Lunka1969 Lunka1969
956
BLOG

Poluzować i nie spinać czyli jak stracić pracę i nie zwariować.

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 8

Straciła kobieta pracę. Żadne znaki na ziemi niebie nie ostrzegły jej przed tym, co się stało. To było najbardziej przykre „Dziękuję” w życiu. Podziękowanie za współpracę. Wykształcona była i ambitna. Po czterdziestce zrobiła licencjat na drugim kierunku studiów  oraz warsztaty twórczego czegoś tam, bodajże myślenia.  Z pracy czerpała niemałą satysfakcję i  dużo niższe od  rzeczonej satysfakcji  dochody. W tak zwanym międzyczasie jej dzieci podrosły, zmieniły się ich potrzeby ,zainteresowania a wybór sposobu spędzania wolnego czasu przestał być  przypadkowy. Z wyjątkiem obowiązkowych imienin najbliższych, wołami nie zaciągniesz takiego nastolatka  na wspólną, rodzinną, sielską majówkę. Asertywne. Ceniące niezależność. Mąż, na szczęście, ze stabilną karierą zawodową  i dobrą umową na czas nieokreślony ma, tak przecież w życiu bywa, niesamowicie intensywny okres  w korporacji.

I chociaż wraz z wypowiedzeniem wręczono również kobiecie odprawę wartości kilku „uposażeń”, ona  w milczeniu przeżuwa porażkę i planuje strategię, czyli wrzuca  na twardy dysk  swojej głowy  plan B. Na początku odczuwa gniew i jest sfrustrowana: czy   to nie Kaśce  należała się bardziej zielona trawka? Potulne cielę, na częstych zwolnieniach  i bez polotu. Bez tego pazura. Żadna tam dusza towarzystwa. Lizus. Wcale nie miała lepszych wyników. Ani dłuższego stażu.

Ale opcja  samofrustracyjno- zażaleniowa   to błędna uliczka. Spróbujmy konstruktywniej.

Po rozesłaniu kilkuset „Siwi”, dziesiątkach telefonów i maili do znajomych, zakończonych obietnicami po drugiej stronie kabla…, po  odrzuceniu propozycji  pracy  na umowę-zlecenie  w kilku miejscach po parę godzin tygodniowo, w miejscowościach  oddalonych od siebie o kilkanaście kilometrów, za zwrot kosztów benzyny plus kwoty „na waciki” ,kobieta rzuca się w wir zajęć zastępczych. Świetna okazja, by  wreszcie zadbać o zdrowie, zrobić kilka badań lekarskich ( Angelina działa na wyobraźnię).Naprawić co nieco w domu, ogarnąć pozimową rzeczywistość, wyrzucić niepotrzebne ubrania ,sterty starych gazet, rozdać rzeczy , które  na pewno jeszcze przydadzą  się innym. I zaplanować  to i owo. Nim znowu zacznie się wyścig z czasem, stres nowego startu zawodowego i poukładany rytm  dnia, dostosowany  do nowych okoliczności. Oczywiście, kobieta jest żywotną optymistką  i nie wdraża planu C: zakończenia żywota. Worek z „przydasiami” spakowany. Wyniki badań optymistyczne. Uporządkowana korespondencja, komputer oczyszczony z wirtualnych śmieci .Ooooo!  Nabrał rozpędu niczym  nowiutki egzemplarz ze  sklepu „Nie Dla Idiotów”.  Chwilowo wizja zakupu nowego oddalona. Dzieci zaopiekowane. Dopieszczone kulinarnie. Wyposażone w nowe adidasy i  nową parę dżinsów. Umówione na wizytę kontrolną u dentysty. Oceny omówione z wychowawcami na wywiadówkach. Babcie uradowane częstą pamięcią i  pomocą w dotarciu do specjalisty. W ich przedziale wiekowym prawo jazdy to awangarda. Psy wyszczotkowane, odrobaczone, zabezpieczone przed kleszczami. Ogród skoszony, nawieziony, przycięty. Kwiaty posadzone.  Przeczytane zaległości książkowe. Na kolację  dwa dania z deserem. Tyle fantastycznych przepisów w necie a  także w  dawno nie branej do ręki kolekcji książek kulinarnych.

W kolejnym miesiącu  kobieta dochodzi do wniosku, że w tym roku dobrowolnie spędzi urlop w ogrodzie. Z czegoś trzeba zrezygnować ale  na razie jeszcze ograniczenia nie są drastyczne. Dzieci, oczywiście, pojadą na zaplanowane obozy sportowe.  Dzieci to priorytet. Nierozsądnie byłoby  planować wypoczynek  gdy w każdej chwili trzeba być w gotowości do podjęcia pracy. Mąż taktownie uspokaja, że  to nie koniec świata, że  wszystko się jeszcze ułoży. A  w październiku też można  ostatecznie odpocząć w ładnym zakątku. Albo wycieczki z opcją dwa-trzy weekendy pod rząd w innym miejscu. Dlaczego nie? A poza tym, nie umieramy z głodu.  I jesteśmy porządnie odkarmieni!  O! Proszę, rachunki zapłacone. Po prostu potraktuj to jak kolejne doświadczenie. I na otarcie łez  kobieta dostaje  od ślubnego bukiecik kwiatów i komplement: Wyładniałaś jakoś! Ubyło ci lat! Wysypiasz się nareszcie! Pamiętasz, jak narzekałaś na brak snu?

Mija jeszcze tydzień snucia się a raczej, skakania z tematu na temat. Kobieta gdzieś po drodze zgadza się na wolontariat raz w tygodniu. Fajnie zrobić coś dobrego dla dzieci z trudnych środowisk.W gronie wolontariuszek   domowa  atmosfera. Kobieta zawiera nowe przyjaźnie. Uczy się, że w  życiu raz na wozie, raz pod wozem. No, podopieczni  pochodzą zdecydowanie z tej drugiej grupy. Po zakończeniu zajęć edukacyjnych stałym punktem w fundacji jest wspólna kolacja. Dzieci z namaszczeniem wąchają szynkę i świeże ogórki: Jak ładnie pachnie! Jakie pyszne i kolorowe kanapki! -Mama nieuleczalnie chora, tata zmarł jak miałam kilka miesięcy. Pomaga nam ciocia ale ona ma też dużą rodzinę a u nas w domu  jeszcze troje  niewiele starszego rodzeństwa- mówi Edytka, przygotowując stosy  kanapek  i rozlewając sok do szklanek. Na deser będą winogrona, nektarynki i domowe naleśniki, które przyniosła jedna z wolontariuszek. Świeżo upieczone , z twarożkiem i nutellą. Dzieciaki pochłaniają  wszystko w kwadrans  a wolontariuszkom na ten widok rosną serca.  Potem burza mózgów na temat planowanego  czerwcowego pikniku. Panie rozdają karty informacyjne dla rodziców   o dofinansowywanych   koloniach dla  dzieci  z rodzin ubogich. Kolonie odbędą się niedaleko od domu ale w czystych ekologicznie ,atrakcyjnych  zakątkach   naszego regionu. Pośród nowych  koleżanek , współpracowniczek centrum  wolontariatu, nasza  bezrobotna bohaterka spotyka dziewczynę, zajmującą się zawodowo coachingiem czyli doradztwem kariery zawodowej. Płynie opowieść o traumie spowodowanej zaskoczeniem z powodu utraty pracy , o zajęciach zastępczych i walce o to, by nie zgorzknieć i by jedynym celem życia nie stało się dbanie o pełną lodówkę, obiad w garnku i domowe porządki. -Zastanów się, co cię kręci, o czym marzysz i jakie masz formalne argumenty typu :  „…no tak,  ale”…. To właśnie one  ograniczają nasze marzenia. Po drugiej stronie spisz zasoby. Umiejętności i pomysły. Poszukaj inspiracji, pogadaj  szczerze z  przyjaciółmi, którym ufasz.Jak oni widzą twoje mocne strony? Za co cię najczęściej chwalą? Moja propozycja dla ciebie? Moim zdaniem znakomicie nadajesz się…. I tu spada na kobietę gąszcz konstruktywnych inspiracji, popartych informacjami, gdzie szukać dofinansowania przez rozpoczęciem  oryginalnego pomysłu na samo- zatrudnienie. Pani coach wskazuje na  plusy: oparcie finansowe w mężu.  Samodzielne, podrośnięte dzieci. Grunt, to nie zapuścić włosów na nogach, nie stracić poczucia humoru i wiary w siebie i nie bać się prosić najbliższych o radę i pomoc taką, jaką mogą nam dać. Czasem potrzeba wsparcia emocjonalnego, czasem finansowego. Może w rodzinie jest  dobrze sytuowana ,samotna ciocia-wdowa, którą przekonasz  do rozsądnej w kwocie pożyczki w  zamian za pomoc w jej problemach?

Kobieta  myśli, rozważa, konsultuje z mężem. Opracowuje pisemny plan. Przetrząsa Internet. Rozmawia z krewną. Na tej drodze pojawia się dużo wyzwań i problemów. Nie zawsze będzie różowo  i lekko. Ale ma już marzenie. Teraz pozostaje już   tylko nie poddać się zwątpieniu. Nie odpuścić. Poszukać  w sieci lub w realu innych kobiet w podobnej sytuacji. Kobiet, które podzielą się doświadczeniem, udzielą wsparcia. Byle nie zgorzknieć .Byle  nabrać dystansu do swojej tymczasowej roli i roześmiać się serdecznie po wysłuchaniu poniższej piosenki  niesłychanej Stanisławy Celińskiej, która już niejeden mankament w życiu przekuła w swój atut:

Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości