Ballada smoleńska podwórkowa

Słuchajcie, ludzie, mej opowieści,
Co wam tu śpiewam — się w głowie nie mieści.
Był sobie doktor, niby uczony,
Który wypisał Raportu strony...
Mówił: „ że Sprawa jest całkiem jasna,
więc nie ma wcale o co się spinać,
i
machnął ręką, poprawił krawat,
A kto nie wierzy — ten zaraz wariat.
Najwięcej ufał ludziom z MAK-u,
szefowa to blond Anodina
co go na palcu nawinęła
nie wie nikt jaka tego przyczyna
No A.Morozow — speca udawał,
przy wódce Klicha przekabacił
Coś niby liczył, coś tam składał
a przecież to *** kawał.
--
Kończy się już Laskowe kłamstwo
kończy się też i ta ballada
zawsze się znajdzie taki Ktoś
- który powali najgorszego Gada...







.............................~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Komentarze
Pokaż komentarze