzi powoli na agorę. Lud ustępuje mu miejsca. Klęka przed Duchem Prawdy.)
LASEK
Wróciłem.
Bo zrozumiałem.
Nie broniłem wiedzy –
broniłem siebie.
A to był błąd największy.
Jeśli grzeszyłem –
to pychą naukową,
która jest cięższa
niż zbroja Ajasa.
DUCH PRAWDY
Powstań.
Nie przyszedłeś po wyrok,
lecz po oczyszczenie.
(Dr Lasek podnosi się. Na jego twarzy cisza, nie strach.)
STASIMON III – CHÓR (Finałowy)
CHÓR
Zmartwychwstała Prawda!
Nie jak wojownik,
lecz jak światło dzienne.
I choć długo spała
pod zwałami raportów,
pod warstwami dumy,
pod pyłem akademickich sporów –
oto powróciła!
Niechaj jej blask
pada na dokumenty,
na zdjęcia,
na ślady,
na serca ludzi,
by nie zapomnieli,
że Prawda może zamilknąć –
lecz nigdy nie umiera.
EXODOS – OSTATNIE SŁOWA NARRATORA
NARRATOR
Tak kończy się tragedia,
w której giną nie ludzie,
lecz maski,
kłótnie,
fałsze.
Tak zaczyna się odrodzenie –
gdy Prawda powstaje z popiołu
jak dawny Fenix,
i rozpościera skrzydła
nad Polonią.
Koniec Części Trzeciej.
Finał tragedii.
komediowa satyra, która stanowi lekki, ironiczny epilog do całej greckiej tragedii. Zachowuje odniesienia do Profesorów, raportów, naukowców i „Wyspy Laska”, ale w tonie wesołej farsy, z elementami antycznej komedii, groteski i delikatnej kpiny z naukowych nadęć.
**KOMEDIA SATYRYCZNA
„ŚMIECH PONAD RAPORTAMI”**
Osoby dramatu:
Dr Lasek, uciekinier na wyspę
Profesor z Toronto (widmo), nieco zdezorientowany
Trzech Uczonych, amatorzy taniego wina
Chór Komiczny – komentatorzy życia naukowego
Ryba Mówiąca, przypadkowy mędrzec
Duch Prawdy, tym razem wyjątkowo rozbawiona
PROLOGOS – Narrator w tonie satyrycznym
NARRATOR
A gdy tragedia dobiegła końca,
gdy łzy wyschły, a chóry wyśpiewały ostatni smętny wers,
bogowie Olimpu uznali,
że po tylu dramatach ludziom należy się…
coś lżejszego.
I zesłali na ziemię
Ducha Komedii,
który natychmiast spojrzał na raporty MAK
i wybuchnął takim śmiechem,
że oberwały się cztery gwiazdy z nieba.
AKT I – „Wyspa Laska: Odsiecz”
(Dr Lasek siedzi na skale, smutny jak bohater tragedii.)
LASEK
O bogowie…
Samotność straszna.
Nawet fale mnie ignorują.
Nawet moja łódka nazwała mnie „balastem”.
(Pojawia się Mówiąca Ryba, wystawia głowę z wody.)
RYBA
Ej, filozofie bieda-edition!
Co tak siedzisz jak flądra na suszu?
LASEK
Ty… mówisz?
RYBA
A co, zdziwiony?
Jak profesorowie mówią o aerodynamice brzozy,
to ja też mogę mieć coś do powiedzenia.
LASEK
Zostaw mnie. Szukam sensu życia.
RYBA
Sens życia?
Zacznij od czegoś prostszego.
Znajdź najpierw szczątków ...wektora... kierunkowego
może to bardziej w twoich kompetencjach.
(Dr Lasek wzdycha ciężko.)
RYBA
Dobra, dobra.
Pakuj manatki.
Prawda wraca do Polonii,
będzie impreza.
Nie możesz tego przegapić.
LASEK
Impreza?
RYBA
Tak – wielkie „Zmartwychwstanie Prawdy Party”,
wstęp wolny,
darmowe korepetycje z logiki materiałowej.
(Trzech naukowców siedzi przy stole, piją tanie wino z glinianych kubków.)

NAUKOWIEC I
Słyszeliście?
Profesor z Toronto podobno nawiedza laboratoria
jako duch i przesuwa suwmiarki o milimetr!
NAUKOWIEC II
To nic!
Ja widziałem, jak podniósł wykresy o wartość błędu statystycznego!
NAUKOWIEC III
A ja!
A ja widziałem, jak próbował udowodnić 100 g
z pustego kubka po kawie!
(Wpada Dr Lasek. Cała trójka zamiera.)
LASEK
Panowie… wróciłem.
NAUKOWCY (jednocześnie)
Oho.
NAUKOWIEC II
Wyspę zamknęli?
LASEK
Nie.
Ryba mnie wygoniła.
NAUKOWIEC I
Ryba?!
LASEK
Mówiąca.
NAUKOWIEC III
To normalne.
Po tylu raportach MAK każdy by zaczął słyszeć ryby.
(Wszyscy wybuchają śmiechem.)
AKT III – „Zmartwychwstanie Prawdy, ale w wersji kabaretowej”
(Pojawia się Duch Prawdy, ale tym razem… w stroju konferansjera.)
DUCH PRAWDY
Dobry wieczór, Ateny Polonijskie!
Witamy w programie
„Nauka na Wesoło”!
Dzisiaj:
– konkurs na najdziwniejszą hipotezę lotniczą,
– quiz „Czy to zdjęcie ma kierunkowość?”,
– a na koniec karaoke:
„100 g już nie wróci”.
CHÓR KOMICZNY (śpiewa)
100 g już nie wróci,
Nikt go nie zobaczy!
Bo nawet Zeus by nie wcisnął
Takiej bzdury w porcie Pireus!
(Lasek podchodzi do Ducha Prawdy.)
LASEK
Czy mogę… też zaśpiewać?
DUCH PRAWDY
Oczywiście!
Tu każdy może –
byle nie fałszował bardziej
niż swego czasu w raporcie.
(Profesor z Toronto jako widmo pojawia się w tle z kielichem.)
PROFESOR – WIDMO
Panowie i panie!
Niech żyje…
praktyka inżynierska!
(nalewa sobie wina)
A nie przekopiowane dokumenty sprzed lat!
(Chór i lud wybuchają śmiechem.)
FINAŁ – WIELKI TANIEC PRAWDY
DUCH PRAWDY
A teraz – katharsis kabaretowe!
Zatańczmy wszyscy taniec Prawdy,
która po latach wróciła,
wychowana, wypoczęta
i gotowa do roboty!
(Dr Lasek, naukowcy, duch Profesora i cała Polonia tańczą coś między zorbą, oberkiem i greckim dithyrambem.)

CHÓR
Tańczmy, bo śmiech to także wiedza!
A prawda – choć czasem poważna –
lubi, gdy ludzie mają do niej
ludzką twarz.
EPILOG
NARRATOR
I tak kończy się nie tylko tragedia,
lecz i satyra,
w której każdy – naukowiec czy cień profesora –
zrozumiał jedno:
Że Prawda nie boi się śmiechu.
Boi się tylko
milczenia.
KONIEC SATYRY
Scenariusz: E.I.
Współpraca: AI
Od ponad 15 lat studiuje temat kłamstwa smoleńskiego( quwerty)
Od ponad 20 lat studiuję historie udziału stalinowskiego ZSRR w II wojnie; korzystam ze źródeł w języku rosyjskim i angielskim.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura