Straciła kobieta pracę. Żadne znaki na ziemi niebie nie ostrzegły jej przed tym, co się stało. To było najbardziej przykre „Dziękuję” w życiu. Podziękowanie za współpracę. Wykształcona była i ambitna. Po czterdziestce zrobiła licencjat na drugim kierunku studiów oraz warsztaty twórczego czegoś tam, bodajże myślenia. Z pracy czerpała niemałą satysfakcję i dużo niższe od rzeczonej satysfakcji dochody. W tak zwanym międzyczasie jej dzieci podrosły, zmieniły się ich potrzeby ,zainteresowania a wybór sposobu spędzania wolnego czasu przestał być przypadkowy. Z wyjątkiem obowiązkowych imienin najbliższych, wołami nie zaciągniesz takiego nastolatka na wspólną, rodzinną, sielską majówkę. Asertywne. Ceniące niezależność. Mąż, na szczęście, ze stabilną karierą zawodową i dobrą umową na czas nieokreślony ma, tak przecież w życiu bywa, niesamowicie intensywny okres w korporacji.
I chociaż wraz z wypowiedzeniem wręczono również kobiecie odprawę wartości kilku „uposażeń”, ona w milczeniu przeżuwa porażkę i planuje strategię, czyli wrzuca na twardy dysk swojej głowy plan B. Na początku odczuwa gniew i jest sfrustrowana: czy to nie Kaśce należała się bardziej zielona trawka? Potulne cielę, na częstych zwolnieniach i bez polotu. Bez tego pazura. Żadna tam dusza towarzystwa. Lizus. Wcale nie miała lepszych wyników. Ani dłuższego stażu.
Ale opcja samofrustracyjno- zażaleniowa to błędna uliczka. Spróbujmy konstruktywniej.
Po rozesłaniu kilkuset „Siwi”, dziesiątkach telefonów i maili do znajomych, zakończonych obietnicami po drugiej stronie kabla…, po odrzuceniu propozycji pracy na umowę-zlecenie w kilku miejscach po parę godzin tygodniowo, w miejscowościach oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów, za zwrot kosztów benzyny plus kwoty „na waciki” ,kobieta rzuca się w wir zajęć zastępczych. Świetna okazja, by wreszcie zadbać o zdrowie, zrobić kilka badań lekarskich ( Angelina działa na wyobraźnię).Naprawić co nieco w domu, ogarnąć pozimową rzeczywistość, wyrzucić niepotrzebne ubrania ,sterty starych gazet, rozdać rzeczy , które na pewno jeszcze przydadzą się innym. I zaplanować to i owo. Nim znowu zacznie się wyścig z czasem, stres nowego startu zawodowego i poukładany rytm dnia, dostosowany do nowych okoliczności. Oczywiście, kobieta jest żywotną optymistką i nie wdraża planu C: zakończenia żywota. Worek z „przydasiami” spakowany. Wyniki badań optymistyczne. Uporządkowana korespondencja, komputer oczyszczony z wirtualnych śmieci .Ooooo! Nabrał rozpędu niczym nowiutki egzemplarz ze sklepu „Nie Dla Idiotów”. Chwilowo wizja zakupu nowego oddalona. Dzieci zaopiekowane. Dopieszczone kulinarnie. Wyposażone w nowe adidasy i nową parę dżinsów. Umówione na wizytę kontrolną u dentysty. Oceny omówione z wychowawcami na wywiadówkach. Babcie uradowane częstą pamięcią i pomocą w dotarciu do specjalisty. W ich przedziale wiekowym prawo jazdy to awangarda. Psy wyszczotkowane, odrobaczone, zabezpieczone przed kleszczami. Ogród skoszony, nawieziony, przycięty. Kwiaty posadzone. Przeczytane zaległości książkowe. Na kolację dwa dania z deserem. Tyle fantastycznych przepisów w necie a także w dawno nie branej do ręki kolekcji książek kulinarnych.
W kolejnym miesiącu kobieta dochodzi do wniosku, że w tym roku dobrowolnie spędzi urlop w ogrodzie. Z czegoś trzeba zrezygnować ale na razie jeszcze ograniczenia nie są drastyczne. Dzieci, oczywiście, pojadą na zaplanowane obozy sportowe. Dzieci to priorytet. Nierozsądnie byłoby planować wypoczynek gdy w każdej chwili trzeba być w gotowości do podjęcia pracy. Mąż taktownie uspokaja, że to nie koniec świata, że wszystko się jeszcze ułoży. A w październiku też można ostatecznie odpocząć w ładnym zakątku. Albo wycieczki z opcją dwa-trzy weekendy pod rząd w innym miejscu. Dlaczego nie? A poza tym, nie umieramy z głodu. I jesteśmy porządnie odkarmieni! O! Proszę, rachunki zapłacone. Po prostu potraktuj to jak kolejne doświadczenie. I na otarcie łez kobieta dostaje od ślubnego bukiecik kwiatów i komplement: Wyładniałaś jakoś! Ubyło ci lat! Wysypiasz się nareszcie! Pamiętasz, jak narzekałaś na brak snu?
Mija jeszcze tydzień snucia się a raczej, skakania z tematu na temat. Kobieta gdzieś po drodze zgadza się na wolontariat raz w tygodniu. Fajnie zrobić coś dobrego dla dzieci z trudnych środowisk.W gronie wolontariuszek domowa atmosfera. Kobieta zawiera nowe przyjaźnie. Uczy się, że w życiu raz na wozie, raz pod wozem. No, podopieczni pochodzą zdecydowanie z tej drugiej grupy. Po zakończeniu zajęć edukacyjnych stałym punktem w fundacji jest wspólna kolacja. Dzieci z namaszczeniem wąchają szynkę i świeże ogórki: Jak ładnie pachnie! Jakie pyszne i kolorowe kanapki! -Mama nieuleczalnie chora, tata zmarł jak miałam kilka miesięcy. Pomaga nam ciocia ale ona ma też dużą rodzinę a u nas w domu jeszcze troje niewiele starszego rodzeństwa- mówi Edytka, przygotowując stosy kanapek i rozlewając sok do szklanek. Na deser będą winogrona, nektarynki i domowe naleśniki, które przyniosła jedna z wolontariuszek. Świeżo upieczone , z twarożkiem i nutellą. Dzieciaki pochłaniają wszystko w kwadrans a wolontariuszkom na ten widok rosną serca. Potem burza mózgów na temat planowanego czerwcowego pikniku. Panie rozdają karty informacyjne dla rodziców o dofinansowywanych koloniach dla dzieci z rodzin ubogich. Kolonie odbędą się niedaleko od domu ale w czystych ekologicznie ,atrakcyjnych zakątkach naszego regionu. Pośród nowych koleżanek , współpracowniczek centrum wolontariatu, nasza bezrobotna bohaterka spotyka dziewczynę, zajmującą się zawodowo coachingiem czyli doradztwem kariery zawodowej. Płynie opowieść o traumie spowodowanej zaskoczeniem z powodu utraty pracy , o zajęciach zastępczych i walce o to, by nie zgorzknieć i by jedynym celem życia nie stało się dbanie o pełną lodówkę, obiad w garnku i domowe porządki. -Zastanów się, co cię kręci, o czym marzysz i jakie masz formalne argumenty typu : „…no tak, ale”…. To właśnie one ograniczają nasze marzenia. Po drugiej stronie spisz zasoby. Umiejętności i pomysły. Poszukaj inspiracji, pogadaj szczerze z przyjaciółmi, którym ufasz.Jak oni widzą twoje mocne strony? Za co cię najczęściej chwalą? Moja propozycja dla ciebie? Moim zdaniem znakomicie nadajesz się…. I tu spada na kobietę gąszcz konstruktywnych inspiracji, popartych informacjami, gdzie szukać dofinansowania przez rozpoczęciem oryginalnego pomysłu na samo- zatrudnienie. Pani coach wskazuje na plusy: oparcie finansowe w mężu. Samodzielne, podrośnięte dzieci. Grunt, to nie zapuścić włosów na nogach, nie stracić poczucia humoru i wiary w siebie i nie bać się prosić najbliższych o radę i pomoc taką, jaką mogą nam dać. Czasem potrzeba wsparcia emocjonalnego, czasem finansowego. Może w rodzinie jest dobrze sytuowana ,samotna ciocia-wdowa, którą przekonasz do rozsądnej w kwocie pożyczki w zamian za pomoc w jej problemach?
Kobieta myśli, rozważa, konsultuje z mężem. Opracowuje pisemny plan. Przetrząsa Internet. Rozmawia z krewną. Na tej drodze pojawia się dużo wyzwań i problemów. Nie zawsze będzie różowo i lekko. Ale ma już marzenie. Teraz pozostaje już tylko nie poddać się zwątpieniu. Nie odpuścić. Poszukać w sieci lub w realu innych kobiet w podobnej sytuacji. Kobiet, które podzielą się doświadczeniem, udzielą wsparcia. Byle nie zgorzknieć .Byle nabrać dystansu do swojej tymczasowej roli i roześmiać się serdecznie po wysłuchaniu poniższej piosenki niesłychanej Stanisławy Celińskiej, która już niejeden mankament w życiu przekuła w swój atut:


Komentarze
Pokaż komentarze (8)